Reklama

Jedna trzecia warsztatów samochodowych walczy o przetrwanie

Spadek popytu na usługi warsztatów może bardzo szybko doprowadzić do utraty przez nie płynności finansowej, zamykania działalności i umacniania się szarej strefy nieponoszącej żadnych kosztów prowadzenia działalności gospodarczej - mówi Interii Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Monika Borkowska: Jaka jest dziś kondycja branży automotive? Czy pandemia koronawirusa przełożyła się już istotnie na działalność firm?

Reklama

Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych: Jedną z pierwszych branż, które odczuły skutki koronawirusa, jest motoryzacja. Zatrzymanie fabryk w Chinach na początku tego roku spowodowało poważne naruszenie globalnego łańcucha dostaw w motoryzacji. Obecnie ogłoszona pandemia, zamykanie fabryk motoryzacyjnych na całym świecie, zamykanie granic, ograniczenia związane z transportem powodują, że łańcuch ten jest zerwany, co odbija się niekorzystnie na lokalnych producentach, dystrybutorach i usługodawcach działających w branży.

W czasach kryzysu, gdy spada popyt na nowe samochody, kierowcy więcej uwagi poświęcają na serwisowanie swoich samochodów. Natomiast gdy gospodarka rośnie, wraz z nią rozwija się również sprzedaż nowych samochodów, które wymagają mniej napraw. Dzięki takim zależnościom producenci części samochodowych równoważący dostawy pomiędzy rynek OE (producenci samochodów) oraz IAM (rynek posprzedażowy), są bardziej odporni na sytuacje kryzysowe. Jednak w obecnej sytuacji, gdy stają taśmy produkcyjne producentów samochodów, a kierowcy pozostają zgodnie z zaleceniami i obostrzeniami w domach, obydwa wspomniane kanały nie spełniają swojej roli w pełni.

Branża motoryzacyjna to system naczyń połączonych, co sprawia, że sytuacja, z którą musimy się mierzyć obecnie przypomina efekt domina. Rozwój pandemii dotyka nie tylko producentów części, ale również firmy zajmujące się ich dystrybucją, a także przedsiębiorstwa świadczące usługi serwisowania i naprawy pojazdów.

Czy producenci części motoryzacyjnych działają w pełnym wymiarze? Czy decydują się na czasowe zamknięcia, ograniczenia wymiaru pracy?

- Aktualnie jest to najbardziej dotknięty segment reprezentowany przez Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. Wiele fabryk jest obecnie zamkniętych, a jeszcze działające napotykają na swojej drodze szereg problemów, w związku z czym ich produkcja jest zawieszona lub w różnym stopniu ograniczona. Niemal trzy czwarte producentów części motoryzacyjnych już teraz dostrzega problemy z powodu ograniczenia zamówień przez kontrahentów. Powoduje to oczywiście dalsze zakłócenia, a podejmowane działania w związku z anulowanymi czy ograniczanymi zamówieniami mają wpływ na kolejne firmy, także spoza branży motoryzacyjnej, co pogłębia efekt domina w gospodarce.

Jak wygląda sytuacja w obszarze dystrybucji, a jak w usługach, czyli w warsztatach?

- Dystrybutorzy części motoryzacyjnych, choć jeszcze nie mają problemów z zaopatrzeniem warsztatów, również bardzo silnie odczuwają wpływ koronawirusa na ich działalność. Oddolnie zadziałał tutaj łańcuch powiązań. Mniejszy popyt na usługi napraw i serwisowania wśród klientów pozostających zgodnie z zaleceniami w domu powoduje finalnie mniejszy popyt na części oferowane przez dystrybutorów. Zapytani o wyniki sprzedaży w najbliższym czasie dystrybutorzy nie mają złudzeń - w znakomitej większości spodziewają się dużych spadków sprzedaży. Ostatnio ich działalność ograniczają tzw. "godziny dla seniora", czyli dwie godziny w ciągu dnia, gdzie na zakupy mogą wybrać się tylko osoby z grupy ryzyka - powyżej 65. roku życia. Zapewne intencją ustawodawcy były sklepy spożywcze, gdzie starsi mogliby zrobić zakupy z jak najmniejszym narażeniem się na niebezpieczeństwo zarażenia wirusem, natomiast obowiązek ten dotyka także hurtownie i filie dystrybutorów. Efekt jest taki, że przez dwie godziny ich filie są tak naprawdę nieczynne, bowiem rzadko zdarza się, aby osoby powyżej tego wieku dokonywały hurtowych zakupów sprzęgieł, amortyzatorów i innych części. Mamy ogromną nadzieję, że obowiązek ten zostanie doprecyzowany.

Jeśli chodzi o warsztaty, zdecydowana większość to mikro i małe przedsiębiorstwa, które swojej pracy nie mogą wykonywać "z domu". Już z początkiem trzeciego tygodnia marca aż 93,3 proc. warsztatów odczuło spadek klientów w związku z pandemią. Najwięcej, bo niemal równo połowa, przyznała, że straciła więcej niż 50 proc. klientów.Mimo czasu kryzysowego, większość dystrybutorów kontynuuje swoją działalność. Póki co ok. 80 proc. warsztatów nie odnotowuje zatem poważnych problemów z dostępnością czy dostawami części.

Czy branży grożą upadłości? Aktualna kondycja firm budzi obawy?

- Przewidywania zbyt daleko wybiegające w przyszłość przy tak dynamicznie rozwijającej się sytuacji są bardzo trudne. Pytając producentów o przewidywany popyt na produkty możemy zaobserwować niepokojącą, choć przewidywalną prognozę. Żaden z pytanych przedsiębiorców nie miał złudzeń - w kolejnych miesiącach wyniki sprzedaży będą dalej spadać i w miarę pogłębiającego się kryzysu prognozy będą zapewne jeszcze bardziej pesymistyczne. Niestety, nie możemy wykluczyć, że wiele firm z naszej branży ogłosi upadłość lub też zawiesi swoją działalność.

Pytaliśmy o szacowane marcowe obroty również dystrybutorów i hurtownie. Z ich szacunków wynika wyraźnie, że już obecnie spadki są bardzo znaczące, a warto pamiętać, że ograniczenia związane ze stanem epidemiologicznym wprowadzono w połowie miesiąca, zaś stan epidemii 20 marca. Wprowadzane obostrzenia spowodują ograniczanie rozprzestrzeniania się wirusa, jednocześnie uderzając jeszcze mocniej w naszą branżę. Już obecnie poziom realizacji zamówień dla klientów, w tym warsztatów, uległ pogorszeniu.

Jeśli chodzi o warsztaty to widoczny spadek popytu na ich usługi, może bardzo szybko doprowadzić do utraty przez nie płynności finansowej, zamykania działalności i umacniania się szarej strefy nieponoszącej żadnych kosztów prowadzenia działalności gospodarczej.

Jakie są obecnie największe wyzwania dla producentów części, ich dystrybutorów i warsztatów?

- W obecnej sytuacji kluczowe jest zachowanie płynności finansowej. Do tego potrzeba jak najmniejszego zakłócenia jeszcze działających firm. Płynny przepływ dostaw z zagranicy jest kluczowy - mówimy tu zarówno o surowcach i podzespołach do produkcji części motoryzacyjnych, jak również o zachowaniu ciągłości dostaw zagranicznych do magazynów dystrybutorów. Pamiętajmy również, że jesteśmy 9. na świecie eksporterem części - utrudnienia na granicach mogą zachwiać tę część stanowiącą dość duże źródło dochodów producentów i dystrybutorów części.

Jeśli chodzi o warsztaty, zachodzi obawa by kolejne ewentualne ograniczenia nakładane w kraju nie objęły zamknięcia warsztatów motoryzacyjnych i tak już działających na zmniejszonych obrotach. W trosce o należyte funkcjonowanie pojazdów wykorzystywanych przez lekarzy i służby ratunkowe (np. karetki), zaopatrzenia medycznego, w tym aptek, jak również pojazdów policji, straży pożarnej i wszelkich służb zaangażowanych w zwalczanie wirusa oraz zaopatrzenia sklepów między innymi w żywność, zwracamy uwagę na konieczność ich stałego serwisowania, a więc utrzymanie konieczności funkcjonowania warsztatów motoryzacyjnych.

Czy dochodzi już do zwolnień pracowników? Są jakieś dane dotyczące liczby zwolnionych, sygnały ze strony pracodawców w tym obszarze?

- Co dziesiąty producent części motoryzacyjnych już teraz myśli o redukcji etatów. Z przeprowadzonych przez nas sondaży wynika, że każdy następny miesiąc kryzysu będzie skłaniać kolejnych producentów do zwalniania pracowników. Im dłużej potrwa kryzys, tym większa liczba dystrybutorów oraz hurtowni będzie zmuszona do redukowania etatów. Ponadto wielu z nich wskazało, że przyjrzy się dokładnie wynagrodzeniom swoich pracowników.

Jeśli mówimy o warsztatach, to niemal połowa uznała, że odczuwa wyraźne spowolnienie, a prawie 30 proc. badanych określiło stan swojej firmy jako walkę o przetrwanie. Większość pytanych ograniczyła godziny świadczenia usług z myślą o redukcji kosztów. Kolejne próby cięcia kosztów mogą przełożyć się na poziom wynagrodzeń czy liczbę etatów.

Jakie z pana punktu widzenia środki należałoby jeszcze podjąć, by zapobiec upadłościom i zwolnieniom?

- Wpływ pandemii koronawirusa na naszą branżę będzie ogromny. Potrzebujemy zatem wsparcia w wielu obszarach zarówno krajowego jak i tego, jakie powinna zapewnić gospodarce europejskiej Unia Europejska. Uproszczenie przepisów dotyczących pomocy państwa oraz zapewnienie ulg podatkowych, gwarancji inwestycyjnych, pożyczek i innych środków, a jeśli sytuacja będzie się przedłużać - wcześniej już wspomniane rozszerzanie wachlarza pomocy, wszystko to jest niezbędne, aby zapewnić przetrwanie wielu firmom dotkniętym kryzysem.

Musimy działać dwutorowo, zwalczać wirusa i roztaczać opiekę nad zakażonymi Polakami, jak również wybiegać dalej w przyszłość, koncentrując się na gospodarczym wyjściu z kryzysu. W tym zakresie chcielibyśmy wyrazić podziękowania za dotychczasowe prace rządu w tym obszarze, jednak niestety w przypadku rozwoju pandemii w Polsce będziemy musieli wspólnie podjąć jeszcze większy wysiłek, a ze strony branży prosić o dodatkową pomoc.

Rozmawiała Monika Borkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »