Reklama

Koniec eldorado dla budowniczych farm wiatrowych?

Ministerstwo Gospodarki pracuje nad nowym sposobem wspierania odnawialnych źródeł energii, donosi "Rzeczpospolita". Planowane jest ograniczenie dotacji do zielonej energii. Firmy budujące farmy wiatrowe stracą część dopłat.

Z informacji gazety wynika, że resort proponuje organizowanie przetargów na dotacje do budowania takich elektrowni. Co więcej, ma być ustalana roczna pula nowych mocy, którym przysługiwać będzie dofinansowanie.

Według planów, firmy które skorzystają z dofinansowania inwestycji, będą musiały potem sprzedawać zieloną energię po cenie rynkowej, czyli takiej jak pozostali producenci.

Obecnie polski system wsparcia odnawialnej energii należy do najdroższych w Europie.

Elektrownie wiatrowe, wodne i na biomasę za każdą MWh dostają rynkową cenę energii - ok. 200 zł, a do tego certyfikat ekologiczny wart 270 zł. Taki system jest zbyt drogi - w ub. roku zielone certyfikaty kosztowały Polskę 2,5 mld zł.

Reklama

Z kosztownego wsparcia odnawialnych źródeł energii wycofują się także inne kraje, m.in. Niemcy i Czechy.

-----

Dobry biznes?

Energetyka wiatrowa, która jest aktualnie najszybciej rozwijającym się, a zarazem najpopularniejszym sektorem energetyki odnawialnej w całej Europie.

Według danych Urzędu Regulacji Energetyki, na koniec marca br. moc zainstalowana w turbinach wiatrowych w Polsce wynosiła około 794 MW. Liczba ta, według szacunków Ministerstwa Gospodarki, do końca 2010 roku wzrośnie do 910 MW. Energetykom jednak sen z oczu spędza obawa, że na polski rynek trafią turbiny z odzysku, czyli tzw. repoweringu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »