Reklama

KE o ewentualnym wyjściu Grecji ze strefy euro

Komisja Europejska wykluczyła w piątek jako "nierealistyczny scenariusz" ewentualne wyjście pogrążonej w kłopotach finansowych Grecji ze strefy euro. Kraje członkowskie dementują, jakoby przygotowywały plan ratunkowy dla Grecji, kładąc nacisk, że musi ona sama uporać się z deficytem budżetowym i długiem publicznym.

- Komisja Europejska nie wchodzi w dyskusje o scenariuszach, które są nierealistyczne - ucięła pytania o wyjście Grecji ze strefy euro rzeczniczka KE ds. gospodarczych i finansowych Amelia Torres.

Reklama

W nieformalnych rozmowach przedstawiciele KE przyznają jednak, że kłopoty Grecji są największym wyzwaniem stojącym przed strefą euro od jej powstania w 1999 r. A ubiegłoroczny grecki deficyt w wysokości 12,7 proc. PKB i coraz trudniejszy do sfinansowania, na skutek złych ratingów, dług publiczny narażają na szwank stabilność wspólnej waluty 16 krajów.

Według informacji dziennika "Le Monde", Francja, Niemcy i inne państwa strefy euro prowadzą wraz z Komisją Europejską dyskretne rozmowy o tym, jak pomóc Grecji. Bezpośrednia pomoc finansowa jest sprzeczna z unijnymi Traktatami. Mechanizm wsparcia we współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, jaki zastosowano w ub.r. wobec Węgier i Rumunii, także nie może być użyty na terenie unii gospodarczej i walutowej. A to dlatego, że MFW przy okazji pomocy narzuca pewną politykę monetarną, która w strefie euro jest domeną autonomicznego Europejskiego Banku Centralnego. EBC, którego zadaniem jest pilnowanie stabilności wspólnej waluty, nie może pożyczać pieniędzy krajom członkowskim.

Rządy w Paryżu i Berlinie kategorycznie zdementowały doniesienia dziennika "Le Monde", jednak obserwatorzy nie dają wiary dementi, zwracając raczej uwagę na słowa przewodniczącego KE Jose Barroso, który pytany o Grecję powiedział w czwartek: - Z mojego punktu widzenia jest jasne, że polityki gospodarcze nie są tylko przedmiotem troski na poziomie krajów, ale na poziomie europejskim.

Zdaniem obserwatorów, w grę wchodzą ewentualnie skoordynowane pożyczki bilateralne ze strony innych państw członkowskich albo też przyspieszenie wypłaty przewidzianych dla Grecji funduszy strukturalnych.

W zamian wszystkie kraje strefy euro, w tym największa unijna gospodarka - Niemcy - naciskają przede wszystkim na wdrożenie drastycznych reform finansów publicznych i cięcia wydatków w Grecji. Zobowiązał się już do tego socjalistyczny rząd w Atenach, który obiecuje, że w tym roku obniży deficyt do 8,7 proc. PKB, zaś do 2012 r. zejdzie poniżej dopuszczonego w kryteriach z Maastricht poziomu 3 proc.

Nieufność rynków finansowych do Grecji obrazuje różnica w oprocentowaniu obligacji greckich i niemieckich - choć jedne i drugie są emitowane w euro, Grecja musi oferować inwestorom o 3,7 punktów procentowych więcej. Stąd powracający pomysł emisji wspólnych obligacji całej strefy euro (tzw. euroobligacje), których orędownikiem jest lider europejskich liberałów Guy Verhofstadt i który podchwycili także europejscy socjaliści wspierający rząd w Atenach.

W najbliższą środę Komisja Europejska oceni, jak Grecja wywiązuje się z obietnicy wdrażania reform i wyda dalsze zalecenia na przyszłość.

Tego samego dnia wyda także ocenę polskich wysiłków ograniczenia deficytu do 3 proc. PKB do roku 2012 - zgodnie z terminem wyznaczonym w ramach wszczętej w lipcu zeszłego roku procedury nadmiernego deficytu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »