Reklama

Kaźmierczak: Polska musi znaleźć swoje nisze i zreformować usługi publiczne

Polska powinna skupić się na maksymalnie pięciu dziedzinach, w które zainwestuje pieniądze. Pozwoliłoby to na zbudowanie krzywej doświadczenia, kapitału, bylibyśmy w stanie tworzyć firmy o światowym zasięgu - mówi w rozmowie z Interią Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Reklama

- W styczniu przedstawimy kompleksowy plan społeczno-gospodarczy - zapowiedział w grudniu premier Mateusz Morawiecki. Jego zdaniem trzeba pomyśleć już dzisiaj o tym, jak świat może wyglądać za dwa, pięć, dziesięć lat, i przystosować procesy legislacyjne i inwestycyjne do tego świata. - Cel to sprawić, by Polska odnalazła się w tym świecie jak najlepiej - podkreślił.

Reklama

Polska potrzebuje gruntownej zmiany prawa gospodarczego, systemu podatkowego, emerytalnego, sądownictwa, usług publicznych, rynku pracy, zapewnienia infrastruktury niezbędnej do rozwoju społeczeństwa informatycznego (powszechnego internetu) i do zmierzenia się z problemami demograficznymi - piszą z kolei autorzy raportu "Plan odbudowy gospodarki po kryzysie COVID-19", przygotowanego przez Fundację Warsaw Enterprise Institute.

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców mówi w rozmowie z Interią, przed jakimi wyzwaniami staje dzisiaj polska gospodarka oraz kiedy ten nowy plan społeczno-gospodarczy rządu po pandemii faktycznie spełni swoją rolę.

Bartosz Bednarz, Interia: Nowy ład - tak w kręgach rządowych określa się kompleksowy plan społeczno-gospodarczy dla Polski po pandemii. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców bierze udział w jego przygotowaniu?

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców: Wysyłaliśmy różnego rodzaju rzeczy do KPRM i innych ministerstw. Opracowaliśmy też w Fundacji Warsaw Enterprise Institute dokument dotyczący wychodzenia Polski z kryzysu covidowego (Plan odbudowy gospodarki po kryzysie COVID-19 - red.).

Niedługo rząd pokaże swoją wizję.

- W Polsce, jeśli chodzi o to, co trzeba zrobić, mamy to już dobrze opracowane. Ogólnie Polacy sobie dobrze radzą z opisem rzeczywistości, lepiej niż wiele krajów na świecie. Jako naród mamy jednak problem z realizacją planów. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

Co więc robić, by z kryzysu wyjść wzmocnionym?

- COVID-19 pokazał w jakim stanie są usługi publiczne. Pierwsze czym rząd powinien się zająć to naprawa służby zdrowia. Nie chodzi nawet, żeby więcej pieniędzy tam wrzucać, bo tych jest coraz więcej, ale jakość usług z punktu widzenia obywatela się nie poprawia. Teraz wszyscy widzą co się dzieje. Służba zdrowia umywa ręce i niczym nie chce się zajmować poza covidem.

- Zmian wymaga edukacja. Cyfryzacja tak samo. Biznes sobie poradzi pod warunkiem, że będzie miał dobre warunki do działania. Sporo jest tu do zrobienia, jak chociażby uproszczenie podatków. Nie mówię, że mają być one niższe. Jeśli te dwa warunki zostaną spełnione: lepsze warunki prawne do działania i proste podatki, to firmy, które już dzisiaj radzą sobie świetnie, będą działać jeszcze lepiej. Przypominam, że ostatnie 10 lat były najlepsze w historii Polski. Nigdy tak dobrze nie było. Polacy nigdy nie byli tak relatywnie tak bogaci w odniesieniu do Zachodu Europy czy USA. Różnica jest najniższa w historii. To są wielkie rzeczy.

Czyli ta nowa polityka gospodarcza to nie tylko plan na zagospodarowanie miliardów euro z funduszu odbudowy UE, ale też szansa na szersze spojrzenie?

- Według mnie tak. Pieniądze z tzw. Recovery Fund są dość znaczone, tj. można je wydawać na cele, które preferuje Unia Europejska. Dużo bardziej z tego skorzysta stara Unia niż Polska. Niemniej, to znacząca pomoc i bardzo ważna. Na końcu pieniądze trafią do gospodarki i przedsiębiorców.

Szerzej, czyli na wzór Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju?

- Trudno to określić. Premier przykłada do tego wielką wagę i liczy na duży impuls modernizacyjny. I tylko wtedy będzie to miało sens, jeśli nowy ład społeczno-gospodarczy będzie wielkim impulsem rozwojowym, dzięki któremu moglibyśmy dokonać co najmniej tyle, co w ostatnim 10-leciu.

Inwestycje się nie udają ostatnio.

- Inwestycje są związane z niepewnością prawą za co odpowiedzialność ponosi większość parlamentarna, która czasami lubi zaskakiwać przedsiębiorców i pracowników nowymi regulacjami. Nie zawsze mam wrażenie przemyślanymi. Jeżeli rząd chce poprawy w inwestycjach to należy zapewnić pewność prawa i jego stabilność. Wiąże się trochę to z tym drugim obszarem - żeby pozwolić działać i nie przeszkadzać przedsiębiorcom i pracownikom.

Zaczynając od otwarcia gospodarki.

- Rząd trochę funkcjonuje w oparciu o dwa założenia, które są nie do końca prawdziwe. Pierwsze - porównuje nas do Europy Zachodniej. To błąd. Dwa lata lockdownu dla Niemiec to nie to samo co dwa lata lockdownu dla Polski. Po drugie, funkcjonuje mylne wrażenie, że polska gospodarka ma się dobrze, bo te 50 sektorów dotkniętych drugą falą pandemii jest mało znaczące w szerokim ujęciu i w danych makro nie widać, że coś niepokojącego się dzieje. Stąd ten spokój.

- Natomiast istotne jest ryzyko, że ta zaraza się rozleje poza te 50 kodów PKD, które dzisiaj działają w ograniczonym zakresie i wtedy będzie poważny problem. Dla tych branż zamrożonych połowa problemów zniknie dzisiaj w nocy jak zostanie uruchomiona Tarcza Finansowa 2.0 Polskiego Funduszu Rozwoju. To kluczowe narzędzie pomocy dla przedsiębiorców. Pytanie oczywiście, ile to potrwa jeszcze.

- Nie miejmy złudzeń. Covid-19 z całą pewnością przeorze gospodarkę. Widać pierwszych beneficjentów i pierwszych przegranych. W zależności od tego, ile to będzie trwało, zmiany będą mniej bądź bardziej głębokie. Ale gospodarka na pewno ulegnie zmianie.

"Zależy nam na skumulowaniu jak największych zasobów kapitału, inwestowaniu w kapitał społeczny, państwowy, ale także wzmocnieniu kapitału prywatnego przedsiębiorców" - tak mówił o nowym ładzie premier Morawiecki. Co to znaczy pana zdaniem?

- Kapitał społeczny w Polsce jest na tragicznym poziomie. Rząd jak chce go odbudować musi prowadzić uczciwy dialog z przedsiębiorcami i obywateli i nie zaskakiwać gwałtownymi działaniami.

- Jeżeli chodzi o kapitał państwowy to uważam, że Polska popełnia poważne błędy. Wystarczy popatrzeć na listę grantową NCBR. Pieniądze wydawanie są od Sasa do Lasa, przez co nie buduje się długoterminowej wartości. Polska powinna skupić się na maksymalnie pięciu dziedzinach, w które zainwestuje pieniądze. Pozwoliłoby to na zbudowanie krzywej doświadczenia, kapitału, bylibyśmy w stanie tworzyć firmy o światowym zasięgu. Trzeba wyciągnąć wnioski z Izraela, który kilkadziesiąt lat temu podjął decyzję o rozwoju rolnictwa, branży zbrojeniowej, hydrologicznej i przemysłu optycznego. W każdej z tych dziedzin jest dzisiaj potęgą światową. My chcemy rozwijać wszystko. Uważam, że to duży błąd.

- W przypadku prywatnego biznesu to jest kwestia czasu, jeśli chodzi o zbudowanie przez firmy kapitału. Jak bym był królem, to pożyczyłbym dzisiaj bardzo dużo pieniędzy na świecie, bo kapitał jest strasznie tani i stworzył specjalny fundusz ekspansji, ukierunkowany np. na ukraińskie przedsiębiorstwa zbrojeniowe i infrastrukturalne. Robiłbym to w dużej skali - to dobry moment na to i raczej już nigdy w przyszłości nie będzie można tak kupować tanio. Oczywiście jest ryzyko, ale kto nie podejmuje ryzyka, ten nie pije szampana.

Rozmawiał Bartosz Bednarz

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »