Reklama

Klimat. Czy zdążymy wydać unijne pieniądze na transformację?

Polska powinna szybko podjąć kroki w kierunku transformacji, opracowywać programy sektorowe, a także terytorialne plany sprawiedliwej transformacji. W przeciwnym razie nie zdąży wykorzystać należnych jej środków - uważa Lidia Wojtal, ekspertka klimatyczna z Agora Energiewende.

W czwartek rozpoczęło się posiedzenie Rady UE. To przedostatnie w tym roku posiedzenie unijnych przywódców. Jednym z tematów, jakie będą omawiane, jest podniesienie celu redukcji emisji CO2 Unii Europejskiej do 2030 roku z obecnych 40 proc. (względem 1990 r.). Decyzja w tej sprawie zapadnie prawdopodobnie dopiero na posiedzeniu grudniowym.

Reklama

Rozpoczęte w czwartek posiedzenie to pierwsza okazja do rozmów na temat celu klimatycznego. Komisja Europejska zaproponowała, by było to minimum 55 proc., natomiast Parlament Europejski podszedł do sprawy jeszcze bardziej ambitnie, wskazując na cel 60 proc.

Dotychczas co najmniej 21 państw wyraziło poparcie dla celu 50-55 proc., wśród zwolenników takiego progu są: Hiszpania, Holandia, Austria, Włochy, Szwecja, Luksemburg, Łotwa, Grecja, Francja i Portugalia. Dania i Finlandia wnioskują, odpowiednio, o 65 i 60 proc. redukcji. Oponują z kolei Polska, Czechy, Węgry i Bułgaria.

- Moim zdaniem cel 55 proc. jest nieunikniony. Prawdopodobnie nie będzie on do wypracowania na poziomie każdego państwa członkowskiego, tylko będzie to cel zbiorczy. Niektórzy zrobią więcej, inni mniej - powiedziała Lidia Wojtal, ekspertka klimatyczna berlińskiego think tanku Agora Energiewende.

Ekspertka podkreślała, że musimy podejmować działania w kierunku transformacji energetycznej, bo w kraju jest wiele energochłonnych sektorów. Wyrażała jednocześnie obawy, że Polska nie zdąży wszystkiego przygotować tak skutecznie, jak wymaga tego unijna administracja. A jest to kluczowe, jeśli chcemy wykorzystać należne nam środki unijne.

- Rodzi się pytanie, czy będziemy w stanie te pieniądze odpowiednio wydać. Samo rzucanie pieniędzy nie rozwiąże problemu. Trzeba zaplanować ich wydatkowanie - mówiła.

Czas nagli, trzeba podjąć szybkie kroki, by sprostać wyzwaniom. Dotychczasowe nasze osiągnięcia nie są zadowalające. Wojtal poinformowała, że indywidualną ocenę otrzymał właśnie od Komisji Europejskiej Krajowy Plan na rzecz Energi i Klimatu do 2030 r. -  W większości w ocenie tej przeważa słowo ‘modest’ (skromny - Interia). Coś robimy, mamy pomysły na realizację działań w transporcie, ale nie wiadomo nic o harmonogramie czy legislacji - powiedziała Wojtal.

Zwróciła uwagę, że nie mamy strategii na 2050 rok, której opracowania wymaga legislacja unijna. - Nie została ona przez Polskę przedłożona. Nie wiadomo, co się dzieje z tym dokumentem, poza tym, że od dwóch lat słychać o jego przygotowaniu - mówiła.

Nie przygotowaliśmy strategii sektorowych w kierunku ograniczania emisyjności. - Nie mamy pomysłu na przemysł, rolnictwo. Są pomysły w sprawie transportu, ale one nie są wystarczająco skonkretyzowane. Nie do końca wiadomo, co się będzie działo z odpadami (...), co się będzie działo z budynkami, ciepłownictwem - informowała.

Wsparciem w transformacji mają być m.in. środki z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji, które mają być skierowane przede wszystkim na tereny górnicze. Aby je wykorzystać, konieczne będzie przygotowanie terytorialnych planów sprawiedliwej transformacji. Plan musi zawierać konkretne działania, wyzwania stojące przed subregionami.  

Eksperci podkreślają, że w ich tworzenie powinny być zaangażowane różne strony, w tym m.in. partnerzy społeczni, gospodarczy, lokalne władze, podmioty działające na rzecz ochrony środowiska. To powinno już się dziać. Tymczasem takich rozmów nie ma. Rząd w porozumieniu z górnikami ustalił tylko, że do połowy grudnia zostanie opracowana umowa społeczna regulująca funkcjonowanie sektora górnictwa węgla kamiennego.

- Nasze NGO-sy apelują, by je włączyć do rozmów, by mogły pomóc w przepływie informacji między rządami, związkami a gminami górniczymi. To szalenie ważne. A tego u nas nie ma - mówiła Wojtal.

Jak informował w lipcu podczas seminarium dla dziennikarzy Krzysztof Wójcik z dyrekcji generalnej ds. polityki regionalnej i miejskiej Komisji Europejskiej, pieniądze z funduszu sprawiedliwej transformacji będą musiały być wydatkowane w ciągu czterech lat. A to oznacza, że najtrudniejsze, największe projekty muszą być przygotowane na samym początku, by zdążyć wydatkować środki. Trzeba się spieszyć, żeby skorzystać z tego instrumentu.

Lidia Wojtal podkreśla, że terytorialne plany sprawiedliwej transformacji powinny nabierać już konkretnych kształtów. - Polska powinna wiedzieć, co i w jakim zakresie chce transformować. To, czy będziemy w stanie zaplanować wydanie środków, przesądzi, czy będziemy w stanie jako kraj odpowiednio szybko się transformować - poinformowała.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: klimat | transformacja energetyczna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »