Reklama

Jaśniej znaczy bezpieczniej

Wypadki po zmierzchu należą do najgroźniejszych w skutkach. Zbyt dużo aut ma źle ustawione lub niesprawne światła, ale nowe reflektory nie zastąpią zdrowego rozsądku.

Ryzyko wypadku w nocy jest ok. 2-3 razy większe niż w dzień, a gdy do niego dojdzie, w co czwartym ginie człowiek, natomiast za dnia w co piętnastym. Wypadki po zapadnięciu zmroku mają poważniejsze skutki co potwierdza także ubiegłoroczna statystyka. Pomiędzy 22.00 i 5 rano zdarzyło się 7,5 proc. wypadków, w których poniosło śmierć 15,5 proc. ubiegłorocznych ofiar.

Niebezpieczeństwo kryje się w ciemności

Już sam okres zmroku i świtu stwarza niekorzystne warunki dla prowadzących i zwiększa ryzyko wypadku i to ciężkiego w skutkach. W 2017 roku o takiej porze wydarzyło się 7 proc. wypadków, w których zginęło 9,2 proc. osób.

Reklama

Policyjna statystyka za 2017 rok wskazuje, że na 40 wypadków drogowych, których bezpośrednią przyczyną była niesprawność techniczna pojazdu, w oświetleniu odnotowano 45,5 proc. niesprawności ogółem. Dlatego policja regularnie prowadzi kontrole oświetlenia pojazdów i każdego roku wystawia ok. 100 tys. mandatów, a z powodu niesprawności oświetlenia zatrzymuje 300 tys. dowodów rejestracyjnych rocznie.

Badania techniczne i wymagania nie zmieniły się od dziesięcioleci. - Stan przeciętnych świateł pojazdów, znajdujących się w ruchu, daleko odbiega od wymagań i potrzeb bezpieczeństwa. Statystyki wypadków po zapadnięciu zmroku w stosunku do pory dziennej nie pozostawiają żadnych wątpliwości - podkreśla ekspert Instytut Transportu Samochodowego Tomasz Targosiński.

Złe oświetlenie to skutek jednego z trzech elementów: zła żarówka (ksenon, LED), wadliwa/zużyta lampa, nieprawidłowe ustawienie świateł (w tym rozregulowany lub źle używany korektor pochylenia). - Potrzeba decyzji, aby światła rzeczywiście dokładnie sprawdzać. Nowoczesne urządzenia są dostępne, ale badanie nimi nie jest wymagane - wskazuje niekonsekwencje ustawodawcy Targosiński.

Andrzej Grzegorczyk z Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym podkreśla, że nadal zbyt wiele aut ma źle ustawione światła zarówno drogowe jak i mijania. - Kierowcy zapominają o regulacji świateł w modelach, które są wyposażone w taki mechanizm. Skutek jest taki, że ich samochody oślepiają - tłumaczy Grzegorczyk. Nieprawidłowo ustawione światła zapewniają w nocy zaledwie 20-metrową widoczność. Bezpieczna prędkość wynosi wówczas 30-40 km/h.

Ponadto badania lekarskie w marginalnym stopniu dotyczą wzroku i słuchu, tymczasem u kierowców w wieku powyżej 60 roku życia poziom widzenia maleje do 15 proc. ich możliwości i to bez względu na korektę. - Są bardziej podatni np. na oślepianie, znacznie gorzej od młodych widzą podczas zmierzchu. W związku z tym mają trudności w ocenie odległości nadjeżdżającego pojazdu. Źle widząc niepewnie czują się za kierownicą, potrafią nagle zmieniać pas ruchu - opisuje niebezpieczne zachowani Grzegorczyk. Dodaje, że wzrok kierowcy badany jest tylko raz, przy wyrabianiu prawa jazdy.

Szansa w technice

Znane żarówki halogenowe powoli odchodzą do lamusa, zastępowane nie tyle lampami wyładowczymi, zwanymi powszechnie ksenonami, co diodami świetlnymi (LED) oraz laserami. - Co do zasady jest to nowa jakość w oświetleniu - przyznaje Targosiński. Za najbardziej obiecujące uważa "adaptacyjne światła drogowe", dostosowujące wiązkę tak, aby możliwie szeroko oświetlać drogę (jak światła drogowe), ale nie oślepiać (wycinanie "cienia" w miejscu nadjeżdżających i poprzedzających pojazdów). - Ich skuteczność i poprawa bezpieczeństwa zależą od konkretnego rozwiązania, zastosowanej technologii i jakości oprogramowania sterującego, czyli od producenta - podsumowuje Targosiński.

Przypomina jednak, że LED to jedynie źródło światła tak samo "dobre" z punktu widzenia oświetlenia, jak żarówka halogenowa czy lampa wyładowcza (ksenon). - Co do zasady są bardziej wydajne (mniej energochłonne). Istota jakości oświetlenia wynika z konstrukcji samej lampy. Wymagania homologacyjne są takie same jak dla halogenów, ale występuje silna presja producentów, aby obniżyć je (choć i tak są minimalistyczne), aby LED-y były jeszcze tańsze w produkcji - wskazuje przedstawiciel ITS.

Zaznacza, że wymagania homologacyjne są dla tych świateł bardzo ogólnikowe. Dlatego mogą zdarzać się rozwiązania nie najlepiej "radzące" sobie z "adaptacją", a nawet oślepiające innych kierowców. Badania brytyjskie wskazują, że problem może być znaczący. Światła te wymagają bardzo precyzyjnej kalibracji. W warunkach eksploatacji i niefachowych napraw (import uszkodzonych używanych samochodów) mogą stanowić realne zagrożenie. Nie ma przygotowanej skutecznej technologii do ich badania w ramach przeglądu technicznego.

LED-y mają też wrodzone wady. Jest nią np. duża wrażliwość na temperaturę. LED-y niskiej jakości szybko tracą swe właściwości w sposób niedostrzegalny dla użytkownika. - Dlatego powinny być dokładnie sprawdzane fotometrycznie podczas każdego przeglądu technicznego. Kolejną wadą jest niska temperatura klosza lampy, podczas opadów śniegu może on przyklejać się i zasłaniać światło wychodzące z lampy. Niskiej jakości LED-y mogą uszkadzać wzrok - ostrzega Targosiński. "Laser" działa bardzo podobnie jak LED. Pozwala na znaczną miniaturyzację lampy. - Światło lasera może być niebezpieczne w przypadku uszkodzenia lampy, wymaga odpowiednich zabezpieczeń. To nadal bardzo kosztowne rozwiązanie w stosunku do właściwości - podsumowuje Targosiński.

Natomiast Grzegorczyk zauważa, że jasno oświetlające drogę reflektory dostępne są zazwyczaj w drogich autach, a zatem mogą korzystać z nich nieliczni. Na dodatek w Polsce dwie trzecie aut ma ponad 11 lat i zazwyczaj zużyte odbłyśniki reflektorów lub zmatowione szkła.

td

Dowiedz się więcej na temat: bezpieczeństwo na drodze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »