Reklama

Gaz za ruble – rewolucja czy burza w szklance wody?

Wygląda na to, że Rosjanie, wprowadzając płatność rublami za eksportowany do Europy gaz, będą próbowali przechwycić tak wiele waluty jak się da. Możliwe, że chodzi o stworzenie systemu, w ramach którego dewizy idące od kontrahentów z zagranicy trafią nie do Gazpromu, tylko bezpośrednio do kanału państwowego, który będzie tę walutę wymieniał na ruble. I że kupujących to zbytnio nie dotknie. A przy okazji można to odczytać jako polityczny odwet, próbę upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu – oceniają eksperci.

Rosja ogłosiła w ostatnich dniach, że Europa będzie musiała realizować płatności za dostawy rosyjskiego gazu w rublach. Władimir Putin polecił rządowi i bankowi centralnemu ustalenie w ciągu tygodnia procedury zakupu rubli na rynku rosyjskim, w tym samym czasie Gazprom ma dokonać odpowiednich zmian w kontraktach gazowych.

Podczas ogłaszania tej "propozycji" nie zabrakło nacechowanych stwierdzeń. Putin powiedział, że Rosja zacznie sprzedawać gaz "nieprzyjaznym krajom" w rublach, a tym samym "odmówi stosowania w takich kalkulacjach wszystkich skompromitowanych walut". Wygląda to więc na polityczne tupnięcie nogą. Jakby w kwestii surowcowej Moskwa przeszła z obserwatora do kontrofensywy.

Reklama

Tym bardziej, że pojawiły się ostatnio informacje o uszkodzeniu ważnego ropociągu tranzytowego ropy z Kazachstanu. Eksport rosyjskiej i kazachskiej ropy przez konsorcjum Caspian Pipeline Consortium (CPC/KTK) z Morza Czarnego może spaść nawet o 1 milion baryłek dziennie, co odpowiada 1 proc. światowego wydobycia ropy. Rosjanie jako powód wskazują awarię w następstwie burzy. - Nie ma przypadków! - komentują eksperci.

Gazprom czekają indywidualne negocjacje

Rosyjski dziennik "Kommiersant" pisze, że opinie na temat tego, na ile zmiana systemu płatności za eksportowany gaz pomoże wzmocnić rubla, są różne. - Jak dotąd wygląda to bardziej na próbę zmuszenia UE do interakcji z rosyjskim sektorem finansowym, pomimo sankcji - podaje gazeta.

Powołując się na styczniowy prospekt Gazpromu opublikowany w związku z emisją euroobligacji, informuje, że 58 proc. sprzedaży gazu ziemnego do Europy odbywa się w euro, 39 proc. w dolarach, a do 3 proc. w funtach szterlingach. Po 2014 roku Gazprom zaczął uwzględniać w nowych kontraktach opcję płatności za rosyjski gaz nie tylko w euro i dolarach, ale także w rublach. Rządy Serbii, Mołdawii i Bułgarii potwierdziły, że ich kontrakty są już przeznaczone na płatności w rublach.

Zdaniem dziennika, Gazprom będzie musiał pilnie negocjować zmianę warunków umów z odbiorcami zachodnimi na zasadzie indywidualnej. Doprowadzić to może do napięć związanych z płatnościami w najbliższych miesiącach, zwiększając ryzyko przerw w dostawach gazu. Najwięksi odbiorcy, jak Austria i Niemcy, podkreślali, że jest to złamanie umów.  

Austriacki OMV już zapowiedział, że zgodnie z kontraktem będzie nadal płacić za rosyjski gaz w euro. Minister gospodarki Niemiec, największego konsumenta rosyjskiego gazu, Robert Habek, poinformował Bloomberga, że będzie rozmawiał o płatności w rublach z innymi krajami UE, jednak jego zdaniem taki wymóg jest naruszeniem umów przez Gazprom.

Kwestia przestrzegania kontraktów długoterminowych jest istotna, obowiązek zapłaty w rublach może być powodem do wypowiedzenia umów przez klientów Gazpromu.

Polityczna odpowiedź Rosji

- Wygląda na to, że Rosjanie, wprowadzając tego typu zasady, będą próbowali przechwycić tak wiele waluty jak się da. Wiadomym jest, że mają deficyt euro i dolarów. Tak więc obok podniesienia kursu rubla, próbują skorzystać dodatkowo, tworząc mechanizm pozwalający na przechwycenia maksymalnej ilości walut przez rosyjski system finansowy i państwo, przez tamtejszy bank centralny lub inne rosyjskie banki kontrolowane przez państwo - ocenia w rozmowie z Interią dr Szymon Kardaś z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Dodaje, że może to być też rodzaj politycznej reakcji na to, co dzieje się w Europie, odpowiedź na dyskusje o planach zmniejszenia importu, o możliwym embargu na surowce. Innymi słowy forma kontrsankcji.

Wątpliwości budzi to, jak Rosja zamierza zmusić partnerów do zmiany kontraktów. - Jeśli Rosja zamierza przejść na rozliczenia w rublach, a jednocześnie nie naruszać postanowień kontraktów, to będzie musiała wymyślić specyficzną procedurę. Mechanizm ma być opracowany w najbliższych dniach. Nie wykluczam, że będzie w tym więcej fikcji niż realnej zmiany rzutującej na sytuację kontrahentów - mówi Kardaś.

Celem przekierowanie przepływu walut?

Jeśli partnerzy będą realizować płatności w takiej walucie, jaka jest zakontraktowana, to być może chodzi o stworzenie mechanizmu, który będzie przechwytywał waluty bez poważniejszych konsekwencji dla partnerów. - Mam wrażenie, że nie jest intencją rosyjską w tej chwili wstrzymywanie eksportu. Sądzę, że może chodzić o znalezienie rozwiązania, które pozwoli z jednej strony politycznie zareagować na dyskusje dotyczące importu z Rosji prowadzone na Zachodzie i restrykcje, które już zostały wprowadzone, a z drugiej - stworzyć system, w ramach którego dewizy idące od kontrahentów z zagranicy trafią nie do Gazpromu, tylko bezpośrednio do kanału państwowego, który będzie tę walutę wymieniał na ruble - mówi.

Wątpliwości co do implementacji nowych zasad zwiększa praktyka stosowania dotychczasowych "walutowych kontrsankcji" Kremla. Putin 5 marca wydał dekret zakazujący spłaty w zachodnich walutach zobowiązań względem podmiotów z tzw. państw nieprzyjaznych. Przepisy te nie są jednak na razie stosowane - zarówno koncerny (Gazprom, Rosnieft), jak i rząd Rosji nadal przekazują swoim wierzycielom obce waluty, a nie ruble.

- Putin podkreśla, że Rosja ze swoich umów będzie się wywiązywać, co pokazuje, że Moskwa nie chce łamać kontraktów. A jeśli tak, to zakładam, że mechanizm, który zostanie wdrożony, będzie skonstruowany w taki sposób, że nie dotknie kontrahentów. Szczegóły powinniśmy poznać w ciągu tygodnia - podsumowuje Kardaś.

Monika Borkowska 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »