Reklama

Gazprom kupuje największe zbiorniki gazu w Europie. Eksperci ostrzegają

Rosyjskie firmy interesują się coraz bardziej zbiornikami rezerw gazu w Niemczech. Już 1/4 niemieckich zbiorników gazu jest w rękach rosyjskich firm i oligarchów.

To jest igranie z ogniem - ostrzegają eksperci ds. bezpieczeństwa energetycznego. Rosyjskie firmy interesują się coraz bardziej zbiornikami rezerw gazu w Niemczech. W Rehden w Dolnej Saksonii znajdują się największe w Europie zachodniej zbiorniki gazu - obecnie kupuje je w całości rosyjski koncern energetyczny Gazprom. Ogółem już 1/4 niemieckich zbiorników gazu jest w rękach rosyjskich firm i oligarchów. Niemcy pokrywają swoje zapotrzebowanie na gaz w 40 proc. dostawami z Rosji. W zbiornikach magazynowane są rezerwy na wypadek przerw w dostawach.

Eksperci obawiają się, że oddanie władzy nad tymi magazynami w rosyjskie ręce, może posłużyć kiedyś Rosji do wywierania nacisków politycznych.

Reklama

Wszystko w rękach Kremla?

- Jeżeli Kreml w swych zamierzeniach faktycznie kieruje się polityczną kalkulacją i spirala eskalacji będzie się kręcić dalej, to dostawy gazu mogą stać się decydującą dźwignią do wywierania nacisku politycznego - podkreśla Kristina Westphal, politolog z Fundacji Nauka i Polityka. Gazprom byłby wtedy w bardzo dobrej sytuacji regulując wedle własnego uznania dostawy gazu, zaznacza ekspertka, podkreślając, że Federacja Rosyjska ma 50-procentowy udział w Gazpromie, który prowadzi interesy na całym świecie. Wszyscy ufają jednak w zdrowy rozsądek: Moskwa jest absolutnie skazana na dochody ze sprzedaży gazu.

Niemcy nie mają strategicznej rezerwy gazu

Claudia Kemfert z Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych zaznacza, że niemieckie państwo nie ma żadnych strategicznych rezerw gazu - i inaczej niż w przypadku ropy naftowej - nie ma możliwości gromadzenia takich rezerw. Istniejące zbiorniki znajdują się w rękach prywatnych firm, co oznacza, że państwo nie ma prawa do bezpośredniego dostępu do nich.

Eksperci uspokajają jednak, że nawet, jeżeli Rosja całkowicie wstrzymałaby swoje dostawy do Niemiec, przez trzy miesiące Niemcy mogłyby radzić sobie z obecnie zmagazynowanym już gazem. Claudia Kemfert zaznacza, że na międzynarodowym rynku gazu jest pod dostatkiem i zakupami możny byłoby kompensować braki. - Przez zimę byśmy sobie poradzili - uspokaja.

Jej zdaniem już teraz należy ustalić warunki ewentualnych dostaw, rozbudowywać infrastrukturę i sieć gazociągów, i opierać się przede wszystkim na ciekłym gazie i budować terminale do ich odbioru. Wiele krajów już to zrobiło, Niemcy niestety jeszcze nie - zaznacza w rozmowie z telewizją ARD.

- Domagamy się stworzenia narodowego magazynu rezerw gazu - podkreśla Juergen Trittin, członek komisji spraw zagranicznych Bundestagu z ramienia partii Zielonych. - Jesteśmy jednak także zdania, że należy drastycznie zredukować zużycie gazu, a tego można dokonać przez remonty domów i ich docieplanie.

Niemcy posiadają największe w Europie zbiorniki do magazynowania gazu: jest to 50 podziemnych zbiorników w 40 lokalizacjach, gdzie można zgromadzić 23 mld metrów sześciennych gazu; odpowiada to 1/4 ilości gazu zużytego w RFN w roku 2012.

Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »