Reklama

Igor Kołomojski - fantom ukraińskiego biznesu

Mieszkając w Szwajcarii, kieruje jednym z największych banków na Ukrainie. Sowicie finansuje budowę stadionów, na których odbędą się mecze piłkarskie Euro 2012. Igor Kołomojski - najbardziej tajemnicza postać ukraińskiego biznesu.

Mieszkając w Szwajcarii, kieruje jednym z największych banków na Ukrainie. Sowicie finansuje budowę stadionów, na których odbędą się mecze piłkarskie Euro 2012. Igor Kołomojski - najbardziej tajemnicza postać ukraińskiego biznesu.

Życie to supermarket - bierz, co chcesz, lecz licz się z tym, że punkt opłaty ciągle jest przed tobą. To zdanie padło z ust Igora Kołomojskiego, ukraińskiego miliardera, w rozmowie z jednym z konkurentów. Czy za tym aforyzmem kryła się przestroga albo rada doświadczonego biznesmena? Partnerzy mówią o nim, że jest to przedsiębiorca, który zna się na rzeczy. 44-letni oligarcha stroni od życia politycznego i uchodzi za jedną z najbardziej tajemniczych postaci ukraińskiego biznesu. Wśród ukraińskich miliarderów Igora Kołomojskiego wyróżnia styl prowadzenia biznesu. Podczas gdy jego konkurenci dążą do stworzenia przejrzystych struktur, łącząc zdobyte aktywa w koncerny i holdingi, przedsiębiorca woli zachować niejasne struktury w biznesie.

Reklama

Zawiła taktyka

W jednym z wywiadów udzielonych ukraińskiej prasie Igor Kołomojski obala mit istnienia wielobranżowej grupy finansowej, która występuje pod nazwą Privat.

- Myślę, że grupa Privat to fantom - pojęcie widmo, które wymyślili dziennikarze na własny użytek. W rzeczywistości istnieje PrivatBank i jego akcjonariusze. Prawie każdy z nich inwestuje także w inne branże. Jednak te aktywa nie są połączone ze sobą. Podkreślam, że to, co dziennikarze zwykli określać mianem Privat, nie jest ani holdingiem, ani korporacją. Struktury PrivatBanku nie można porównywać do Przemysłowego Związku Donbasu (ISD) Siergieja Taruty czy Systemu Capital Management (SCM) Rinata Achmietowa - wyjaśnia biznesmen.

94 proc. akcji PrivatBanku kontrolują: Igor Kołomojski, jego partner Giennadij Bogolubow, a także Aleksiej Martynow. Na stronie internetowej PrivatBanku można przeczytać, że placówka ta powstała w 1992 roku jako bank komercyjny i zajmuje pozycję lidera na Ukrainie ze względu na liczbę pozyskanych klientów. Z usług banku korzysta prawie jedna czwarta mieszkańców kraju. Jednak na zakładce pod hasłami: "struktura właścicielska" czy "top menedżment" nie ma żadnych danych. Może to być chwilowy zbieg okoliczności albo reguła, która potwierdza, że Kołomojski nie stawia na przejrzystość schematów korporacyjnych.

Rafinerie nie na sprzedaż

Do sfery wpływów biznesmena należy także ukraińska branża naftowa. Oligarcha jest właścicielem kilku dużych przedsiębiorstw sektora paliwowego. Kołomojski kontroluję Ukrnaftę, największą firmę wydobywczą w kraju i Ukrtatnaftę, spółkę, do której należy rafineria w Kremenczuku. Ponadto jest właścicielem rafinerii Galiczina, która znajduje się w obwodzie lwowskim, rafinerii w obwodzie iwano-frankowskim i terminalu przeładunkowego Eksimnaftoprodukt w Odessie.

Na początku września tego roku niektórzy ukraińscy politycy podnieśli alarm, że oligarcha planuje sprzedać swoje aktywa naftowe rosyjskiemu przedsiębiorcy Olegowi Dieripasce. Gazeta internetowa Dieło cytując deputowanego bloku Julii Tymoszenko Siergieja Paszynskiego, podała, że oligarcha dąży do kontroli strategicznych przedsiębiorstw paliwowych w celu ich dalszej sprzedaży. Według nieoficjalnych informacji, rozmowy na ten temat już są w toku. Przedstawiciel rządzącej koalicji zaznacza także, że Kołomojski przy współpracy z kancelarią prezydenta Ukrainy może przyjąć kontrolę nad ropociągiem Odessa-Brody. Może się to odbyć za pomocą zawarcia porozumienia między państwowym Ukrtransnafta z jednej strony i Ukrnaftem z drugiej.

Obawy Siergieja Paszynskiego wzbudza fakt, że w przypadku objęcia kontroli nad ropociągiem może dojść do natychmiastowej sprzedaży rury Rosjanom. Takie rozwiązanie jest prawdopodobne, ponieważ współwłaściciel PrivatBanku nie będzie mógł od razu zagwarantować zapełnienia tego ropociągu.

Z kolei przedstawiciele Olega Dieripaski, najbogatszego Rosjanina, zaprzeczają informacji, jakoby Basic Element, holding oligarchy, prowadził na ten temat rozmowy z Ukraińcami.

Kołomojski planuje, że dostawcą ropy do jego rafinerii zostanie azerbejdżański koncern państwowy SOCAR. Dzięki dostawom kaspijskiej ropy do zakładów przetwórczych Privat znacznie zaoszczędzi na budowie urządzeń, za pomocą których oczyszcza się surowce. Kaspijska ropa w odróżnieniu od rosyjskiej i ukraińskiej zawiera małą ilość siarki. W takim przypadku sprzedaż aktywów naftowych byłaby zbędna.

Przepustowość rurociągu Odessa-Brody wynosi około 14,5 mln ton ropy rocznie. Z kolei łączne moce produkcyjne trzech największych rafinerii Kołomojskiego wynoszą ponad 10 mln ton ropy rocznie.

Kołomojski: interesują mnie kontrakty na gaz

Niektóre wypowiedzi Kołomojskiego mogą się wydawać sprzeczne z tym, co robi. Trzymając w ręku główne przedsiębiorstwa naftowe w kraju, biznesmen wyraża negatywny stosunek do wprowadzenia monopolu w jakimkolwiek sektorze.

- Widzę w tym same minusy - powiedział Igor Kołomojski tygodnikowi Zierkało Niedieli, odnosząc się do planów Aliszera Usmanowa, rosyjskiego miliardera i właściciela holdingu metalurgicznego Metalloinvest, który myślał o konsolidacji hut Ukrainy, Kazachstanu i Rosji.

Niemniej jednak pod koniec marca tego roku Igor Kołomojski poinformował o planach kupna połowy akcji RosUkrEnergo (RUE), spółki pośredniczącej w dostawach gazu między innymi do Polski. Na pytanie dziennikarzy Ukraińskiej Prawdy, co dokładnie interesuje biznesmena w branży gazowej, miliarder zwięźle odpowiedział: - Kontrakty na gaz.

Igor Kołomojski zaznacza, że za 50 proc. udziałów spółki jest gotów zapłacić od 2 do 3 mld dolarów. A o planach Julii Tymoszenko, która dąży do likwidacji wszystkich pośredników w dostawach gazu na Ukrainę, biznesmen wypowiada się krytycznie: - Jeżeli ten system wydaje się być zawiły, jeżeli nie odpowiada któremuś z akcjonariuszy spółki, to nie znaczy, że należy wszystko burzyć. Po prostu trzeba zrobić tak, by schematy dostaw gazu były przejrzyste.

Właśnie ta kwestia jest jedną z najbardziej spornych między Rosją a Ukrainą. Iwan Andrijewskij, analityk 2K Audit-Business Consulting, wyjaśnia, że nieprzychylna pozycja premiera Ukrainy Julii Tymoszenko jest uwarunkowana tym, że współwłaściciele RUE - Dmitrij Firtasz i Iwan Fursin - odnoszą się do przeciwnego obozu politycznego. Z kolei akcjonariusze grupy Privat darzą poparciem "pomarańczowy" kierunek polityczny. Andrijewskij dodaje, że RosUkrEnergo dostarcza do Europy Wschodniej około 60 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Jednak biorąc pod uwagę to, że główny atut przedsiębiorstwa to kontrakty na dostawę paliwa - spółka może zarówno przynosić zyski, jak i okazać się nierentownym aktywem. Innego zdania jest Michaił Korczemkin, dyrektor firmy East European Gas Analysis, który uważa, że kupno RUE w ogóle nie ma sensu z punktu widzenia opłacalności tej inwestycji. Ekspert tłumaczy, że wprowadzenie europejskiej ceny gazu pozbawi marży każdego pośrednika.

Piłka nożna na szerokim ekranie

Igor Kołomojski zasmakował nie tylko w przemyśle naftowym i metalurgicznym, ale także w biznesie medialnym. Zdaniem Ronalda Laudera, założyciela i największego akcjonariusza korporacji Central European Media Enterprises (CME), Kołomojski doskonale zna się na temacie.

Rok temu miliarder kupił 3 proc. akcji CME i zajął stanowisko jednego z członków rady dyrektorów korporacji. Transakcja opiewała na 110 mln dolarów. Do rady dyrektorów spółki wchodzi między innymi Petr Kellner, jeden z najbogatszych Czechów, właściciel grupy finansowej PPF, który również ma 3 proc. akcji CME.

Na rodzinnym rynku medialnym Igor Kołomojski jest postacią rozpoznawalną. Oligarcha kontroluje grupą wydawniczą Gławried, Gazetę po Kijowsku, agencję informacyjną UNIAN i stację telewizyjną TET.

Uczestnicząc w rozwoju ukraińskiego rynku medialnego, oligarcha nie zapomina też o swojej pasji, którą jest piłka nożna. Kibicując krajowej reprezentacji, Kołomojski inwestuje w klub Dniepr Dniepropietrowsk, który zajmuje dobre pozycje w mistrzostwach Ukrainy. Miliarder aktywnie uczestniczy w życiu sportowym kraju, zajmując stanowisko wiceprezesa Federacji Piłki Nożnej Ukrainy (FFI).

Przedsiębiorca próbował również kupić Maccabi Tel Aviv, izraelski klub piłkarski. Jednak ubiegł go rosyjskojęzyczny miliarder z Kanady Aleks Sznajder, kupując klub pod koniec 2007 roku. Widać, że inwestycje w kraju udają się biznesmenowi o wiele lepiej. Od połowy września tego roku w Dniepropietrowsku będzie działał stadion Arena Dniepr, na którym planuje się rozegrać mecze piłkarskie w 2012 roku. W roli głównego inwestora obiektu sportowego wystąpił oczywiście Igor Kołomojski, przeznaczając na budowę stadionu 45 mln euro.

Irina Nowochatko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »