Reklama

Karmią trupy publicznymi pieniędzmi

Zdaniem analityka Saxo Banku Johna J. Hardy'ego, strefie euro uda się opanować sytuację jedynie wówczas, gdy kryzys ograniczy się do trzech państw: Portugalii, Irlandii i Grecji. Zakładamy, że słabość dolara mamy już za sobą, dlatego inwestorzy będą poświęcać więcej uwagi euro i jego kłopotom.

Jaka przyszłość: czy QE2 kończy dyskusje o QE3?

Reklama

Jak już wspomnieliśmy w poprzednim raporcie, druga runda quantitative easing wiąże się z wieloma zagrożeniami - można się na przykład obawiać, że inwestorzy zostaną zmuszeni do poszukiwania pewnych aktywów pozwalających na gromadzenie wartości w postaci towarów i "alternatywnego pieniądza" w formie metali szlachetnych (jak mogliśmy przekonać się w trakcie niedawnej fali wzrostów, te ostatnie przestały w tych nerwowych czasach być standardowym towarem), jeżeli banki centralne głównych państw rozwiniętych nadal będą dążyć do dewaluacji swoich walut w celu powolnego zmniejszania ciężaru nadmiernie uciążliwego długu publicznego.

Ryzyko związane z taką polityką wiąże się jednak z powstaniem inflacji niewłaściwego rodzaju - pchanej przez koszty, która ciąży z jednej strony na pozbawionych siły przetargowej pracownikach, z drugiej zaś na przedsiębiorstwach odnotowujących coraz niższe marże w rezultacie wzrostu kosztów w sytuacji, w której nie mogą podnieść cen ze względu na kiepski popyt nabywców końcowych. Problem ten jest już aktualny po poważnych wzrostach cen większości towarów w ostatnich miesiącach.

Wykres: spready w Portugalii, Irlandii i Grecji. Powyższy wykres przedstawia spready irlandzkich, portugalskich i greckich obligacji dziesięcioletnich w stosunku do niemieckich bundów. Gdy w Irlandii pojawiła się realna perspektywa uczestnictwa w programie pomocowym, spready ponownie spadły, ale czy wystarczy on, by zapobiec rozprzestrzenieniu się epidemii poza te trzy kraje? Strefie euro uda się opanować sytuację jedynie wówczas, gdy kryzys ograniczy się to tych trzech państw. Źródło danych: Bloomberg

Scenariusz bazowy

Teraz, kiedy mamy już za sobą od dawna oczekiwaną drugą rundę quantitative easing Fedu, z bańki spekulacyjnej, która narastała w związku z przewidywaniami dotyczącymi dalszych losów QE, w końcu zaczęło uchodzić powietrze - a przynajmniej niewiarygodnie trwała fala wzrostowa aktywów ryzykownych połączona ze spadkami dolara w końcu uległa znaczącej konsolidacji od czasu naszego ostatniego raportu.

W przyszłości można się spodziewać, że Fed będzie mieć bardzo ograniczone pole manewru zarówno w związku z podziałami w obrębie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, jak i w związku z niesprzyjającą postawą nowego Kongresu, który ma się zebrać w nowym roku.

Zakładamy, że ostatnią falę słabości dolara mamy już za sobą, jak również że inwestorzy mogliby teraz zacząć poświęcać więcej uwagi euro i jego kłopotom. Kiepski okres strefy euro mógłby przypomnieć światu, że premie za ryzyko są nadzwyczajnie niskie, zaś w poprzednim cyklu wspólna waluta mogła zostać wyceniona zdecydowanie zbyt wysoko przez fanów ryzyka.

Scenariusz alternatywny

Scenariusz alternatywny zakłada kolejny powrót ryzyka, chociaż tym razem nawet w ramach niego nie przewidujemy intensywnego powrotu ryzyka ani przebicia ekstremów, które dotychczas widzieliśmy np. w zakresie słabości dolara amerykańskiego czy umocnienia euro lub dolara australijskiego. Wielką niewiadomą jest tutaj jen. Wydaje się, że w przypadku gdy ryzyko spadnie wystarczająco, niektórzy inwestorzy mogą w końcu znaleźć pewne pocieszenie w obligacjach, nawet w sytuacji, w której obecnie raczej nikt za nimi przepada pomimo wpływu QE (lub z powodu długoterminowego wpływu tego programu).

Taki scenariusz wpłynąłby pozytywnie na jena lub mógłby przynajmniej zahamować jego spadki (nie wierzymy w umocnienie jena w stosunku do bardziej ryzykownych walut po kolejnych wzrostach awersji do ryzyka). Jeżeli jednak długoterminowe obligacje będą nadal wyprzedawane wraz z ryzykownymi aktywami, będzie to mogło oznaczać, że jen pozostanie zasadniczo słabszy, zwłaszcza w stosunku do "zielonego".

Wykres: rentowność trzydziestoletnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych. Można argumentować, że Fed przeciąga strunę, wprowadzając kolejną rundę quantitative easing, ponieważ w trakcie całego okresu oczekiwania na jej wprowadzenie najdłuższy koniec krzywej rentowności nieustannie wznosił się w górę, gdy inwestorzy coraz bardziej obawiali się inflacyjnych konsekwencji drukowania pieniędzy przez Fed. Czy oznacza to, że o kolejnych rundach QE można zapomnieć?

Czy o kolejnych rundach QE można zapomnieć?

Jeżeli boom na rynku towarów był tylko bańką spekulacyjną, która pęka w rezultacie gwałtownej wyprzedaży ryzykownych aktywów i wzrostu kursu dolara (teraz argumentacja taka wydaje się coraz bardziej przekonująca, gdy widzimy, jak kilka procent spadku dolara przełożyło się na dość powszechną wyprzedaż wielu towarów), zaś obligacje skarbowe ponownie zaczną szybko zwyżkować, to szanse na trzecią rundę QE znów zaczną rosnąć.

Nawet w takiej perspektywie będziemy się jednak zastanawiać, jakie pole manewru w nowym roku będzie mieć Fed w obliczu bardzo interesującego Kongresu, zinfiltrowanego przez przeciwników szastania publicznymi pieniędzmi (Tea Party), a także w sytuacji, w której również w samym Fedzie znajduje się wielu wrogów drukowania pieniędzy.

Czy jeżeli Stany zaliczą drugie dno recesji, a zyski przedsiębiorstw ponownie spadną, Kongres i wyborcy obwinią Rezerwę Federalną za kłopoty gospodarki, uznając ją za winną podtrzymania przy życiu widm z ostatniego cyklu dzięki nakarmieniu ich publicznymi pieniędzmi, czy raczej zaczną błagać ją o to, by dodrukowała jeszcze trochę pieniędzy, licząc na to, że widma w końcu się nimi udławią i ostatecznie padną trupem?

Prognoza Saxo Bank dla walut G-10

Dowiedz się więcej na temat: Fed

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »