Reklama

Hiszpański premier realistycznie o przyszłości

Przestój gospodarczy i bezrobocie - to scenariusz do jakiego przygotowuje Hiszpanów tamtejszy rząd. Premier Pedro Sanchez przyznał, że w 2020 r. kraj czeka recesja.

- Najtrudniejsze jeszcze przed nami - mówił w parlamencie Pedro Sanchez, mając na myśli rozwój pandemii i stan hiszpańskiej gospodarki. W poniedziałek OECD prognozowało, że w tym roku Hiszpania może mieć zerowy przyrost gospodarczy. Zdaniem rządzącego gabinetu, kraj wejdzie w recesję, bo - jak argumentował premier - zostaną zaprzepaszczone co najmniej trzy miesiące wzrostu gospodarczego. Premier Pedro Sanchez obiecał, że po zakończeniu  pandemii w Hiszpanii zostanie opracowany “budżet odbudowy".

Reklama

Sposobem na złagodzenie skutków koronawirusa jest przyjęcie przez rząd największego w czasach hiszpańskiej demokracji programu pomocowego. Na jego realizację gabinet Sancheza przeznaczy 200 miliardów euro - jedną szóstą hiszpańskiego PKB.

Jak poinformowało Interię biuro prasowe hiszpańskiego rządu, 117 mld euro pochodzić będzie z sektora publicznego, reszta - z prywatnego. Połowa tej kwoty zostanie przeznaczona na niskooprocentowane kredyty dla potrzebujących pomocy firm. Ich celem ma być zapewnienie płynności, a gwarantem pożyczek będzie państwo. 

Dzięki programowi bezrobotni - ofiary masowych zwolnień z pracy - mają zagwarantowany zasiłek. Pieniądze dostaną również ci, którzy nie przepracowali roku. Jak poinformował dziennik ABC, od poniedziałku pracy w Hiszpanii nie ma 200 tys. osób. Tracący zatrudnienie przez miesiąc nie będą spłacali kredytów hipotecznych, a przedsiębiorcy, których sytuacja zmusza do zawieszenia działalności będą mieli odroczone składki za ubezpieczenia społeczne. 30 mln euro rząd przeznaczył na badania nad szczepionką na COVID-19.  

- To dobry plan i wierzę, że znajdzie poparcie - ocenił program pomocowy Luis de Guindos, były minister finansów, a obecnie wiceprezes EBC. De Guindos kierował resortem w poprzednim, prawicowym rządzie (PP) Mariano Rajoya. Nie jest on jedynym politykiem należący do tej partii, który wsparł działania socjalisty Pedro Sancheza. Gotowość pomocy wyraził w parlamencie Pablo Casado, lider ugrupowania. 

Obowiązujący w Hiszpanii stan alarmowy, pierwszy stopień stanu wyjątkowego, rozszerzył uprawnienia rządu. Dzięki temu na 6 miesięcy zamrożono ceny gazu i zakazano odcinania wody, gazu, elektryczności, telefonu i internetu tym, których nie stać na zapłacenie rachunków. Jeśli zajdzie taka potrzeba, rząd przejmie nadzór nad elektrowniami. 

Wprowadzony na dwa tygodnie stan wyjątkowy potrwa prawdopodobniej dłużej. Głosowanie nad jego przedłużeniem zostało włączone do najbliższego, nadzwyczajnego posiedzenia parlamentu, które odbędzie się 24 marca.  

Ewa Wysocka 

Dowiedz się więcej na temat: Pedro Sanchez | Hiszpania | koronawirus | Covid-19

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »