Reklama

Konsumpcja będzie kwitła przez kolejne 10 lat lub dłużej

Światowe odbicie gospodarki po pandemii - jeśli nic go nie zakłóci - może być bardzo silne i przynieść ogromny wzrost dochodów i wydatków konsumentów. Tak może być przez całą najbliższą dekadę - prognozują ekonomiści. W 2030 roku konsumenci będą mieli do wydania ok. 91 bilionów dolarów, czyli o ponad 40 proc. więcej niż jeszcze w zeszłym roku.

"(...) ekspansja globalnej klasy konsumentów wydaje się nie do powstrzymania" - napisali Wolfgang Fengler, główny ekonomista Banku Światowego w Europie Wschodniej i Azji Środkowej oraz Homi Kharas, ekonomista z Centrum Zrównoważonego Rozwoju (Center for Sustainable Development) na stronach ośrodka badawczego Brookings Institutions.

Uważają oni, że po pandemii będzie gwałtownie rosła populacja ludzi średniozamożnych, a kurczyć się będzie odsetek ubogich, zgodnie z trendem, jaki przyniosła globalizacja w minionych dziesięcioleciach. I właśnie wzrost globalnej klasy średniej zapowiada ogromny skok wydatków konsumenckich w ciągu najbliższej dekady. 

Reklama

Globalna klasa średnia, czyli kto?

Naukowcy przyjmują definicję bardzo szeroką. To każdy, kto zarabiał więcej niż ok. 11 dolarów dziennie w 2011 roku lub 12 dolarów dziennie w 2017 roku. Ale - co ważne - dolarów mierzonych parytetem siły nabywczej (PPP). A to co znowu?

Parytet siły nabywczej to sprawa dość prosta, choć trudno go oszacować, bo dochody, ceny towarów, a już zwłaszcza usług bardzo się różnią w różnych krajach. Dlatego Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) postanowiła ułożyć "koszyk" porównywalnych towarów i usług w różnych krajach i sprawdzić, ile trzeba za niego zapłacić w lokalnych walutach. Następnie badacze odnieśli wyrażoną w walucie lokalnej wartość tego koszyka do identycznego, "kupionego" za dolary w USA. Na podstawie tych wyliczeń OECD co roku publikuje "kursy" walut kilkudziesięciu państw do dolara ważone parytetem siły nabywczej.

Przyzwyczailiśmy się, że za dolara trzeba zapłacić 3,5-4 zł, ale jeśli go "zważyć" parytetem siły nabywczej, wart jest około połowę tego. Według wyliczeń OECD jeden dolar w 2017 roku wart był 1,743 zł, a w 2020 roku - 1,811 zł. Dlatego można przyjąć, że 12 dolarów dziennie PPP to w naszych warunkach i przy naszych cenach ok. 21-22 zł, czyli miesięcznie w okolicach 630-700 zł, oczywiście nie biorąc pod uwagę inflacji. Światowa klasa średnia zaczyna się zatem wyraźnie poniżej minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w Polsce. 

Poniżej granicy 12 dolarów dziennie - według wartości PPP z 2017 roku - zaczyna się ubóstwo. Powyżej 110 dolarów dziennie PPP (czyli ok. 200 zł, co daje ok. 6 tys. zł miesięcznie) - klasa ludzi zamożnych. To może być dość istotne w obecnej dyskusji na temat zmian podatkowych w Polsce, i narracji rządu o tym, że "klasa średnia" na nich nie straci, a tylko "bogacze". Nieporozumienie wynika stąd, że ludzi o dochodach ok. 6 tys. zł miesięcznie nie przywykliśmy po prostu postrzegać jako bogaczy.   

Skąd bierze się taka definicja i tak szerokie widełki dochodów kwalifikujące do "klasy średniej"? Kryterium jest zdolność do wydawania na konsumpcję. Ludzie o dochodach poniżej 12 dolarów dziennie PPP mają po prostu za mało pieniędzy, żeby je wydawać na cokolwiek innego niż tylko na przeżycie. Powyżej granicy 12 dolarów rozciąga się szeroko rozumiana klasa konsumentów.

Pandemiczne załamanie

Wraz z kurczeniem się światowego ubóstwa - a jak pokazują dane taki trend rozpoczął się ok. 2003 roku - zaczęła rosnąć klasa konsumentów. W 2019 roku - wraz z "bogaczami" (to na świecie teraz ok. 200 mln ludzi) - stanowiła blisko połowę ludności. Pandemia gwałtownie załamała ten trend i zepchnęła miliony ludzi w ubóstwo. Globalna klasa konsumentów skurczyła się o 75 milionów osób w porównaniu do 2019 roku - wynika z obliczeń naukowców.

Ale uważają oni, że do połowy 2021 roku gospodarka światowa wyjdzie na prostą i powróci na ścieżkę wzrostu sprzed pandemii. A wraz ze wzrostem gospodarki, będzie znowu rosła klasa konsumentów, i to szybko. Jej liczebność zwiększy się w tym roku o 175 mln osób, a - jeśli ożywienie nie zostanie zakłócone - w 2022 roku globalna klasa konsumentów będzie już liczyć 4 miliardy ludzi.

"Połowa świata znów będzie wydawać więcej niż 11 dolarów dziennie, a połowa świata mniej niż 11 dolarów dziennie. Globalna klasa konsumentów przeżywa ożywienie w kształcie litery V" - napisali Wolfgang Fengler i Homi Kharas.

Wzrost globalnej klasy średniej będzie spowodowany kurczeniem się światowej populacji ludzi ubogich. Liczba ludności świata będzie się zwiększać w najbliższych latach o ok. 75 mln osób rocznie, ale przy tym liczba ludzi biednych i podatnych na zagrożenie ubóstwem będzie zmniejszać się o średnio 70 mln rocznie. Przypomnijmy, że jeszcze w 1950 roku ok. 90 proc. ludności świata żyło w ubóstwie. A dalej idące prognozy wskazują na to, że do 2040 roku światowe ubóstwo zmniejszy się do 25 proc. całej populacji globu.

"Oznacza to, że w ciągu jednego stulecia doświadczymy fundamentalnej zmiany podziału zamożności na świecie" - napisali Wolfgang Fengler i Homi Kharas. 

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Co zrobią konsumenci ze swoimi pieniędzmi?

Oczywiście - będą je wydawać. W 2030 roku gospodarstwa domowe będą miały do wydania w sumie ok. 91 bilionów dolarów (według PPP z 2011 roku). To o 27 bilionów dolarów więcej niż w 2020 roku. Ludzie z klasy wyższej (ok. 335 mln osób na świecie) będzie miało wtedy do wydania ok. 70 tys. dolarów na osobę. Zaliczani do wyższej klasy średniej (dochody 50-110 dolarów dziennie według PPP) - ok. 26 tys. dolarów na osobę, a z niższej klasy średniej - 9,4 tys. dolarów na osobę. Przeciętne wydatki biednych wyniosą wtedy ok. 1,5 tys. dolarów na osobę. Wszystkie te prognozy "ważone" są parytetem siły nabywczej.

Co się jeszcze zmieniło w ciągu ostatnich dziesięcioleci i będzie się zmieniać dalej? 50 lat temu konsumenci z klasy średniej mieszkali prawie wyłącznie w krajach Zachodu. Dziś - są już prawie wszędzie. Do 2030 roku klasa średnia będzie liczyć 4,8 miliarda ludzi, czyli o 20 proc. więcej niż obecnie. Ale globalna klasa konsumentów nie tylko się powiększa, ale również starzeje, zwłaszcza w Azji. Konsumenci na całym świecie będą coraz starsi i adekwatne do wieku będą ich wydatki.

Jacek Ramotowski

Dowiedz się więcej na temat: konsumpcja | gospodarka | prognozy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »