Reklama

Jak dostać wizę do USA?

Przy obecnym stanie gospodarki USA rodzi się pytanie: czy Amerykanie chcą otwierać, czy zamykać granice? Odpowiedź zależy od tego, jaką filozofię rozwoju przyjmą. Są narodem imigrantów i to dzięki temu Ameryka stała się potęgą. W ostatnich latach jest jednak coraz mniej otwarta i przyjazna dla obcych.

Kilka lat temu pakistański potentat chciał zainwestować w amerykańską firmę przemysłową. Jego celem było spotkać się osobiście z przedstawicielami firmy, która budowała elektrownie, w jej amerykańskiej siedzibie. Po wizycie chciał rozwinąć działalność na skalę międzynarodową i zatrudnić nowych pracowników.

Reklama

Kiedy początkowo USA odmówiły mu wizy na wjazd do tego kraju, wówczas inwestor zwrócił się o pomoc do Davisa C. Bae, prawnika do spraw imigracyjnych, który pomógł tysiącom obcokrajowców przebrnąć przez często uciążliwe wymagania amerykańskiego systemu wizowego.

Multimilioner z Pakistanu otrzymał w końcu pozwolenie na wizytę w Stanach, jednak nie przestał się obawiać o kłopoty, jakie mogą spotkać jego klientów z Azji Południowej i Bliskiego Wschodu, czyli pozostałych potencjalnych inwestorów. Wolał przenieść firmę do Vancouver i rozwinąć działalność w Kanadzie.

Najlepsze kraje na szukanie pracy

Najbardziej lubiane kraje świata

Miliarderzy z zagranicy

Najprzyjaźniejsze kraje świata

- USA tracą dziesiątki tysięcy miejsc pracy i miliony dolarów dochodów [z podatków] - mówi Bae, który wspólnie z Jacksonem Lewisem prowadzi kancelarię w Seattle. Dodaje, że zbyt wiele razy był świadkiem niezamierzonych i czasami niepożądanych konsekwencji uciążliwego procesu.

Departament Stanu ma wiele różnego typu wiz dla tak zwanych "wjeżdżających tymczasowo", czyli osób, które nie planują wyemigrować do USA na stałe. Dwa najpopularniejsze rodzaje to: B-1 - dla osób wjeżdżających w celach służbowych i B-2 - dla osób wjeżdżających w celach turystycznych oraz na leczenie.

Na czym stanęło z wizami do USA? Wypowiedz się na forum

W przypadku pierwszego rodzaju wizy trzeba prowadzić działalność na rzecz firmy z siedzibą poza terytorium USA. Podstawą do wydania wizy są m.in. przyjazd na konferencję, negocjacje w sprawie umowy lub spotkanie z klientami lub doradcami (popularna jest także połączona wiza B-1/B-2). Z danych rządu USA wynika, że w 2009 r. wydano około 3,5 mln wiz tego typu, czyli o 4 mln mniej niż w 2008 r. Odmownie odpowiedziano na niemal 30 proc. podań.

Jest wiele kroków, jakie należy podjąć, by otrzymać wizę amerykańską. Istnieje też wiele obostrzeń. Po pierwsze, należy ustalić potrzebny rodzaj wizy. Następnie należy się udać do najbliższego konsulatu, zebrać potrzebne dokumenty, umówić się na osobiste spotkanie i przejść przez rozmowę z urzędnikiem biura imigracyjnego na lotnisku (szczegóły przedstawione są na pokazie slajdów: W szczegółach: Jak dostać wizę do USA).

Aby mieć pewność, że podanie zostanie rozpatrzone pozytywnie, należy zwrócić uwagę na najważniejsze punkty: podanie dokładnego celu wyjazdu, pobyt na czas określony, posiadanie wystarczających funduszy na pokrycie wydatków na miejscu oraz dowodu zamieszkania na stałe poza terytorium USA oraz wykazanie więzi społecznych i ekonomicznych, które zmuszą osobę wyjeżdżającą do opuszczenia w odpowiednim czasie USA i powrotu do domu.

Po 11 Września USA wzmocniły środki bezpieczeństwa, więc przezorni urzędnicy dodatkowo spowolnili proces wizowy. Z tego powodu duże znaczenia ma to, kim jest osoba aplikująca i skąd pochodzi. W 2009 r. odrzucono niemal 50 proc. podań o wizę typu B złożonych przez Ormian. W Wietnamie odrzucono niemal 42 proc. podań, a na Filipinach 36 proc. (to lista krajów o najwyższym odsetku decyzji odmownych w sprawie podań o wizy typu B).

Zapis czata z konsulem USA

Dla pracowników urzędu imigracyjnego, którzy są odpowiedzialni za dokładną weryfikację obcokrajowców i wykrycie potencjalnych zagrożeń dla USA z ich strony, niektóre informacje stanowią wyraźne ostrzeżenie. Np. nieżonaci mężczyźni pochodzący z krajów Bliskiego Wschodu muszą się przygotować na dokładniejsze procedury weryfikacyjne.

- Im większe trudności gospodarcze i polityczne ma dany kraj, tym trudniej uzyskać wizę pochodzącym stamtąd kandydatom - mówi Bae.

Nawet jeżeli konsulat lub ambasada wydadzą pozwolenie na wizę, to i tak pozostaje jeszcze do załatwienia wiele innych formalności. Za ochronę amerykańskich granic jest odpowiedzialny Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którego pracownicy prowadzą na lotniskach wywiady ze wszystkimi obcokrajowcami.

- Rozmowa może się zakończyć pozytywnie lub negatywnie, więc biznesmeni w podróży, rozmawiając z funkcjonariuszem, powinni mieć świadomość potencjalnych problemów - wyjaśnia Sean G. Hanagan, partner w kancelarii White Plains Jacksona Lewisa w Nowym Jorku.

Hanagan dodaje, by pamiętać, że osobom podróżującym służbowo lub turystycznie pod żadnym pozorem nie wolno podejmować pracy w firmach amerykańskich. Należy więc unikać wszelkich określeń, które mogłyby sugerować takie motywy wjazdu do USA.

Bae opowiada, że jeden z jego klientów, reprezentując firmę japońską, przyjechał do Ameryki przez Indie. Nie miał mu kto doradzić albo doradził źle i dyrektor powiedział urzędnikowi imigracyjnemu, że przyjechał do USA, żeby "pracować".

- Nie mówił dobrze po angielsku, więc funkcjonariusz oskarżył go o oszustwo i groził wydaleniem z kraju oraz zakazem wjazdu w przyszłości - dodaje Bae. - Skończyło się tym, że mój klient wrócił do Japonii i tak się wystraszył, że już do Stanów nie wrócił. Firma musiała wysłać tam inne osoby, mimo że nie miały tak wysokich kwalifikacji.

Ben i Hanagan opowiadają, że innym podróżnym odmówiono wjazdu, ponieważ na ich wizytówkach figurował amerykański adres albo w ich bagażach znaleziono dokumenty, takie jak cv, które - mimo że były zachowane na laptopach - sugerowały, że cel ich wizyt mógł być inny niż ten, który wykazano w podaniu (prowadzą blog poświęcony tym kwestiom: www.globalimmigrationblog.com).

Z trudnościami muszą się liczyć nawet osoby wjeżdżające na krótki pobyt - zwłaszcza naukowcy. Pełnomocnik do spraw imigracyjnych oraz dyrektor działu kadr w Centrum Medycznym Mount Sinai w Nowym Jorku, Hamel Vyas, nadzoruje wszystkie sprawy imigracyjne pracowników, gości, współpracujących naukowców i wykładowców.

- Coraz trudniej jest ściągnąć tu ludzi - narzeka. - Wszystko się zmieniło po 11 Września. Zaczęliśmy mieszkać w społeczeństwie, w którym wszechobecne są przemoc i terroryzm, i nikt nie chce być osobą, która wydała feralną wizę.

Vyas podaje przykład kłopotów wizowych naukowca z Indii, który jest znany i ma dużą wiedzę w rozwijającej się dziedzinie medycyny nuklearnej. Jego kłopoty mogą opóźnić rozpoczęcie ważnego projektu badawczego lub uniemożliwić mu rozpoczęcie o czasie zajęć ze studentami .

Co gorsza, w USA wymaga się, by osoby pracujące w dziedzinach mogących mieć zastosowanie militarne przeszły dodatkową weryfikację w celach wizowych. To oznacza, że taką weryfikację muszą przejść "niemal wszyscy naukowcy, lekarze i nauczyciele akademiccy".

- Przy obecnym stanie gospodarki amerykańskiej rodzi się pytanie: czy chcemy otwierać czy zamykać granice? To zależy od tego, jaką filozofię rozwoju Ameryki przyjmiemy. Jesteśmy narodem imigrantów i to dzięki temu Ameryka stała się potęgą - mówi Vyas. - Możemy poprawić wiele rzeczy, by wysłać wiadomość: "Jesteśmy znów otwarci na biznes".

Najbardziej wyjątkowe zakątki turystyczne na świecie

Hana R. Alberts

ZOBACZ AUTORSKĄ GALERIĘ ANDRZEJA MLECZKI

Dowiedz się więcej na temat: partner | forum | wizy | USA | Ameryka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »