Reklama

KE wstrzymuje KPO dla Polski. "To opóźni inwestycje"

Krajowy Plan Odbudowy, z którego Polska miała otrzymać 57 mld euro unijnych funduszy na odbudowę gospodarki po pandemii (z czego 34 mld euro to nisko oprocentowane pożyczki, a 23 mld euro to dotacja), na razie nie został przez Komisję Europejską zatwierdzony i wiele wskazuje na to, że może to nie nastąpić w najbliższym czasie.

Powodem jest - wskazał unijny komisarz ds. gospodarczych Paolo Gentiloni - polski wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, dotyczący prymatu prawa Unii Europejskiej nad prawem krajowym. Komisja Europejska ma także obawy o niezależność sądów i wolność mediów w Polsce. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis przekazał natomiast, że pieniądze z KPO dla Polski i Węgier "nie zostaną uwolnione", dopóki KE nie stwierdzi, że oba te państwa spełniły europejskie wymogi.

Komisja Europejska blokuje 57 mld dla Polski. Jest odpowiedź ministra Budy  

Reklama

- Zakładaliśmy, że większość tych pieniędzy popłynie w przyszłym roku. Ich wpływ na PKB jest różnie szacowany, ale wyniesie on ok. 0,4 pkt proc. (w 2022 r. - red.), może trochę więcej - mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Także z wyliczeń Ministerstwa Finansów wpływ KPO na PKB w przyszłym roku mógłby wynieść ok. +0,4 pkt proc. Rząd jednak w prognozie wzrostu gospodarczego na 2022 r. nie uwzględnił unijnych pieniędzy z planu odbudowy, szacując dynamikę PKB na poziomie 4,6 proc.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Jakie mogą być konsekwencje braku tych pieniędzy lub późniejsze ich uruchomienie dla Polski? Jak mówi Interii Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, "na pewno będzie to mieć konsekwencje". - Są to bardzo duże pieniądze, na które rząd przygotowując KPO bardzo liczył, że wesprą gospodarkę i planowane programy, które - przynajmniej częściowo - oparto na środkach z UE. Liczono na to, że pieniądze zostaną uruchomione jeszcze w tym roku, co rozruszałoby inwestycje, ale przede wszystkim pozwoliłoby uruchomić cały proces przygotowywania nowych. Decyzje, gdy się opóźniają i nie wiadomo kiedy zapadną, powodują, że wszystko się przesuwa w czasie - zauważa Kurtek.

Pieniądze w ramach KPO podzielono według następującego klucza - zielona energia i zmniejszanie energochłonności (14,3 mld euro, w tym pożyczki 8,6 mld euro); zielona, inteligentna mobilność (7,5 mld euro, w tym pożyczki 0,7 mld euro); transformacja cyfrowa (4,9 mld euro, w tym pożyczki 2,1 mld euro); odporność i konkurencyjność gospodarki (4,7 mld euro, w tym pożyczki 0,2 mld euro) oraz efektywność, dostępność i jakość systemu ochrony zdrowia (4,5 mld euro, w tym pożyczki 0,4 mld euro).

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- To jest istotna sprawa. Ma to wpływ na tempo PKB, ale również trzeba pamiętać, że KPO to pieniądze które są adresowane na konkretne cele. Tak jest skonstruowany program. W odróżnieniu od innych wydatków z koperty "na co się chce", te z KPO miały być konkretne. Szkoda, że to się opóźnia. Pieniądze z UE zapewniałyby finansowanie inwestycji, które niekoniecznie dawałyby mocne rozpędzenie koniunktury na krótką metę, ale adresowały problemy, które gospodarka ma, ale nie było pieniędzy, by się nimi zająć. Są kraje, które już dostają transfery - mówi Benecki.

Również Kurtek podkreśla, że "te pieniądze bardzo by się gospodarce przydały". - Bez nich inwestycje się opóźnią. Ich przygotowanie przesuwa się na przyszły rok, może nawet na połowę 2022 r. Oczywiście zakładam, że dostaniemy te fundusze, co oznacza, że PKB może być wyższe o ok. 0,4 pkt proc. w przyszłym roku. Wszystko zależy od tego jak szybko będziemy uruchamiać inwestycje. Unijne pieniądze zanim zaczną pracować, musi minąć kilka miesięcy, nawet rok, by zobaczyć ich wpływ na gospodarkę. Mamy szanse na wzrost w roku przyszłym w okolicach 5 proc., może jak się postarać, byłoby to 6 proc. Dlatego te środki są tak ważne - dodaje Kurtek. Zwraca też uwagę, że inwestycje w II kw. tego roku rozczarowały. Jak mówi ekonomistka, ten 5-proc. wzrost rok do roku, po tak dużym spadku w ub.r. powinien cieszyć, ale po niezłych danych płynących z przedsiębiorstw, oczekiwania były jednak wyższe. - Pieniądze z KPO dynamikę inwestycji mogłyby rozkręcić - zauważa główna ekonomistka Banku Pocztowego. I dodaje, że samorządy też nie inwestują. - Nie ruszają z inwestycjami. Dane za II kw. pokazują 11-proc. spadek w ujęciu rocznym inwestycji samorządów. Cieszy nadwyżka w samorządach, ale jest druga strona medalu. A bez inwestycji nie mamy co liczyć na długotrwały rozwój gospodarczy - konstatuje Kurtek.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »