Reklama

Gospodarka leśna poza rezerwatami

- W znakomitej większości Puszcza Karpacka jest normalnym lasem użytkowym - mówił w tym tygodniu minister środowiska Henryk Kowalczyk. Dodał, że poza rezerwatami i obszarami Natura 2000 odbywa się tam normalna gospodarka leśna.

Reklama

Ekolodzy z WWF zbierają podpisy pod utworzeniem parku narodowego w polskiej części Karpat, Turnickiego Parku Narodowego. Podkreślają, że to ostoja dzikich drapieżników, takich jak: niedźwiedzie, wilki czy rysie. Przekonują, że znajduje się tam ponad 6 tys. drzew o wymiarach pomnikowych, które mają nawet po 300 lat. Krytykują też leśników, że prowadzą na tym terenie gospodarkę leśną.

Kowalczyk, pytany o tę kwestię w radiowej Jedynce, zaznaczył, że "w znakomitej większości" Puszcza Karpacka jest "normalnym lasem użytkowym". Jak podkreślił, poza rezerwatami i obszarami Natura 2000, odbywa się tam "normalna gospodarka leśna". "I to nie jest jakaś intensywna gospodarka leśna" - wyjaśnił minister. Dodał, że mniej więcej jedno drzewo na sto jest wycinanie. "W stosunku do drzewostanu to jest jedna setna rocznie" - mówił Kowalczyk.

Lasy Państwowe odpowiadają ekologom, że do właśnie dzięki pracy leśników ten teren jest tak bogaty przyrodniczo. Wskazują, że tuż po II wojnie światowej lasy stanowiły tam 36 proc. obszaru, teraz to jest ponad 60 proc., dlatego też trudno mówić o naturalnym charakterze tych lasów.

- Dialog z Unią Europejską w sprawie ochrony Puszczy Białowieskiej jest potrzebny po to, żeby uzasadniać swoje działania, zanim się je zacznie wykonywać - mówił w tym tygodniu minister środowiska Henryk Kowalczyk. Jak ocenił, potrzebne jest wypracowanie kompromisu.

We wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu orzekł, że decyzje polskich władz ws. zwiększonej wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo UE. Dodał, że wycinka nie mogła być uzasadniona bezprecedensową gradacją kornika drukarza.

Kowalczyk w radiowej Jedynce podkreślił, że planowane jest powołanie zespół eksperckiego, który rekomendowałby kierunki, sposoby i metody ochrony Puszczy Białowieskiej. "Na podstawie prac tego zespołu i dialogu z Komisją Europejską będzie decyzja, jaka będzie forma ochrona Puszczy Białowieskiej" - zapowiedział.

Minister dodał, że Puszcza Białowieska wymaga ochrony, ale jest "spór między dwiema metodami" - czynną i bierną. "Myślę, że tutaj gdzieś te wypracowanie kompromisu będzie potrzebne" - ocenił.

Kowalczyk zapytany został, czy uchyli aneks z 2016 r. do planu zagospodarowania Puszczy Białowieskiej. Zakładał on zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat, w latach 2012-2021. Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. m sześc. drewna w ciągu 10 lat.

"W momencie kiedy to zarządzenie jest właściwie wyczerpane niemalże, to nie ma takiego pośpiechu" - wyjaśnił Kowalczyk. Dodał, że "jeśli zajdzie potrzeba, żeby to zarządzenia uchylić, to będzie polecenie uchylenia". "To zarządzenie jest dyrektora Lasów (Państwowych), więc nie ja będę uchylał, tylko dyrektor Lasów Państwowych będzie modyfikował to zarządzenie" - zaznaczył.

Minister podkreślił, że przyczyną sporu ws. Puszczy był rok 2012, kiedy to - jak mówił - "jeszcze poprzednik prof. Szyszki, minister środowiska podjął decyzję o sześciokrotnym zmniejszeniu planu pozyskiwania drewna w Puszczy". "Wobec tego leśnicy nie nadążali usuwać drzew zaatakowanych przez kornika, stąd rozpoczęło się to rozprzestrzenianie gwałtowne" - mówił minister. "Próba odwrócenia w roku 2016 spotkała się z reakcją najpierw organizacji ekologicznych, a później Komisji Europejskiej" - dodał.

Pytany, czy program Natura 2000 został zbyt szeroko rozciągnięty i czy możliwe jest jego zmniejszenie, minister zaznaczył, że "na tym etapie jest mało prawdopodobne, żeby było możliwe takie zmniejszanie". Jak dodał, "nie ma takiego absolutnego zakazu", ale muszą zaistnieć "bardzo wyraźne warunki czy wyraźne wskazania".

Kowalczyk na pytanie, czy rozmawiał z byłym ministrem środowiska po decyzji Trybunału, odparł, że rozmawiał z nim wcześniej. "Ja rozumiem argumenty prof. Szyszko, że Puszczę trzeba chronić w sposób czynny, ale myślę, że tutaj ten dialog z Unią Europejską jest potrzebny po to, żeby uzasadniać swoje działania, zanim się je zacznie wykonywać" - wyjaśnił minister.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE nie wiąże się z żadnymi karami finansowymi, bo Polska wycofała ciężki sprzęt z Puszczy. Gdyby jednak doszło do wznowienia wycinki, wówczas Komisja mogłaby wnioskować o sankcje finansowe.

Wg WWF w latach 2017-2026 zaplanowano wycięcie i wywiezienie z nadleśnictwa Bircza, które ma powierzchnię ponad 27 tys. ha, blisko 1,5 mln m sześc. drewna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »