Reklama

Handel elektroniczny zagraża sklepom

Zakupy online są coraz popularniejsze. Cierpią na tym sklepy położone z dala od centrum.

- Tama puściła. W najbliższych latach zakupy w internecie będą coraz szybciej i w coraz większym stopniu wpływać na spadek obrotów w tradycyjnym handlu detalicznym - twierdzi prof. Gerrit Heinemann, dyrektor Centrum Badawczego Handlu Elektronicznego przy Wyższej Szkole Zawodowej Dolnej Nadrenii. Wielu właścicieli zwykłych sklepów zostanie zmuszonych do ich zamknięcia.

Zakupy w internecie górą

Reklama

Jak wynika z najnowszej analizy Instytutu ds. Badania Handlu (IFH) w Kolonii, już dziś co trzeci konsument ogranicza wyjazdy na zakupy do miasta i kupuje potrzebne mu artykuły w jednym ze sklepów internetowych. Ponad 60 procent sklepikarzy skarży się na spadek liczby klientów i malejące systematycznie obroty, podkreśla Niemiecki Związek Handlu Detalicznego (HDE). A to dopiero początek.

O tym, co je czeka, można się było przekonać w grudniu 2013 roku, w gorącym okresie bożonarodzeniowych zakupów. Obroty handlu detalicznego zatrzymały się na poziomie 80 mld euro. Ale zakupy online przeżyły prawdziwy boom. Związek HDE podał, że wzrosły o ponad połowę, bo o 54,5 procent i wyniosły 8,5 mld euro.

- Nie ma w tym nic dziwnego - mówi prof. Heinemann. Świąteczne zakupy to duży stres i zero przyjemności z buszowania po sklepach w czasie wolnym lub podczas urlopu za granicą. Coraz więcej ludzi nie ma ochoty się nań narażać i wybiera sklepy internetowe.

Nic nie wskazuje na zmianę tego trendu. Niemiecki Związek Handlu Zagranicznego prognozuje, że w najbliższych latach handel internetowy będzie się rozwijał w ponad dziesięciokrotnie szybszym tempie niż handel detaliczny. Już za niecałe 10 lat jedna czwarta wszystkich zakupów będzie przypadać na internet.

Liczy się dobry punkt

Nie wszyscy odczują skutki tych zmian w jednakowym stopniu. - Właściciele sklepów położonych w najlepszym punkcie w centrum nie mają powodów do obaw. Nadal mogą liczyć na klientów. Ostaną się też domy towarowe i galerie w pasażach handlowych. W gorszej sytuacji są sklepy w bocznych ulicach. Ich właściciele muszą się zastanowić, czym mogliby przyciągnąć kupujących. Los reszty pozostaje niewiadomą - twierdzą eksperci HDE.

Największe niemieckie metropolie handlowe - Berlin, Hamburg, Monachium, Frankfurt, Düsseldorf i Kolonia - nadal pozostaną atrakcyjne dla klientów, a przy odrobinie szczęścia nawet zyskają na znaczeniu. Duże centra handlowe, położone na obrzeżach miast, też nie muszą lękać się internetu pod warunkiem, że ich oferta będzie konkurencyjna, a serwis coraz lepszy.

Największe zmiany zajdą w krajobrazie handlowym miast liczących od 30 do 60 tysięcy mieszkańców. Profesor Heinemann przewiduje, że do roku 2023 obroty handlu detalicznego w miastach tej wielkości zmniejszą się o 30 procent. Przed inwazją handlu elektronicznego wciąż skutecznie bronią się tylko sklepy spożywcze. Na razie Niemcy kupują zaledwie niecały procent żywności online. Dotyczy to głównie artykułów luksusowych i różnych produktów niszowych. Ale i to się zmieni. Znana firma konsultingowa Ernst & Young przewiduje, że już w roku 2020 na handel elektroniczny przypadnie 10 procent obrotów niemieckiego handlu artykułami spożywczymi.

Erich Reimann / Andrzej Pawlak, red. odp.: Iwona D. Metzner, Redakcja Polska Deutsche Welle

Dowiedz się więcej na temat: e-handel | zakupy online | zakupy internetowe | zakupy on-line | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »