Reklama

Inflacja bazowa niepokoi. Zła wiadomość dla kupujących Polaków

Jak czytamy w dzisiejszym Pulsie Biznesu, jedną z przyczyn wysokiej inflacji w Polsce jest to, że firmy wciąż nie czują, by podwyżki cen zmieniały decyzje zakupowe naszych konsumentów - czytamy w dzisiejszym wydaniu. Ekspertów najbardziej niepokoi wzrost inflacji bazowej.

Firmy jeszcze nie uderzyły w barierę popytu

Jedną z przyczyn wysokiej inflacji jest to, że firmy wciąż nie czują, by podwyżki cen zmieniały decyzje zakupowe konsumentów - czytamy w poniedziałek w "Pulsie Biznesu".

Inflacja cen konsumentów w Polsce wciąż rośnie i nie jest to zjawisko specjalnie zaskakujące, biorąc pod uwagę skalę wzrostu cen energii w całej Europie. Jest w końcu wojna blisko naszych granic, a wojna równa się inflacja.

Ale najbardziej niepokojący jest nie tyle wzrost ogólnej inflacji, co tak zwanej inflacji bazowej, która nie uwzględnia energii i żywności. To pokazuje, że podwyżki cen są wciąż bardzo rozpowszechnione w wielu branżach, a firmy jeszcze nie trafiły na barierę popytu" - pisze Ignacy Morawski w "Pulsie Biznesu".

Reklama

Niepokojące sygnały z inflacji bazowej

"We wrześniu inflacja w Polsce wyniosła 17,1 proc., wobec 16,1 proc. w sierpniu - wynika ze wstępnych danych GUS.

Inflacja bazowa, nie uwzględniająca żywności i energii, wyniosła prawdopodobnie ok. 10,7 proc., wobec 9,9 proc. w sierpniu" - podkreśla główny ekonomista PB, dodając, że inflacja, a w szczególności inflacja bazowa ma wiele przyczyn.

"Potężne podwyżki cen energii są zapewne głównym powodem. Ale firmom wciąż jest relatywnie łatwo przerzucać koszty na ceny dla odbiorców końcowych, nawet w branżach mało energochłonnych. Dlaczego? Bo wciąż nie czują, by podwyżki cen przekładały się na spadek popytu" - uważa dziennikarz PB.

"W branżach handlowych i usługowych bariera popytu na razie nie jest odczuwana przez firmy. We wrześniu niecałe 27 proc. firm handlowych sygnalizowało problem z popytem, czyli o 2 pkt proc. mniej niż przed rokiem" - dodaje, zauważając jednocześnie, że "mamy do czynienia z sytuacją paradoksalną - mocny popyt pozwala firmom się rozwijać, ale jednocześnie podtrzymuje wysoką inflację".

"W optymistycznym świecie powinniśmy zmierzać do tego, by popyt schłodzić do poziomu, który ograniczy dynamikę cen, ale nie ograniczy nadmiernie zatrudnienia i inwestycji.

Firmy nadal przenoszą podwyżki na kupujących

Ale to jest chyba zadanie trudniejsze niż trafienie do kosza za trzy punkty z zamkniętymi oczami. W pesymistycznym świecie będziemy ratować popyt do momentu, w którym inflacja i kurs walutowy wymkną się nam spod kontroli, powodując paniczne reakcje wśród decydentów" - konkluduje dziennikarz PB.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »