Reklama

Komentator: Szyfrowanie w internecie nie jest zbędnym luksusem

"Potępianie szyfrowania jako zbędnego luksusu ujawnia ignorancję albo cyniczne poszukiwanie poklasku" - ocenił w piątek w dzienniku "Telegraph" publicysta Edward Lucas. To reakcja na ambicje brytyjskiego rządu dotyczące dostępu do szyfrowanych rozmów w internecie.

Dziennikarz, który jest związany m.in. z tygodnikiem "The Economist", ocenił, że "przyznanie państwu dostępu do zaszyfrowanych telefonów nie zatrzymałoby ataków terrorystycznych, a osłabiłoby bezpieczeństwo" obywateli.

Jak podkreślił, "internet, ta głęboko niezabezpieczona sieć komputerowa stała się centralnym systemem nerwowym współczesnej cywilizacji", a "szyfrowanie daje nam najlepszą szansę na ochronienie jej przez kryminalistami, szpiegami, dowcipnisiami i innymi wrogami".

Publicysta zaznaczył, że szyfrowanie pozwala nam na identyfikowanie w bezpieczny sposób naszych rozmówców w internecie, "sprawdzanie, z kim mamy do czynienia, i wymienianie z nim prywatnych informacji". "Bez szyfrowania moglibyśmy równie dobrze robić wszystko za pomocą pocztówek" - ironizował.

Reklama

Dziennikarz dodał, że otwarcie drogi dla rządów, aby mogły zapoznawać się z treścią szyfrowanej korespondencji, stworzyłoby niebezpieczny precedens w skali światowej, stawiając m.in. pytania o jej stosowanie w takich krajach jak Turcja, Rosja czy Chiny.

Jednocześnie argumentował, że jeśli władze zmuszą firmy zarządzające szyfrowanymi komunikatorami - jak np. WhatsApp - do wprowadzenia słabszego szyfrowania, to użytkownicy znajdą alternatywy, które pozwolą im na dalsze unikanie ryzyka inwigilacji.

"Jednocześnie nasi szpiedzy nie są bezradni, jeśli chodzi o zajmowanie się komunikacją naszych wrogów. (...) Szyfrowanie jest jak tunel: informacja może być bezpieczna w tranzycie, ale na koniec musi wydostać się na jednym lub drugim końcu. To wiąże się z nieodłącznymi słabymi punktami: agencje szpiegowskie mogą w prawie niewidoczny sposób zerknąć na niemal każdy komputer i telefon, kopiując każde uderzenie klawisza i czytając wszystko, co pojawi się na ekranie" - tłumaczył Lucas.

"Firmy technologiczne zasługują na ostrą krytykę za ich chciwość i samozadowolenie, a Rudd słusznie apeluje do nich, by poważnie rozmawiały z agencjami rządowymi o tym, co można zrobić, aby powstrzymać terroryzm. Ale potępianie szyfrowania end-to-end jako zbędnego luksusu ujawnia albo ignorancję, albo cyniczne poszukiwanie poklasku; i trudno powiedzieć, co jest gorsze" - ocenił.

We wtorek, również pisząc dla "Telegrapha", minister spraw wewnętrznych Amber Rudd zaapelowała do szefów największych firm technologicznych o wsparcie w walce z Państwem Islamskim (IS) w internecie. "Razem możemy złamać kod terroru" - napisała.

Komentarz Rudd został opublikowany przed jej wizytą na inauguracyjnym spotkaniu Global Internet Forum to Counter Terrorism (Globalne Forum Internetowe do Walki z Terroryzmem) w San Francisco w Dolinie Krzemowej, w trakcie którego rozmawiała m.in. z przedstawicielami koncernów Google i Microsoft, a także serwisów społecznościowych Facebook i Twitter.

Nacisk brytyjskiego rządu na współpracę firm technologicznych z władzami wzmógł się, gdy 36 osób zginęło w czterech atakach terrorystycznych w Wielkiej Brytanii, z czego trzy były inspirowane przez islamski radykalizm. Jak podkreślano, służby nie były w stanie dotrzeć na czas do komunikacji pomiędzy zamachowcami ze względu na zaawansowane systemy szyfrujące dane.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »