Reklama

Geostrategiczna próżnia gazowa zagrożeniem dla Ukrainy i Polski

Zapewnienie bezpiecznych i pewnych dostaw energii o akceptowalnej cenie jest dzisiaj wyzwaniem zarówno dla Polski, jak i Ukrainy. Wzajemne wsparcie i nawiązanie współpracy energetycznej może przynieść korzyści obu stronom.

Analizując rynek energetyczny w Polsce i na Ukrainie dochodzi się do podobnych wniosków. Oba kraje stoją w dzisiejszych realiach gospodarczych przed podobnymi problemami i wyzwaniami: jak w przypadku kryzysu gazowego zapewnić ciągłość dostaw błękitnego paliwa, bez kosztownego wysiłku gospodarki. Rozwiązaniem jest dywersyfikacja dostaw gazu (uniezależnienie od jednego eksportera) i rozbudowa możliwości jego magazynowania (rezerwy). Oba kraje muszą zmodernizować i rozwinąć posiadane struktury energetyczne, co wiąże się z koniecznością zwiększenia efektywności energetycznej gospodarki. Bardzo często zapomina się, że prawdziwe zagrożenie nie leży poza granicami kraju, ale w jego strukturach (zmiana sposobu myślenia z politycznego na biznesowe). Jest to przestarzała infrastruktura, która nie pozwala w pełni na wykorzystanie potencjału przesyłowego, bądź magazynowego. Utrudnia tworzenie długoterminowej strategii zapewnienia dostaw, co wiązać należy bardzo często z ograniczeniami technicznymi. Polska posiada bardzo słabo rozwinięty system magazynowania (maksymalnie 1,8 mld m3), w odróżnieniu od Ukrainy, która dysponuje znacznie większymi możliwościami tworzenia rezerw paliwowych. Czy realne jest zatem przechowywanie zakupionego gazu poza granicami własnego kraju? Problemem pozostaje kwestia jego dostępności w momencie, gdy będzie on rzeczywiście niezbędny. Z drugiej strony pozwoliłoby to na tworzenie rezerw w najbardziej dogodnym momencie (sezonowość dostaw), po niższej cenie, np. w okresie letnim.

Reklama

Wspólna energetyczna strategia rozwoju sąsiadujących ze sobą państw ma zatem sens dopiero wtedy, gdy obie strony będą widziały w tym nie tylko korzyści, ale przede wszystkim rozumiały odpowiedzialność, jaką niesie za sobą współdziałanie.

Rynek energetyczny w Europie przechodzi dzisiaj istotną transformację. Budowane są nowe połączenia gazowe - rurociągi, których struktura bardzo często wynika z aspektów politycznych, spora amplituda cenowa zwiększa rywalizację na kontynencie (nie wiąże się jednak ze wzrostem konkurencyjności, gdyż dostawca gazu pozostaje ciągle ten sam). Prowadzi to de facto do tak absurdalnych sytuacji, że główny kraj tranzytowy dla rosyjskiego gazu, jakim jest Ukraina (Naftogaz Ukrainy podaje, że 70 proc. całkowitego transportu gazu rosyjskiego do Unii Europejskiej przechodzi przez rurociągi ukraińskie, co zaspokaja około 20 proc. zapotrzebowania na błękitne paliwo państw członkowskich), płaci jedną z najwyższych cen za surowiec wykorzystywany na własne potrzeby. Ukraina w przeciągu najbliższych kilkunastu lat może przestać być krajem tranzytowym. Ostatnie decyzje o budowie nowych gazociągów są próbą Rosji dywersyfikacji tranzytu gazu do krajów Europy Zachodniej z ominięciem "trudnej w negocjacjach" Ukrainy. Warto zwrócić przy tym uwagę jak biznesowo wpłynie to na gospodarkę naszego wschodniego sąsiada. Czy możliwe jest wypracowanie nowej strategii, która pozwoliłaby na pokrycie strat wynikających z zmniejszonego tranzytu? Co w momencie gdy Ukraina przestanie być krajem tranzytowym?

Gaz z Polski

Polska i Ukraina różnią się strukturą energetyczną. Przekłada się to na odmienne zapotrzebowanie na błękitne paliwo. Dla porównania w Polsce w 2012 roku wyniosło ono 15,8 mld m3, na Ukrainie natomiast aż 53,7 mld m3. Różne jest także wykorzystanie surowców energetycznych przy produkcji energii elektrycznej. Zdaniem International EnergyAgency jeszcze w 2009 roku 90 proc. energii pochodziło z węgla kamiennego, a jedynie 2,1 proc. z gazu. Na Ukrainie natomiast - w 2010 roku aż 40 proc. energii elektrycznej wytwarzane jest z gazu, 31 proc. z węgla, 17 proc. z elektrowni atomowej (zgodnie z najnowszymi danymi CIA Factbook zużycie gazu na mieszkańca wynosi w Polsce 448 m3, na Ukrainie, praktycznie dwukrotnie więcej - 985 m3). Inaczej przy tym kształtuje się wydobycie własne, które w Polsce sięga jedynie 4,4 mld m3, co stanowi niecałe 28 proc. zapotrzebowania (stan na rok 2012, Ministerstwo Gospodarki). Ukraina wydobywa 18,2 mld m3 gazu, czyli prawie 34 proc. całkowitego rocznego zużycia (stan na 2011 rok).

Uzależnienie ukraińskiej gospodarki od gazu jest zatem znacznie większe niż Polski. Potrzeba zapewnienia bezpiecznych dostaw tego surowca nabiera znaczenia priorytetowego. Skomplikowany dialog na linii Kijów-Moskwa sprawia, że pewność przyszłych dostaw stoi pod znakiem zapytania. Problemem jest nie przesył, ale jego koszt. Dywersyfikacja dostaw gazu dla Ukrainy ma zatem, mimo że jeszcze obecnie jest to główny kraj tranzytowy dla rosyjskiego gazu, znaczenie strategiczne.

Rozwiązaniem może być zacieśnienie współpracy z Polską i zakup gazu bezpośrednio od nas. Mowa o sprowadzaniu surowca nie bezpośrednio od producenta (Rosja), ale z przeciwnego kierunku (Polska), mimo że technicznie gaz będzie pochodził od tego samego pierwotnego dostawcy. Jest to tzw. rewers, czyli odwrócenie przesyłu gazu. W 2011 roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wprowadziło taką usługę. Warto zauważyć, że rewers może polegać na przesyle wirtualnym, w którym zmienia się strona transakcji (np. rosyjski gaz zakupiony przez Polskę od Niemiec), natomiast kierunek przepływu błękitnego paliwa pozostaje ten sam. Pozwala to na zmniejszenie ceny za gaz (po warunkach zakupu wypracowanych między Niemcami a Rosją). Rewers fizyczny, który także jest możliwy, wymaga jednak wybudowania tzw. interkonektorów, pozwala na techniczną zmianę kierunku przepływu gazu. Niewykluczone, że właśnie tego typu działanie jest rozwiązaniem dla Ukrainy, aby zapewnić dla swojej gospodarki dostawy błękitnego paliwa po lepszych cenach.

Nowe zasoby energetyczne

Konkurencyjność sektora energetycznego w Polsce i na Ukrainie jest dzisiaj bardzo niska. Niemniej, może się to zmienić, przy założeniu, że zostaną wykorzystane nowe efektywne i dostępne zasoby energetyczne. Wiele mówi się o energii z odnawialnych źródeł, chociaż - brakuje pomysłu jak miałyby wyglądać wspólne warunki rozwoju. Szerokie wykorzystanie możliwości jakie daje OZE, szczególnie z technicznego punktu widzenia powinno pobudzić gospodarkę. Wiązać to jednak należy z koniecznością rozbudowy całego sektora, w tym produkcyjnego na terenie Polski i Ukrainy. Brak dyskusji na ten temat odsuwa jednak tę możliwość w czasie i tak naprawdę nie wiadomo czy kiedykolwiek dojdzie do współpracy w tej dziedzinie.

Alternatywą dla gazu sprowadzanego bezpośrednio z Rosji jest także budowa terminalu do regazyfikacji. Polska podjęła już działania w tym zakresie - powstaje cały kompleks w Świnoujściu, którego budowa ma zakończyć się w 2014 roku. Jest to pierwsza tego typu inwestycja w tej części Europy. Pierwotnie terminal ma być zdolny do odbioru i przetworzenia 5 mld m3 gazu rocznie (z możliwością rozbudowy do 7,5 mld m3). W Europie działają 22 terminale tego typu, z czego najwięcej przypada na Hiszpanię. W ramach strategii zapewnienia bezpieczeństwa gazowego na Ukrainie podjęto decyzję o budowie podobnego terminala LNG jak w Polsce. Początek budowy zaplanowano na lipiec 2013 roku. Kompleks do regazyfikacji (w planach ma odbiór do 10 mld m3 gazu rocznie) powstanie w Odessie. Budowa tego typu struktur doskonale wpisuje się ogólnoświatowe tendencje. Jest to jeden z elementów liberalizacji rynku gazowego. Prognozuje się dalszy spadek ceny gazu na świecie w wyniku tzw. rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych. Terminal LNG umożliwia sprowadzanie gazu z dowolnego miejsca na świecie, co ma zapewnić bezpieczne dostawy błękitnego paliwa po konkurencyjnych cenach.

Gaz łupkowy -przyszłe stadium niezgody?

Należy zwrócić uwagę, że dotychczasowe warunki potencjalnej współpracy energetycznej nie dotyczą wydobycia gazu łupkowego. Według prognoz polskie zasoby mieszczą się w granicach - 346-768 mld m3. Potencjał łupkowy naszego wschodniego sąsiada jest o wiele większy, i mimo że na razie brakuje pewnych, oficjalnych raportów, szacuje się, że zasoby mogą sięgać nawet 4 bln m3 gazu. Niemniej, zaangażowanie obu krajów w wydobycie gazu z łupków jest na różnym poziomie. W momencie, gdy w Polsce entuzjazm łupkowy powoli zaczyna opadać, na Ukrainie dopiero powstają odpowiednie regulacje, które mają przyśpieszyć badania, a następnie już realne wydobycie.

W Polsce popełniono błąd rozbudzając nadzieje na szybkie rozwiązanie problemu zaopatrzenia w gaz dzięki potencjałowi złóż gazu łupkowego. Dzisiaj, gdy emocje opadły, wiele problemów nadal pozostało nierozwiązanych. Państwo nie wsparło procesu badawczego odpowiednimi regulacjami. Koszt jednego odwiertu mieści się w granicach 9-12 mln USD, czyli jest wyraźnie wyższy, niż w USA. Brakuje przy tym sterowania centralnego nad projektem łupkowym (spółki, która by wszystkim kierowała i zarządzała).

Ukraina rozpoczyna swoją przygodę z łupkami w czasie, gdy emocje już opadły. Wstępnie podpisano umowę z podmiotami, które mają zająć się eksploatacją. Są to m.in. Shell i Nadra Ukrainy, spółka państwowa powołana w 2000 r. przez prezydenta w celu dysponowania surowcami naturalnymi. Ukraina opracowała już udogodnienia dla spółek eksploatacyjnych, w tym zwolnienie z niektórych podatków ( w tym np. ekologiczny, gruntowy, od własności, celny i walutowy). Można spodziewać się, że znacznie obniży to koszty odwiertu, co bezpośrednio powinno przełożyć się na napływ dodatkowego kapitału inwestycyjnego na Ukrainę.

Zaangażowanie w wydobycie gazu łupkowego doprowadzi zapewne do konkurencji na tym polu między Polską i Ukrainą. Oba kraje zapowiedziały, że myślą o eksporcie gazu do krajów Europy Zachodniej. Jest to jednak ciągle jedynie plan, nie potwierdzony rzeczywistymi raportami z odwiertów.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »