Reklama

Jest umowa z Iranem - niemieckie firmy już zacierają ręce

Po zawarciu z Iranem porozumienia ws. programu nuklearnego niemieccy przedsiębiorcy cieszą się na przyszłe zyski z eksportu do tego kraju.

Ledwo potwierdzono przełom w negocjacjach z Iranem, a w organizacjach zrzeszających niemieckich przedsiębiorców od razu widać było ożywienie. - To kamień milowy w polityce międzynarodowej - cieszył się Thilo Brodtmann, szef Związku Niemieckiego Przemysłu Maszynowego i Budowy Urządzeń. Poruszenie jest zrozumiałe: w zeszłym roku branża ta zarobiła na eksporcie do Iranu ledwo 630 mln euro, a apetyty są o wiele większe.

Cel: 5 mld euro za 4 lata

Niemcy sprzedali w 2014 w Iranie towary za łącznie 2,4 mld euro. Gdyby sankcje gospodarcze nałożone na Iran zostały uchylone, mogłoby się to szybko zmienić. - Możemy podwoić nasz eksport do 5 miliardów w zaledwie dwa lata - ocenia Volker Treier, szef ds. współpracy zagranicznej Niemieckiego Związku Izb Przemysłowo-Handlowych. - A jakby poszło naprawdę dobrze, moglibyśmy w 3-4 lata osiągnąć poziom 10 miliardów - dodaje.

Reklama

Podobnie prognozuje Federalny Związek Przemysłu Niemieckiego. - Iran ze swoimi 80 mln mieszkańców to spory rynek. Jest też w tym kraju duża potrzeba nadrobienia braków w infrastrukturze przemysłowej - zauważa prezes Związku Urlich Grillo.

Przy wsparciu niemieckich producentów maszyn i urządzeń spore szanse rozwoju ma np. irański przemysł wydobywczy związany z ropą . - Także motoryzacja, przemysł chemiczny, farmacja, energetyka - to wszystko oferuje niemieckim partnerom wiele możliwości - mówi Grillo.

Inne kraje w blokach startowych

Podkreśla też, że porozumienie z Iranem pomoże zapewnić stabilność i bezpieczeństwo w całym regionie, a krajowi temu, zwłaszcza jego wykształconej klasie średniej, otworzy dostęp do wspólnoty międzynarodowej. - Wraz ze stopniowym uchylaniem sankcji niemiecki przemysł przyczyni się do tej integracji - przekonuje prezes.

Na razie jeszcze tego nie widać - przynajmniej na stronie Związku próżno szukać informacji o Iranie, choć wiele tam o innych krajach regionu, np. Egipcie, Algierii czy Arabii Saudyjskiej. Inaczej wygląda to w stowarzyszeniu Numov, zrzeszająacym niemieckie firmy obecne lub chcące działać na Wschodzie.

Jego przewodnicząca Helen Rang od miesięcy zwraca uwagę na to, że inne kraje Unii Europejskiej tuż po zakończeniu negocjacji z Iranem wyślą do tego kraju delegacje, by ugrać jak najwięcej dla swoich gospodarek. Niemcy na razie trzymają się z boku, jedynie minister gospodarki Sigmar Gabriel planuje na sobotę krótką wizytę w Iranie.

Tysiąc niemieckich placówek już jest

Swoje oddziały w Iranie ma obecnie 80 niemieckich firm, m.in. Henkel, Siemens i Bayer. To ok. tysiąca placówek z pracownikami zarówno z Niemiec, jak i tamtejszymi. Ich możliwości podczas trwania sankcji były ograniczone, na czym skorzystały firmy z Chin i Korei.

Niemcy chcą to szybko nadrobić, ale potrzebują w Iranie - wg Federalnego Związku Przemysłu - zastrzyku inwestycyjnego. Prezes Urlich Grillo chce m.in. szybkiego ułatwienia operacji bankowych i jasnego planu ws. stopniowego uchylania sankcji gospodarczych.

Ogłoszone we wtorek (14.07.2015) porozumienie kończy 12-letni okres napięć wokół irańskiego programu nuklearnego. Zakłada zgodę Iranu na kontrolę przez MAEA placówek wzbogacających uran i ograniczenie liczby wirówek, a także niepowiększanie zasobów uranu. W zamian światowe mocarstwa mają stopniowo znosić sankcje, co umożliwi inwestorom dostęp do tego kraju, a Iranowi - gospodarcze ożywienie i powrót na międzynarodowe rynki m.in. ropy.

Sabine Kinkartz / Monika Margraf, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »