Reklama

Gospodarka 2022: To będzie trudny rok

Dobry koniec roku i perspektywy wciąż wysokiego wzrostu gospodarczego w 2022 r. - taki scenariusz piszą ekonomiści dla polskiej gospodarki. Zwracają jednak uwagę na istotne problemy - wysoką inflację, ryzyko spirali cenowo-płacowej i ekspansywną politykę fiskalną, która będzie utrudniać zejście z cenami do celu NBP.

Na początek kilka danych z ostatnich dni: produkcja przemysłowa wzrosła w listopadzie o 15,2 proc. (prognoza 8,5 proc.), sprzedaż detaliczna o 12,1 proc. (prognoza 8,5 proc.) a produkcja przemysłowa o 12,7 proc. (prognoza 6,0 proc.).

Ostatnie odczyty nie tylko okazały się lepsze od przewidywań i zaskoczyły ekonomistów (w pozytywnym sensie), a w efekcie - przełożyły też na wyższe wskazania dynamiki PKB na ten rok; są one też potwierdzeniem tego, że gospodarczy rollercoaster jeszcze się nie zakończył i jesteśmy daleko od normalności, charakterystycznej dla czasów przedpandemicznych.

Reklama

Gospodarka na piątkę z plusem

"(Odczyty danych) stanowią ryzyko w górę dla naszej prognozy, zgodnie z którą PKB w Polsce zwiększył się w IV kw. o 5,5 proc. r/r wobec wzrostu o 5,3 proc. w III kw., a tym samym dla prognozy średniorocznego wzrostu gospodarczego w 2021 r. (5,2 proc.)" - napisali ekonomiści Credit Agricole Bank Polska tuż po tym jak stało się jasne, że w listopadzie nie tylko produkcja, ale też konsumpcja w Polsce miały się bardzo dobrze.

"Komplet danych za listopad wskazuje na utrzymanie bardzo wysokiego momentum przez polską gospodarkę w końcówce roku. Dynamika PKB rzędu 5,5 proc. (średniorocznie) zostanie z łatwością osiągnięta, natomiast dla rynków oraz polityki gospodarczej kluczowa będzie trajektoria PKB w przyszłym roku, która zapowiada się na spadkową (hamowanie w ujęciu r/r przez cały 2022)" - stwierdzili ekonomiści Pekao.

- Dynamika konsumpcji będzie w IV kwartale silnym wsparciem dla dynamiki PKB, otwartym pozostaje jednak pytanie co wydarzy się w kolejnych miesiącach - podkreśla natomiast Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Pytanie o kolejne miesiące i kwartały jest zasadne dzisiaj nie tylko ze względu na zbliżający się wielkimi krokami koniec 2021 r., ale również wciąż utrzymującą się wysoką niepewność w gospodarce, co widać chociażby w wyraźnie rozjeżdżających się prognozach rynkowych i rzeczywistych odczytach wielu wskaźników makroekonomicznych.

Inflacja w centrum uwagi

Jakub Rybacki, analityk w Zespole Makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego, mówi wprost: - Głównym czynnikiem ryzyka na lata 2022-2023 jest inflacja.

Ta w listopadzie wzrosła do 7,8 proc. I już dzisiaj można powiedzieć, że w najbliższych miesiącach nie tylko nie spadnie, co wzrośnie. PIE prognozuje, że w przyszłym roku inflacja pozostanie wysoka: średniorocznie wyniesie 7,3 proc., szczyt - który ma wypaść w maju - sięgnie natomiast ok. 9 proc.

- Nie można wykluczyć dwucyfrowych odczytów - zauważa Rybacki.

Głównym czynnikiem dzisiaj, podbijającym ceny są podwyżki cen energii i gazu. Odpowiadają one za 3 pkt proc. we wskaźniku inflacji. Wysokie ceny energii przełożą się na z kolei wzrost cen żywności, które będą rosły o 8-9 proc. w I połowie 2022 r.; w II połowie ta dynamika osłabnie do ok. 5 proc.

- Dodatkowym długofalowym ryzykiem jest inflacja bazowa - niestety szanse na jej spadek są relatywnie niewielkie. Dzisiaj odpowiada ona za ok. 30 proc. wzrostu cen, za chwilę będzie to już główny komponent - dodaje Rybacki.

Dlatego, zdaniem PIE, nie ma szans, by inflacja wróciła do celu w 2023 r. (2,5 proc.), ani w zakres dopuszczalnych odchyleń (górna granica to 3,5 proc.), chociaż istotnie się do tego poziomu zbliży. PIE prognozuje, że na koniec 2023 r. inflacja wyniesie 3,7 proc.

Konsumenci zdejmą nogę z gazu

Wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w 2021 r. 5,4 proc. - szacuje instytut. "W przyszłym roku spodziewamy się lekkiego spowolnienia do 4,3 proc. Sytuacja w 2023 r. będzie w dużej mierze zależna od tego, czy Polska otrzyma środki w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Łącznie w okresie 2021-2023 polska gospodarka urośnie realnie o 14,8 proc." - oceniają ekonomiści PIE.

Dla prognoz PKB na 2022 r. kluczowe są trzy informacje: wzrost taryf za gaz i energię, które niedawno ogłosił Urząd Regulacji Energetyki (podbiły one z automatu inflację o 1-2 pkt proc.) i to, czy uda się utrzymać wysoką konsumpcję i produkcję w świetle rosnących cen z jednej strony i ryzyka przegrzania gospodarki z drugiej.

- Ostatnie dane mogą podnieść prognozy na dwa kwartały (2022 r. - red.), ale myślę że na tym się to skończy. Opublikowaliśmy raport na 2022 r. w piątek i okazało się, że część tych prognoz jest już nieaktualna. Nie jest tak, że możemy przesunąć jedną cyfrę a resztę zostawić bez zmian - zauważa Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska.

Zwraca uwagę na kilka czynników ryzyka. Po pierwsze, spirala cenowo-płacowa. - Skoro mamy informacje o szokowym wzroście cen energii, to można sobie wyobrazić, że negocjacje płacowe będą wyglądać inaczej, niż gdyby tej podwyżki nie było - mówi i wskazuje, że wynagrodzenia będą rosły średnio w tempie 8 proc. w przyszłym roku.

Na dynamikę wynagrodzeń wpływ może mieć także coraz płytszy rynek pracy. Stopa bezrobocia rejestrowanego w 2022 r. powinna spaść do poziomu 5 proc. - ocenia PIE. - Wyzwaniem dla rynku pracy będzie niedobór pracowników. Dane GUS wskazują, że odsetek osób długotrwale niepracujących w relacji do bezrobotnych jest najwyższy od początku 2018 r. i ciągle rośnie - ocenił Rybacki.

Po drugie, przełom roku będzie okresem dalszego rozpędzania się gospodarki. Mocny wzrost w IV kw. spowoduje, że także I kw. 2022 r. minie pod znakiem wysokiej dynamiki. Punkt startowy się podnosi. Ale nie znaczy to, że nie czeka nas spowolnienie. Tym bardziej, że na tę chwilę można mówić o przegrzaniu gospodarki. - Rolą RPP jest to przegrzanie wyhamować i schodzić z inflacją do celu - konstatuje Bielski.

Mateusz Urban, ekonomista Oxford Economics wskazuje na 4,5-proc. dynamikę PKB w 2022 r. Z kolei Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku podkreśla, że "od przyszłego roku konsumenci wejdą w okres większego kaca zakupowego".

- Realny dochód rozporządzalny może w zasadzie nie wzrosnąć w 2022 r. Negocjacje płacowe pewnie ruszą na początku 2022r., na pewno te podwyżki cen energii, żywności będą dużym katalizatorem negocjacji - mówi Mazurek. W efekcie: "konsumenci zdejmą nogę z gazu" w 2022 r.

Balansowanie na linie

Otwartym pytaniem pozostaje skala podwyżek głównej stopy procentowej w kolejnych miesiącach.

- Te podwyżki cen energii mogą dać taki efekt, który wyhamuje popyt. Jeśli tak się stanie, to może bank centralny nie musiałby bardzo agresywnie podnosić stop proc. - mówi Bielski. W tym kontekście tarcza antyinflacyjna jednak nie pomaga. Bowiem znosi część kosztów z obywateli w zimie i na wiosnę, które później doda ponownie do inflacji. Sama obniżka VAT na żywność do 0 proc. (zapowiedziana przez rząd), to ok. 1,5 pkt proc. - szacują ekonomiści.

Działania fiskalne przedłużają ten ogon inflacji, utrudniają sprowadzenie jej do celu. Jeśli gospodarka jest rozgrzana i jest ryzyko utrwalenia presji inflacyjnej, to zaproponowane działania w obszarze polityki fiskalnej utrudniają zadanie RPP sprowadzenia inflacji do celu i zapobiegnięcia efektom wtórnym. Stąd czym więcej wsparcia fiskalnego, tym wyżej stopy proc. będą musiały rosnąć.

- Zakładaliśmy wzrost do 3 proc. głównej stopy NBP. Być może będzie wyższa. Nie szedłbym tak daleko, że 4, może 4,5 proc. Ceny energii być może będą miały efekt tłumiący (popyt - red.), ale skala zacieśnianie (monetarnego - red.) i tak będzie istotna, pewnie jesteśmy w połowie drogi. Ale nie przesadzałbym ze skalą podwyżek stop proc., bo w 2023 groziłby nam scenariusz poważnej stagnacji - przestrzega Bielski.

Balansujemy na linie - między polityką fiskalną a monetarną, między potrzebą obniżenia inflacji a ryzykiem recesją.

- Sama polityka monetarna nie jest w stanie poradzić sobie z problemem podwyższonej inflacji. Ona jest ważna na płaszczyźnie oczekiwań i komunikacji, ale fiskalna też jest potrzebna. Można pomóc osobom ubogim energetycznie i nie podbijać dochodów w innych grupach decylowych - mówi Urban. Z tego punktu widzenia charakter tarczy antyinflacyjnej - dodaje - pomaga gospodarstwom domowym, ale jest on na tyle uniwersalny, że dokłada też do inflacji.

Natomiast główny ekonomista mBanku podkreśla, że "musimy się w Polsce określić jaką chcemy mieć gospodarkę i jaką docelowo inflację. - Wyższa inflacja nie powoduje, że wyniki realnej gospodarki są gorsze od optymalnych. Poszliśmy polityką pieniężną w kierunku wyższej inflacji, ale większej dbałości o wzrost gospodarczy - mówi.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Tarcza (anty)inflacyjna powoduje, że ekspansja fiskalna przez każdy kwartał jej trwania to impuls popytowy w wysokości ok. 0,5 proc. PKB. - Nie powinniśmy tracić z oczu warunków brzegowych, że poruszamy się w prognozach 4-5 proc. wzrostu PKB - znacznie powyżej potencjału gospodarki. Przy stopach realnych -6, -7 proc. - cokolwiek się stanie w polityce pieniężnej będzie silnie ekspansywne - mówi Mazurek.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »