Reklama

Gazprom robi unik ws. Nord Strem 2

​Rosyjski statek Akademik Czerski, który ma dokończyć układanie gazociągu Nord Stream 2, zmienił właściciela i nie należy już do Gazpromu, a do podległego temu koncernowi Samarskiego Ciepłowniczego Funduszu Majątkowego - podał we wtorek dziennik "Izwiestija".


Fundusz ten według stanu na dzień 31 marca należał do grupy Gazprom. Jego założycielami są dwie firmy: Gazprom Tiepłoenergo i Gazprom Mieżregiongaz Samara, które z kolei należą do przedsiębiorstwa Gazprom Mieżregiongaz. Fundusz jako swój główny kierunek działalności deklaruje wynajem nieruchomości i zarządzanie nimi.

Reklama

Gazprom kupił statek w 2015 roku. Za eksploatację jednostki odpowiadał podległy koncernowi Gazprom Fłot. Do lutego 2020 roku informacje na temat Akademika Czerskiego pojawiały się na stronie internetowej firmy.

Portal RBK ocenił, powołując się na opinię prawnika Antona Imiennowa, że przekazanie Akademika Czerskiego we władanie funduszu oznacza, iż ewentualne sankcje amerykańskie wobec tego podmiotu oceniane są jako niegroźne. O możliwości nałożenia nowych sankcji, których celem byłoby udaremnienie dokończenia budowy Nord Stream 2, mówił niedawno ambasador USA w Niemczech Richard Grenell.

W rezultacie sankcji amerykańskich z grudnia ubiegłego roku szwajcarska firma Allseas, która budowała Nord Stream 2, wycofała z Bałtyku swe specjalistyczne statki układające rury na dnie morskim. W Rosji ocenia się, że ukończyć Nord Stream mógłby, po niezbędnej modernizacji, Akademik Czerski. Ministerstwo energetyki w Moskwie prognozowało w lutym, że gazociąg powstanie najpóźniej na początku 2021 roku.

Pierwotnie gazociąg Nord Stream 2, biegnący z Rosji do Niemiec, miał powstać do końca 2019 roku i Rosja zamierzała wówczas wstrzymać tranzyt gazu przez Ukrainę.
Zdaniem ekspertów decyzja Gazpromu to odpowiedź na możliwe wprowadzenie dodatkowych amerykańskich sankcji na gazociąg Nord Stream 2; ich projekt rozważany był w 2019 roku i ma on poparcie rządu w Waszyngtonie - potwierdziło PAP źródło w Kongresie USA.
Dwoje amerykańskich senatorów, Republikanin Ted Cruz oraz Demokratka Jeanne Shaheen, planuje przedstawić projekt sankcji w przyszłym tygodniu - poinformował Reuters, powołując się na źródło zaangażowane w sprawę. By weszły w życie konieczne jest przegłosowanie ich przez Kongres oraz podpisanie przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

Zastrzegające anonimowość źródło PAP w Kongresie potwierdziło, że rozważane dodatkowe nowe sankcje to projekt "sporządzony i dyskutowany" w 2019 roku i cieszy się on poparciem amerykańskiego rządu.

W środę rzeczniczka senatora Cruza Lauren Blair Aronson powiedziała agencji Reutera, że w kwestii sankcji "wszystkie opcje pozostają na stole". Oceniła, że nowa propozycja "znacząco poszerzy zakres sankcji".

W oświadczeniu z połowy maja biuro senatora Cruza stwierdziło, że jeśli "Gazprom użyje statku Akademik Czerski do zakończenia gazociągu Nord Stream 2, to prezydent będzie musiał i nałoży sankcje na Gazprom zgodnie z obowiązującym amerykańskim prawem". Dodano, że zgodnie z nowymi restrykcjami urzędnicy Gazpromu "nie będą mieli możliwości przyjazdu do USA, a wszystkie ich aktywa zostaną zamrożone".

W wypowiedzi dla środowego wydania dziennika "Handelsblatt" ambasador USA w Berlinie Richard Grenell oświadczył, że Stany Zjednoczone przygotowują nowe sankcje mające udaremnić dokończenie budowy gazociągu Nord Stream 2 z Rosji po dnie Bałtyku do Niemiec.

- Dalsze sankcje spotkały się z ponadpartyjną akceptacją. Mimo kampanii wyborczej (w USA - PAP) proces legislacyjny może zostać szybko zrealizowany - powiedział Grenell, który rozmawiał w ubiegłym tygodniu w Waszyngtonie z członkami Kongresu USA.

Jak pisze "Handelsblatt", nie jest jasne, jaką formę przybrałyby nowe sankcje. Zdaniem niemieckiej gazety ekonomicznej, mogłyby to być kary handlowe dla firm prowadzących bieżącą obsługę gazociągu przy pomocy specjalistycznego wyposażenia, ale "dyskutuje się w Waszyngtonie także nad sankcjami dla nabywców rosyjskiego gazu".

Stany Zjednoczone uzasadniają swą negatywną postawę wobec Nord Stream 2 tym, że jeszcze bardziej uzależniłby on Europę od dostaw gazu z Rosji. Stanowisko to podzielają również Polska i Ukraina.

W rezultacie ogłoszonych w grudniu 2019 roku amerykańskich sankcji szwajcarska firma Allseas wycofała swe układające rury na dnie morskim statki z dalszego udziału w budowie Nord Stream 2. Długość brakującego jeszcze podmorskiego odcinka gazociągu wynosi w przypadku jednej z jego nitek 65 kilometrów, a drugiej 85 kilometrów.

Dowiedz się więcej na temat: Nord Stream 2 | gazociag | Gazprom | sankcje USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »