Reklama

Gospodarcze zaskoczenia pandemii. Rok z Covid-19 w tle

Wzrost oszczędności, mniejszy od prognoz spadek PKB, ujemne ceny ropy i jedno podstawowe pytanie rok po wykryciu pierwszego przypadku COVID-19 w Polsce: "Jaki był ten nieszczęsny 2020 r.". Postanowiliśmy pokazać, że ubiegły rok - przez niektórych uznany za najgorszy od dziesięcioleci - potrafił też zaskoczyć. Nie zawsze negatywnie.

Recesja, ale bez wzrostu bezrobocia

Zaskoczenie numer jeden i co ważne pozytywne, to przejście rynku pracy suchą nogą przez rok pandemii, która wywołała pierwszą od 30 lat recesję. PKB w całym 2020 r. spadł o 2,8 proc., ale na szczęście nie wywołało to skoku bezrobocia. Rynek pracy się zahibernował. Bezrobocie rejestrowane w styczniu 2021 r. wyniosło 6,5 proc. i było wyższe o 1 pkt proc. w porównaniu do tego samego okresu sprzed roku. Wprawdzie wzrosło miesiąc do miesiąca o 0,3 pkt. proc., ale tu zadziałały czynniki sezonowe. Patrząc na wskaźnik obrazujący sytuację tych, którzy naprawdę poszukują pracy, ale jej nie znajdują, czyli na Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności BAEL - w czwartym kwartale 2020 tak mierzone bezrobocie wyniosło 3,1 proc. i niemal się nie zmieniło w porównaniu ze stanem sprzed pandemii (pod koniec 2019 roku było to 2,9 proc.).

Reklama

Kolejne odsłony tarcz antykryzysowych, w tym dopłaty do wynagrodzeń i zwolnienia ze składek na ubezpieczenie społeczne, pierwsza Tarcza Finansowa PFR - skutecznie hamowały wzrost bezrobocia. Wciąż to robią. Tarcza finansowa silnie motywuje firmy do utrzymania zatrudnienia, bo od tego zależy skala umorzenia przyznanych subwencji. Jednak moment prawdziwej weryfikacji sytuacji na rynku pracy jeszcze nie nadszedł. Większość firm dostała pomoc w maju i czerwcu - dopiero te miesiące pokażą prawdziwy obraz rynku pracy po pandemii.

Ceny mieszkań w pandemii w górę, wynajem ostro w dół

Ceny mieszkań w kryzysowym roku nie tylko nie spadły, ale poszły ostro w górę: w niektórych dużych miastach nawet dwucyfrowo. I to mimo tego, że w drugim kwartale rynek zamarł, a banki mocno zaostrzyły warunki kredytowe, podnosząc m.in. wymagany wkład własny.

Pomimo tego, w całym ubiegłym roku rynek nie tylko nie ucierpiał, ale bił rekordy. Liczba oddanych do użytkowania mieszkań i domów jednorodzinnych sięgnęła 222 tys. - ostatnio tak dobre wyniki budownictwo mieszkaniowe osiągało w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Obniżenie stóp procentowych niemal do zera (0,1 proc.) przy relatywnie wysokiej inflacji (średnioroczna w 2020 r. wyniosła 3,4 proc.) spowodowało, że inwestorzy zaczęli jeszcze intensywniej szukać alternatywnej formy lokowania wolnych środków, których spora część trafiła na rynek nieruchomości. Ceny nowych mieszkań w największych miastach wzrosły o kilkanaście procent, najmocniej w aglomeracji katowickiej i Łodzi - o 15,52 proc. i 12,19 proc., a w Warszawie o 11,75 proc. Jednocześnie bardzo ostro spadły czynsze najmu. Był to bezpośredni efekt lockdownu: zamrożenie ruchu turystycznego uderzyło w najem krótkoterminowy, praca i nauka zdalna (głównie na uczelniach wyższych), ograniczyły zapotrzebowanie na wynajem mieszkań. Efekt? Średni czynsz najmu mieszkania w Warszawie w ciągu roku spadł o blisko 11 proc., we Wrocławiu o 8 proc., a w Krakowie aż o 16 proc.

ZUS bierze na siebie (prawie) wszystko

ZUS, powołany do administrowania systemem ubezpieczeń społecznych, traktowany był w ostatnich latach jako dość ociężała instytucja, a teraz wziął na siebie ciężar dystrybuowania najróżniejszych form  pomocy z kolejnych tarcz antykryzysowych. ZUS otrzymał zupełnie nowe obowiązki, łącznie z takimi, do których nie był powołany. Systemy informatyczne zakładu na bieżąco były rozbudowywane o nowe funkcjonalności, na drodze kolejnych poprawek i zmian w ustawach tarczowych modyfikowano je ponownie tak, by sprawnie przyjmować elektroniczne wnioski i wypłacać pomoc potrzebującym. Oprócz wniosków o zwolnienie ze składek czy wypłatę zasiłku opiekuńczego, była to także wypłata postojowego, bon turystyczny, a nawet dodatek solidarnościowy dla bezrobotnych. ZUS był też jedną z nielicznych instytucji, która na bieżąco odpowiadała na pytania zadawane w mediach społecznościowych o zasady pomocy z tarcz antykryzysowych, warunki składania wniosków i wprowadzane zmiany.  A wydawałoby się, że przynajmniej niektóre elementy, jak np. bon turystyczny powinny być obsługiwane przez powołany do tego typu usług rządowy portal obywatel.gov.pl.

Pandemia pokazała też, że żaden urząd ani ministerstwo w Polsce nie zbierały do tej pory informacji, ile osób w Polsce zarabia na podstawie umów o dzieło. Dlaczego to ważne? Okazało się, że nie możn było - ze względu na brak takiej informacji - ocenić liczby osób, które mogłyby skorzystać ze świadczenia postojowego i przez to jakie będą skutki finansowe. Wnioski wyciągnięto i od stycznia 2021 roku ZUS zaczął prowadzić taki rejestr.

Polacy w pandemii odłożyli grube miliardy

W kryzysowym i recesyjnym roku Polacy zgromadzili spore oszczędności. W lockdownie żyjemy w zakupowej ascezie. Rzadziej niż w normalnych czasach jeździliśmy na "bogate" wakacje, nie chodziliśmy do restauracji i nie kupowaliśmy nowych ubrań, bo nie bardzo było gdzie w nich wychodzić. Praca zdalna usadziła miliony ludzi w domu, gdzie zamiast marynarek i sukienek gros osób zakładał po prostu zwykłe dresy.

Efekt jest taki, że na rachunkach bankowych gospodarstw domowych w czasie pandemii, czyli licząc od końca lutego 2020 do teraz przybyło 84,5 mld zł. Bez wątpienia to nie wszystkie odłożone pieniądze, bo niskie oprocentowanie depozytów i lokat - skłaniało coraz więcej osób do poszukania innej, ale bezpiecznej formy trzymania takich środków na czarną godzinę. Dlatego rekordy popularności biją detaliczne obligacje skarbowe. Polacy w ubiegłym roku kupili te papiery za ponad 28 mld złotych, a w styczniu tego roku już za ponad 3 mld zł.

Choć sytuacja wielu przedsiębiorstw jest trudna, cały czas nie wiadomo, kiedy gospodarka mogłaby zostać ponownie otwarta, to jednak nominalnie mają oni na rachunkach o ponad 61 mld zł więcej niż w momencie wybuchu pandemii. To też efekt wypłacanych subwencji z Tarczy Finansowej PFR, z której do przedsiębiorstw popłynęło ponad 72 mld zł pomocy.

Ropa za mniej niż zero!

Notowania kontraktów na amerykańską ropę WTI z dostawą w maju spadły na nowojorskiej giełdzie 20 kwietnia 2020 r. - przy śladowym obrocie - do prawie minus 36,7 dol. Tego samego dnia ceny kanadyjskiej ropy spadły do minus 0,01 centa/baryłka, w ciągu dnia notując chwilowo nawet do 4,50 dol. poniżej zera. Powodem dla tego był spadek cen ropy WTI do poziomu 10,77 dol. za baryłkę, która dla kanadyjskiego surowca jest punktem odniesienia (benchmarkiem).

Spadek cen wynikał bezpośrednio z zamrożenia globalnej gospodarki w odpowiedzi na zdrowotne skutki pandemii Covid-19. Pomimo porozumienia między krajami OPEC i Rosją w sprawie zmniejszenia wydobycia, ropy wciąż produkowano więcej niż zużywano. Podaż przewyższała popyt. Doprowadziło to do wypełnienia magazynów, w których gromadzono "czarne złoto". Producenci byli skłonni dopłacić, by tylko pozbyć się surowca. Najmocniej zareagowały kontrakty majowe, które wygasały we wtorek (21 kwietnia). Ich cena spadła w poniedziałek (20 kwietnia) do blisko minus 40 dol. Przypomnijmy, że chociaż pojawiały się wtedy już pierwsze propozycje odmrażania gospodarki, to jednak droga do tego była jeszcze bardzo długa i kręta. Świat wciąż pozostawał w szczycie zachorowań pierwszej fali pandemii koronawirusa. Również ceny ropy Brent w odpowiedzi na pandemię spadły w tamtym okresie do rekordowego minimum 21,9 dol. za baryłkę.

Z paniki i spadków cen surowca i kontraktów terminowych w II kw. 2020 r. niewiele zostało. Ropa Brent dzisiaj to już ok. 64 dol. za baryłkę; WTI - prawie 61 dol. Ceny wróciły tym samym do poziomów niewidzianych od przełomu 2019/2020 r. Z jednej strony to efekt ożywienie gospodarcze i dobrej kondycji przemysłu, z drugiej osłabienia dolara. Przede wszystkim jednak - obowiązującego od lutego zmniejszenia wydobycia przez Arabię Saudyjską aż o 1 mln baryłek.

Nic nie wskazuje też, by do sytuacji z kwietnia 2020 r. miało dojść ponownie. System szczepień przyśpiesza, oczekiwania co do wzrostu gospodarczego w 2021 r. się poprawiają. Wpływ mutacji koronawirusa i trzecia fala, z którą właśnie świat się mierzy, może na ceny ropy mieć raczej tylko krótkoterminowy wpływ.

Historyczna recesja, ale na szczęście delikatna

Pierwsza w Polsce recesja po 1989 r. stała się faktem. Po wzroście o 4,5 proc. w 2019 r. - PKB skurczył się w ubiegłym roku realnie o 2,8 proc. Gdzie jednak jest tu zaskoczenie, skoro 2020 r. mijał w zdecydowanej większości pod znakiem pandemii Covid-19? Mogło być znacznie gorzej. Kiedy w marcu zapadały pierwsze decyzje o zamykaniu gospodarki, nikt nie mógł przewidzieć jak daleko zajdą kolejne obostrzenia i na jak długo staną się one nieodłączną częścią pandemicznej rzeczywistości. Zamknięte szkoły, ograniczenia w handlu, niedziałające restauracje, punkty usługowe. Do tego przymusowa kwarantanna i zakaz wychodzenia z domu, ograniczenia w ruchu granicznym - wszyscy pamiętamy jak wyglądał drugi kwartał 2020 r. To rzecz jasna pociągnęło za sobą kasandryczne prognozy gospodarcze.

Stopa bezrobocia miała rosnąc do poziomów dwucyfrowych w całym 2020 r. Pojawiały się opinie, że może to być nawet 10-13 proc. Przy bezrobociu 5,2 proc. na koniec 2019 r. byłoby to prawdziwym obrazem kryzysu, który pandemia wywołała. PKB miał się skurczyć w minionym roku - według niektórych prognoz - o nawet 5 proc.

Tak się jednak nie stało. W I kw. w ujęciu rok do roku PKB Polski urósł jeszcze o 1,9 proc. Był to okres jednak względnego spokoju - pierwszy przypadek Covid-19 nad Wisłą wykryto 4 marca. Kolejne kwartały przynosiły ujemne odczyty. W II kw. PKB spadł o 8,4 proc. Później chociaż gospodarka wyraźnie nabierała odporności na pandemię i kolejne fale obostrzeń, wzrost gospodarczy pozostawał już na minusie. W III kw. - po okresie praktycznie pełnego odmrożenia - PKB rok do roku spadał o 1,5 proc. W IV kw. i całym 2020 r. gospodarka skurczyła się o 2,8 proc. Na tle państw UE - co napawa optymizmem - to jeden z lepszych wyników. Ekonomiści są też zdania, że straty z ubiegłego roku uda się odrobić jeszcze w 2021 r.

Monika-Krześniak Sajewicz, Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »