Reklama

Kryzys: Nie dzielić Europy na unię dwóch prędkości

Trzeba przeciwstawić się tendencjom do podziału na Europę różnych prędkości, gdyż grozi to rozłamem Unii. Nie należy tworzyć osobnego budżetu i parlamentu strefy euro - powiedział w czwartek w Brukseli przewodniczący PE Martin Schulz podczas szczytu UE.

Reklama

"Podczas dzisiejszego szczytu UE padają propozycje, których realizacja grozi rozłamem w Unii" - powiedział szef Parlamentu Europejskiego, odnosząc się do takich propozycji jak utworzenie osobnego budżetu krajów unii walutowej oraz parlamentu strefy euro.

- Euro jest walutą wspólnotową, PE jest parlamentem tej wspólnoty, a zatem PE jest parlamentem euro - powiedział z naciskiem Schulz, dodając, że "nie ma potrzeby tworzenia nowych, równoległych unii, ani nowych, równoległych instytucji".

Komentując szerzej propozycję utworzenia tzw. zdolności finansowych eurolandu, czyli osobnego instrumentu finansowego (zwanego budżetem strefy euro) uznał, że projekt taki byłby pożądany tylko wtedy, gdyby budżet ów "miał być instrumentem służącym stabilizacji strefy euro, porównywalnym do funduszu oddłużeniowego, euroobligacji lub licencji bankowej dla Europejskiego Mechanizmu Stabilności".

Według szefa PE nie wolno dążyć do rozłamu Unii przy wykorzystaniu argumentu, że istnieje klauzula pozwalająca (dwóm krajom - Wielkiej Brytanii i Danii) na pozostawanie poza unią walutową. Nie należy bowiem "rozbijać Unii pod naciskiem tych państw" - powiedział Schulz odnosząc się w sposób zawoalowany głównie do Wielkiej Brytanii.

- Pozostali członkowie UE zobowiązali się bowiem w traktacie do wprowadzenia euro - przypomniał Schulz. Reformy należy więc wprowadzać w ten sposób, "aby umożliwić wprowadzenie wspólnej waluty 25 państwom, którym zależy na uczestnictwie we wszystkich obszarach polityki".

Za jeden z głównych priorytetów UE, mający wyprowadzić Europę z kryzysu, Schulz uznał utworzenie unii bankowej. Odniósł się w tym kontekście ponownie do ryzyka podziałów między strefą euro a pozostałymi krajami UE i ostrzegł z mocą: "podział na państwa strefy euro i państwa spoza strefy euro jest niepraktyczny. Z uwagi na ścisłe powiązania między państwami UE uznajemy jednolity nadzór bankowy za konieczność (...). PE nalega na objęcie takim nadzorem państw członkowskich, które nie należą jeszcze do strefy euro, ale są zobowiązane traktatem do wprowadzenia wspólnej waluty".

Według Schulza, wybrnięcie z kryzysu wymaga od Unii zdecydowanej polityki promującej wzrost gospodarczy i zwiększenie zatrudnienia. Przypomniał on w tym kontekście, że ustalenia w tej sprawie zapadły już podczas czerwcowego szczytu UE i wezwał do wprowadzenia ich w życie. Dodał, że w tym celu potrzebny jest też budżet UE, który będzie źródłem inwestycji.

- Nie da się osiągnąć przy pomocy okrojonego budżetu" wyznaczonych w czerwcu celów - podsumował. Nawiązując ponownie do jedności UE i koniecznych reform sektora bankowego, mających zapobiec kolejnym kryzysom, szef PE dodał, że konieczne jest też dziś "jednoznaczne ustalenie prymatu polityki nad rynkami".

_ _ _ _ _

Jesteśmy bliscy wyjścia z kryzysu euro; by tego dokonać należy wdrożyć przyjęte wcześniej ustalenia, a nie rozpoczynać rozmów o nowym traktacie budżetowym - powiedział w czwartek prezydent Francji Francois Hollande przed rozpoczęciem szczytu UE w Brukseli.

"Najlepszą metodą na przezwyciężenie kryzysu, który jak sądzę, jest bliski końca, jest zrealizowanie już przyjętych przez nas postanowień (...). Nie jest to moment na rozpisywanie nowego traktatu" - powiedział Hollande i przypomniał, że traktat międzyrządowy ws. paktu fiskalnego, który w ubiegłym tygodniu został ratyfikowany przez Francję, nie został jeszcze ratyfikowany przez niektóre inne kraje.

- Skończmy najpierw prace nad tym traktatem, który został właśnie przegłosowany we Francji i niedawno przyjęty w Niemczech - podkreślił prezydent.

Podkreślił też, że "tematem szczytu jest unia bankowa, a nie unia budżetowa", odnosząc się do pytań o propozycje Berlina ws. dalszego wzmocnienia uprawnień Brukseli nad budżetami narodowymi (np. powołanie nowego super komisarza ds. walutowych, który miałby prawo weta wobec budżetów krajowych).

"Pojawiają się propozycje wzmocnienia unii budżetowej (strefy euro). Podyskutujemy o nich później, na razie jest właściwy moment, aby przy wprowadzać w życie unię bankową, która jest tematem szczytu. Z panią Merkel będziemy rozmawiać o kolejnych propozycjach później" - dodał prezydent Francji.

Stanowiska Paryża i Berlina rozmijają się obecnie w kwestiach metod wychodzenia z kryzysu. Francja wraz z innymi krajami Południa chce, by nadzór bankowy ujrzał światło dzienne jak najszybciej od początku przyszłego roku. Wdrożenie skutecznego wspólnego nadzoru uznano bowiem w czerwcu za wstępny warunek bezpośredniego dokapitalizowywania banków z ratunkowego funduszu strefy euro EMS. Niemcy grają na zwłokę, a kanclerz Merkel, jak powiedział Hollande, "chce, by nadzór wszedł w życie we wrześniu 2013".

Dlatego - jak dodał - oczekuje, że szczyt wyjaśni różnice zdań co do kalendarza. Przypomniał, że priorytetem pozostaje uruchomienie funduszu ratunkowego EMS, tak aby mogła z niego szybko skorzystać Hiszpania, której sektor bankowy wymaga rekapitalizacji. "Francja i Niemcy ponoszą odpowiedzialność za ratowanie strefy euro" - dodał. Hollande nie ukrywał, że polega w negocjacjach na takich sojusznikach jak Włochy czy Hiszpania, które podzielają punkt widzenia Paryża.

Wśród propozycji raportu Van Rompuya jest też osobny od budżetu UE instrument finansowy eurolandu. Miałby on być utworzony w "średniej perspektywie" jako nowy "mechanizm solidarności" dla dokonujących ciężkich reform państw eurolandu - tak by łagodzić w tych krajach skutki kryzysu np. na rynku pracy. By te środki otrzymywać - jak wynika z dokumentu - kraje musiałyby zobowiązać się do reform w osobnym kontrakcie z unijnymi instytucjami. Niemcy, którzy są inicjatorami tego pomysłu jako alternatywy dla euroobligacji, naciskają, by nie nazywać go "budżetem eurolandu". Merkel w czwartek mówiła, że to "fundusz solidarności" przeznaczony na wsparcie konkretnych reform, służących poprawie konkurencyjności krajów strefy euro.

Dowiedz się więcej na temat: kryzys | strefa euro | czwartek | Schulz | budżet UE

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »