Reklama

Grecja wyznacza datę powrotu turystów

1 lipca Grecja otworzy granice dla zagranicznych turystów - zdecydował rząd. Tamtejsze ministerstwo zdrowia poinformowało, że przyjeżdżających nie będzie obowiązywać kwarantanna, a testy na obecność koronowirusa będą robione, ale wyrywkowo.

Wczoraj grecki rząd przedstawił plan ratowania turystyki, działu gospodarki, który wypracowuje ponad 25 proc. PKB. Zdecydowano zrezygnować z planowanych wcześniej zaświadczeń o stanie zdrowia. Poinformowano, że na lotniskach turyści mogą mieć mierzoną temperaturę. Będą też wyrywkowo badani na obecność COVID-19. Grecki rząd postanowił, że już 15 czerwca zostaną wznowione międzynarodowe połączenia z Atenami, dwa tygodnie później - zagraniczne samoloty zaczną lądować na wszystkich lotniskach.  

Reklama

Tego lata turyści podczas pobytu zapłacą mniej. Rząd zdecydował zmniejszyć VAT za kawę, napoje bezalkoholowe, transport publiczny i bilety do kin plenerowych. Aby przyjeżdżający czuli się bezpiecznie, w największych kurortach dyżurować będzie więcej lekarzy a turyści będą mieli szybki dostęp do testów na koronawirusa. Hotele zaś - stały i bezpośredni kontakt z przychodniami. Wszystkie placówki zostały zobowiązane do wydzielenia pomieszczeń przeznaczonych na kwarantannę.  

Od początku maja w Grecji czynne są małe sklepiki, zakłady fryzjerskie i księgarnie. W połowie maja otwarto 500 plaż a mieszkańcom pozwolono na podróżowanie po Grecji kontynentalnej i po Krecie. Od najbliższego poniedziałku (25 maja) zostanie wznowiona komunikacja między tamtejszymi wyspami. A od 1 czerwca otwarte zostaną restauracje, kawiarnie, centra handlowe i niesezonowe hotele. Te, czynne latem, ruszą dwa tygodnie później.  

Na początku maja Grecki premier, Kyriakos Mitsotakis, opowiedział się za stworzeniem "bezpiecznych korytarzy" z krajami, które mniej zostały dotknięte pandemią. Chodzi o dwustronne umowy, na podstawie których kraje rezygnowałyby z kwarantanny dla powracających turystów. Wstępnie takie umowy zostały zawarte z Niemcami i Wielka Brytanią.  

Grecki minister turystyki Harry Theocharis liczy, że do Grecji zawitają tego lata również turyści z Europy Centralnej i Wschodniej. - Ten sezon nie będzie taki jak poprzednie. Wiele możemy jednak zrobić, aby ponownie otworzyć turystykę - mówił Theocharis. Ubiegłoroczne zyski z turystyki wyniosły w Grecji 19,5 mld euro. W tym roku kwoty tej nie uda się powtórzyć, ale zarówno rząd, jak i hotelarze wyrażają nadzieję, że choć w części uratują sezon. Grecja jest krajem strefy euro, który najbardziej odczuł skutki kryzysu finansowego sprzed 12 lat. Podczas pandemii stała się jednym z państw, które najlepiej radzą sobie z koronawirusem.  

ew


Dowiedz się więcej na temat: turystyka | VAT | Grecja | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL