Reklama

Kiedy kobiety sprzedają kobiety

Kobiety z Afryki szukają lepszego życia. Lecz dla kobiet z Nigerii marzenie o Europie kończy się w odosobnieniu. Handel ludźmi to szara nigeryjska codzienność.

Pracujące dziewczyny, często w wieku poniżej 16. roku życia, dostają propozycję bycia aktorkami, modelkami, kelnerkami we Włoszech. Proponowane są różne zawody, różne prace, w tym w domach aktorek. Propozycje są kierowane ze strony kobiet, byłych mieszkanek Nigerii, obecnie mających obywatelstwo włoskie. Proponują one młodym dziewczynom z Nigerii nielegalny wyjazd do Włoch.

Sekretna sprzedaż

Reklama

Koszt wyprawy to ok. 40 tys. euro. W sumie Nigeryjki nie mają się o co martwić, bo jeśli zarobią pieniądze we Włoszech, to taką kwotę zwrócą. Do tego przy bardzo wysokich wynagrodzeniach w Europie będą mogły, będąc na wyjeździe, pomagać rodzinie w Nigerii. Młode dziewczyny często na takie warunki się godzą. Tak lub podobnie zaczynają się historie tysięcy kobiet i dziewcząt, których los jest bardzo podobny. Wyjeżdżają z Nigerii w nadziei na lepsze życie, a w sumie wbrew swojej woli muszą sprzedawać siebie na ulicach Europy.

Sekretna sprzedaż staje się jednym z głównych dochodowych działań międzynarodowych grup przestępczych. Przyczynia się do tego sama afrykańska diaspora, jak i brak prawa chroniącego nieletnie dziewczyny. Co prawda, problemem wywozu nieletnich dziewcząt z krajów afrykańskich zajmują się instytuty powołane do walki z międzynarodową przestępczością, np. UNICRI (United Nations Interregional Crime and Justice Research Institute), jednak większość ich działań opiera się głównie o przygotowywanie raportów.

Rebelia, terroryzm i bezrobocie

Opracowane materiały obrazują los uciekinierów z Afryki, zwłaszcza z Nigerii. To właśnie tu sytuacja jest szczególnie dramatyczna. Nigeria z ludnością na poziomie 177 mln i wysokim wskaźnikiem urodzeń jest jednocześnie najgęściej zaludniona. Mimo że w stosunku do gospodarczego sąsiedztwa jest jednym z najbogatszych państw, ponad połowa społeczeństwa żyje na skraju ubóstwa (mając na przeżycie mniej niż dolara dziennie).

Wśród młodzieży panuje olbrzymie bezrobocie. Kraj jest ogarnięty rebelią i terroryzmem, nad którym nie panuje zbyt słaby rząd. Bojownicy islamskiej grupy Boko Haram, przetrzymujący od kwietnia ponad 200 uczennic, tylko między 15 a 20 czerwca br. porwali kolejne dziesiątki dziewcząt, zabijając setki ludzi, paląc wiele domostw, czasem całe wsie. Taka sytuacja powoduje, że nie tylko mężczyźni, ale i kobiety opuszczają kraj. Według ocen instytutów międzynarodowych, każdego roku z Nigerii wyjeżdża 300 tys. kobiet i 700 tys. mężczyzn. Młodzi ludzie nie mają nic do stracenia, liczą na lepsze życie zwłaszcza w Europie. Dane UNICRI wskazują, że tylko we Włoszech w pornobiznesie jest zatrudnionych ok. 10 tys. Nigeryjek.

Piekło dnia codziennego

Władze nigeryjskie dostrzegają problem, wskazując na proceder nielegalnego handlu ludźmi. W 46 proc. dotyczy on dziewcząt poniżej 16. roku życia. Nadzieja na lepsze życie przechodzi w piekło dnia codziennego. Działania dotyczące pozyskiwania dziewcząt polegają głównie na kontaktach kobiet - byłych mieszkanek Nigerii, obecnie obywatelek Włoch, które podobne piekło przeszły kilkanaście lat temu. Biznes nielegalnego wywozu dziewcząt organizowany jest przez takie właśnie kobiety. To one wiele lat pracowały na ulicach, spłaciły swój dług wierzycielkom. Posiadają legalne dokumenty na pobyt, doskonale znają struktury nielegalnego handlu kobietami. Z seksualnego gwałtu, którego same doświadczyły, zrobiły niszę przynoszącą im dochód. Z fałszywymi paszportami przy pomocy pośredników wywożą dziewczyny do Logos, później Togo i dalej samolotem do Turynu. Tutaj przejmuje je kobieta-sutener i zawozi je do Włoch - to główne miejsce handlu ludźmi.

Według danych UNICRI, od 30 do 50 proc. kobiet pracujących na ulicach we Włoszech pochodzi z Nigerii. Organizatorami procedur ich pozyskania są głównie byłe Nigeryjki. Procedury polegają na odebraniu i tak fałszywego paszportu, wskazaniu nowego zatrudnienia jako formy spłaty długu. Większość dziewcząt, zderzając się z taką rzeczywistością, odmawia pracy. Lecz później, nie mając innego wyboru, zgadza się. Pobicia, głodzenie, groźby w stosunku do członków rodziny stają się skutecznym instrumentem oddziaływania.

Krótkie ręce prawa

Według raportu UNICRI, silniej niż wizja długu oddziałuje na dziewczyny, przy pomocy efektu psychologicznego, przywiązanie do swoich właścicielek. Pojęcie deklaracji wierności właścicielce opiera się na przysiędze religijnej. Jak większość zachodnich mieszkańców Afryki, dziewczyny są zwłaszcza wyznania chrześcijańskiego lub protestanckiego, czy też muzułmańskiego. Idą wraz z właścicielką do opłaconego zakonnika, imama (osoby świeckiej lub przełożonego meczetu) w celu potwierdzenia przysięgi. Jej potwierdzeniem może być kosmyk włosów, kropla krwi lub fotografia. Taka przysięga odgrywa istotną rolę w handlu kobietami, przywiązuje mocno do właścicielki, która z chwilą jej przyjęcia jest nazywana "maman" lub "madam". Niewiele z młodych dziewcząt ucieka do ośrodków dla uchodźców.

Nigeria jest pierwszym afrykańskim krajem, który poprosił Włochy o pomoc w zakresie wdrożenia kontroli nad handlem kobietami. Bez względu na fakt, że wiele krajów podejmuje działania na rzecz zaprzestania handlu ludźmi, nielegalne migracje stają się bardzo często podłożem takiego procederu. Ograniczona polityka UE w stosunku do nielegalnych migrantów umożliwia sutenerom stosowanie nielegalnych procedur pozyskiwania kobiet, wykorzystując także brak prawa chroniącego nielegalnie przybywających. Przygotowane przez państwowe instytucje programy i strategie walki z prostytucją nie mogą zdziałać nic więcej niż tylko zabrać je z ulic.

Włoskie władze nie wypełniają także obowiązków związanych z rejestracją przybywających na terytorium kraju nielegalnych imigrantów. Wielu z nich wykorzystuje Włochy jako punkt tranzytowy dla przejazdu bez przeszkód do innych państw UE. Według oceny władz, od początku roku do Włoch przybyło ponad 60 tys. nielegalnych imigrantów z Afryki. Rzym wielokrotnie apelował do Unii Europejskiej o wzmocnienie zbiorowych środków w celu ochrony granic.

dr Henryk Borko

Autor jest byłym pracownikiem BRH w Algierze, rektorem Warszawskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »