Reklama

Kiedyś trenowały tam słynne Orły Górskiego, teraz odnowiony obiekt wraca do ponownego obiegu

Nie bał się zainwestować dużych pieniędzy i czasu w ruinę dawnego kompleksu, na którym w latach 70. ubiegłego wieku trenowała mistrzowska reprezentacja Polski, najpierw pod wodzą Kazimierza Górskiego, a potem - Jacka Gmocha. Z taką historią po prostu nie mogło się nie udać - mówi Michał Kleszczewski, prezes zespołu obiektów Strefa Sportu i właściciel Akademii Piłkarskiej EsKadra.

Zdewastowany ośrodek zmienił w nowoczesny i funkcjonalny obiekt. Choć wiele osób z branży wróżyło mu sromotną porażkę, osiągnął swój cel. Przekuł pasję w dochodowy biznes, który z roku na rok dynamicznie się rozwija. Stworzył zaplecze treningowe dla profesjonalnych drużyn piłkarskich. Wśród nich jest m.in. Legia Warszawa.

Reklama

Co skłoniło pana do zainwestowania w tak nietypowe przedsięwzięcie?

- Piłka nożna zawsze była moją największą pasją. Granie w amatorskich drużynach przez lata przynosiło mi wiele satysfakcji. Blisko 10 lat temu, pracując w rodzinnym przedsiębiorstwie, poczułem, że nadszedł czas na rozpoczęcie własnej drogi. Postanowiłem stworzyć firmę, w której połączyłbym zamiłowanie do sportu z doświadczeniem w biznesie. Na początku nie myślałem o zakupie nieruchomości. Próbowałem znaleźć teren, który będę mógł wydzierżawić i wybudować na nim boisko, jako całoroczny obiekt. Chciałem też otworzyć akademię piłkarską. Jednak przez przypadek usłyszałem o sprzedaży blisko 5-hektarowego obiektu sportowego Akademii Obrony Narodowej w Rembertowie. Od razu chciałem zobaczyć wskazane miejsce. Teren oczywiście był bardzo zaniedbany, żeby nie powiedzieć zdewastowany, a delikatnie mówiąc "nadgryziony zębem czasu". Jednak ujrzałem w nim duży potencjał do zagospodarowania. Było już po pierwszym przetargu, na który nikt się nie zgłosił. Ale wkrótce został zorganizowany kolejny i do tego już przystąpiłem. Obawiałem się, że prześcigną mnie inni nabywcy, ale okazałem się jedynym chętnym. To mnie ogromnie zdziwiło, ale jednocześnie ucieszyło.

Wiadomo było, że odnowienie tego obiektu będzie wymagać sporych nakładów. Pan jedyny nie bał się, że to będzie nietrafiona inwestycja?

- Kupiłem w dość atrakcyjnej cenie, choć obiekt był w dramatycznym stanie. Teren był odpowiedni do prowadzenia usług sportowych. Wiedziałem, że w tym miejscu mogę osiągnąć naprawdę świetny wynik, nie tylko finansowy. Z energią zacząłem więc wprowadzać swój plan w życie. Ryzyko oczywiście było spore. Jednak intuicja podpowiadała mi, żebym się tym nie przejmował i robił swoje. I tak to poszło do przodu. Jak na razie, w modernizację obiektu wyłożyłem kwotę rzędu kilku milionów złotych, głównie z moich oszczędności i zaciągniętych kredytów. W branży sportowej, w tym stricte piłkarskiej, wiele osób pukało się w czoła. Mówiono mi, że to stracone pieniądze i czas. Wielokrotnie słyszałem, że mój projekt nie może się udać, bo nikt nie będzie chciał korzystać z takiego obiektu, w dodatku na obrzeżach Warszawy. Ostrzegano mnie także, że to same problemy i tzw. worek bez dna. A jednak, mimo tych "prognoz" wszystko się udało, bo nie tylko wierzyłem w powodzenie "mojej misji", ale przede wszystkim wykonałem ogromną pracę. Często ponad siły i po nocach, aby teraz z podniesioną głową powiedzieć, że jest pierwszy sukces, chociaż to jeszcze nie koniec inwestycji.

Jak na przestrzeni czasu zmieniał się obiekt i co było najtrudniejszym zadaniem?

- Największym wyzwaniem było odtworzenie murawy na naturalnych, pełnowymiarowych boiskach. Zapisałem się więc do stowarzyszenia, w którym zdobyłem potrzebny zakres wiedzy. Często też sam, jeździłem traktorem. Kosiłem i doglądałem trawę, ale wciąż brakowało mi odpowiedniej wiedzy. Do tego stopnia zaangażowałem się w zgłębianie tej dziedziny, że poznałem dr. Kamila Prokopiuka, który zajmuje się badaniem różnymi gatunków i odmian traw, stosowanych na boiskach piłkarskich. I na podstawie jego prac i wyników została wybrana unikalna mieszanka nasion, jaką zastosowaliśmy u nas. Tu nieskromnie zaznaczę, iż uzyskane efekty są na tyle dobre, że najbardziej profesjonalne kluby piłkarskie wybierają na swoje treningi właśnie nasz obiekt. Dziś główne boisko spełnia wszystkie wymogi np. IV ligi, a jeszcze kilka lat temu było tam "klepisko", miejscami z trawą marnej jakości. Natomiast teraz staramy się o licencję na rozgrywki w ww. klasie. W tym celu została m.in. zamontowana trybuna na 300 osób. Powstało też od podstaw całkowite zaplecze treningowe. Dodatkowo piłkochwyty i bramki zostały wymieniane na nowe. Całkowity remont przeszedł budynek, w tym zaplecze, gdzie teraz jest 5 szatni ze strefą natryskową, pomieszczenie recepcyjne, a także komfortowa poczekalnia. Stawiamy od nowa ogrodzenie obiektu wraz oświetleniem, odnowiliśmy roślinność na całym trenie, co nie było prostym zadaniem. W zasadzie wszystko trzeba było od nowa zrobić. Do tej pory, łącznie przy pracach remontowo-adaptacyjnych wzięło udział ponad 100 fachowców z różnych dziedzin.

Czym dysponuje pana obiekt?

- Są dwa naturalne boiska piłkarskie o wymiarach 105 x 68 m. Główne jest odpowiednie do rozgrywania meczów mistrzowskich niższych lig, włącznie z IV. A boisko treningowe wykorzystujemy na potrzeby szkoleniowe grup młodzieżowych. Ponadto mamy zakończoną inwestycję całorocznego boiska o wymiarach 60 x 40 m, które w okresie zimowym jest przykrywane nowoczesną halą pneumatyczną, zakupioną we Włoszech. Jest ona unikalna w skali kraju. Ma świetliki na dachu. I została wyposażona w nowoczesne systemy - nawiewowy, grzewczy i ostrzegania przed śniegiem oraz wiatrem. Hala jest dwuwarstwowa. To znaczy, że między powłokami znajduje się przestrzeń wypełniona powietrzem. Przynosi to oszczędności w ogrzewaniu i utrzymuje więcej ciepła, niż tradycyjne jednopowłokowe obiekty. Z uwagi na niskie zużycie energii jest to też proekologiczna inwestycja, na której mi osobiście zależało. Chciałem, aby nasz obiekt był nie tylko funkcjonalny, ale też dobrze dostosowany do potrzeb środowiska naturalnego. W porównaniu do innych hal w Warszawie, ta jest dość sporych wymiarów. Pozwala na grę po 9 zawodników w drużynie. Taka namiastka pełnowymiarowego boiska daje duże możliwości treningowe. Oprócz tego przygotowujemy do użytku 3 mniejsze boiska naturalne o wymiarach 50 x 30 m, które będą gotowe na najbliższy sezon jesienny. Mają służyć do treningów bramkarskich oraz rozgrzewek grup młodzieżowych i dziecięcych. Mamy też 2 korty tenisowe. W tym roku wybudujemy 3 nowoczesne, całoroczne, lekkie hale tenisowe, typu namiotowego. Pozostaną 2 zewnętrzne korty letnie, ceglane, wobec czego w już w te wakacje będziemy dysponowali aż 5 kortami. To pozwoli na stworzenie klubu tenisowego z prawdziwego zdarzenia. Dysponujemy również parkingiem na 100 samochodów.

Jak zamierza pan dalej rozwijać infrastrukturę, czyli czego możemy się jeszcze spodziewać?

- Ten obiekt nie może pozostać bez zaplecza hotelowo-gastronomicznego. W najbliższych latach planuję rozpocząć jego budowę. Powstanie też internat dla zawodników lub mały hotel, który pomieściłby dwie drużyny piłkarskie z całym sztabem. Chcę również stworzyć ośrodek przygotowawczy. Ponadto zamierzam rozbudować zaplecze samego obiektu sportowego, żeby powiększyć liczbę szatni, strefę odpoczynku itd. Rozważam także poszerzenie części tenisowej, aby stworzyć profesjonalne centrum sportów rakietowych z 2 dodatkowymi kortami do squasha i badmintona. Oprócz tego chcę wybudować siłownię dla zawodników, saunę oraz otworzyć kilka gabinetów rehabilitacyjnych.

Kto korzysta z pana kompleksu i dlaczego akurat on jest wybierany spośród innych tego typu obiektów?

- O wysokim poziomie naszej infrastruktury świadczy m.in. fakt, iż część piłkarską użytkuje wiele znanych klubów, w tym Legia Warszawa. Z boiska korzysta również kilka warszawskich akademii piłkarskich, rozgrywając u nas mecze mistrzowskie w roli gospodarzy. Bywają u nas też drużyny reprezentacji Mazowsza, młodzieżowe kadry Polski, w tym U 16, U 19, U 20 oraz U 21. Właściwie wszystkie zespoły u nas były, oprócz I kadry z Robertem Lewandowskim. Zdarza się, że coraz częściej drużyny, jeżdżące po Polsce na mecze ekstraklasy, słysząc w środowisku piłkarskim o tutejszych zaletach, zatrzymują się na tzw. rozruch, wybierając właśnie nasz obiekt. Dla przykładu, jakiś czas temu gościliśmy Ruch Chorzów. Ponadto, dostajemy pytania od zagranicznych klubów, także znanych w Europie marek, które chcą wysyłać do nas najzdolniejszą młodzież, w celach dydaktyczno-szkoleniowych.

Kiedyś na obiekcie trenowały tzw. Orły Górskiego, a także zawodnicy Jacka Gmocha. Zamierza pan pielęgnować tradycję tego miejsca?

- Osoby, które odwiedzają ten obiekt, często wspominają jego historię. Nasze obecne zaplecze było kiedyś salą konferencyjną. I tam trener Kazimierz Górski opowiadał swoje anegdoty. Przed mundialem w Argentynie w 1978 roku obiekt był także wykorzystywany przez podopiecznych selekcjonera biało-czerwonych Jacka Gmocha. Mieszkańcy Rembertowa często to przywołują i z sentymentem patrzą, jak obiekt ponownie wraca do świetności, tylko w nowym wydaniu. Gratulują pomysłu i trzymają kciuki, aby wszystko dalej się rozwijało. Oczywiście teren oprócz możliwości wynajmowania klubom piłkarskim, został zmodernizowany, m.in. na potrzeby własnej działalności szkoleniowej, którą właśnie tworzymy. Od ubiegłego roku działa nasza Akademia Piłkarska EsKadra. W celu jej rozwoju zatrudniamy najzdolniejszych absolwentów AWF-u i trenerów z licencjami UEFA. Chciałbym także, aby to miejsce na stałe zapisało się nie tylko na warszawskiej, ale przede wszystkim krajowej mapie profesjonalnych obiektów sportowych. I jeżeli wystarczy mi determinacji i sił, to z pewnością i ten plan uda się wykonać...

Pobierz darmowy: PIT 2017

Dowiedz się więcej na temat: wraca | Teraz | Górski | Po prostu | odnowiony | obiekt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »