Reklama

Lotnisko BER: "Najlepiej byłoby je zburzyć"

Port lotniczy Berlin-Brandenburg (BER) stał się symbolem niezdolności Niemiec do realizacji prestiżowej inwestycji. Teraz ważny menedżer Lufthansy powiedział, że najlepiej byłoby je zburzyć.

Czy to tylko czysto osobista opinia, czy też ważny menedżer odważył się wreszcie powiedzieć głośno to, o czym inni w branży od dawna już myślą po cichu?

W piątek 16 marca na kongresie przedsiębiorców i menedżerów nad jeziorem Tegernsee w Bawarii, z udziałem licznych zaproszonych nań prominentnych gości, takich jak b. prezydent RFN Joachim Gauck, czy b. szef MSZ Joschka Fischer, członek zarządu Lufthansy i szef zależnych od niej linii lotniczych Eurowings Thorsten Dirks powiedział, że liczy się z możliwością zburzenia niedokończonego lotniska Berlin-Brandenburg (BER).

Reklama

Jak stwierdził dosłownie: "Moja prognoza jest następująca - ta rzecz (port lotniczy BER, red.) zostanie zburzona i będzie zbudowana od nowa". Jego wypowiedź, która natychmiast narobiła w Niemczech sporo szumu, przytacza dziennik "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung".

Rzecznik stara się załagodzić sprawę

Wkrótce po opublikowaniu tej wypowiedzi Lufthansa i Eurowings starały się ją osłabić, złagodzić i zrelatywizować. Rzecznik prasowy linii Eurowings oświadczył, że "Thorsten Dirks celowo utrzymał swą wypowiedź o BER w tak ostrej formie, żeby zwrócić uwagę na skalę problemów związanych z nowym stołecznym lotniskiem".

W podobnym duchu wypowiedział się przedstawiciel Lufthansy, zapewniając, że ten największy niemiecki przewoźnik lotniczy "z całą pewnością nie opowiada się za rozpoczęciem budowy berlińskiego lotniska od nowa".

Minister chce dokończyć budowę BER

Nowy minister transportu Andreas Scheuer z CSU chce doprowadzić budowę pechowego lotniska do pomyślnego końca. Ale także on przyznaje, że seria błędów budowlanych, poważnych usterek technicznych, stałe przekładanie terminu oddania portu do użytku i karygodne przekroczenie jego kosztorysu sprawiło, że BER stał się obiektem kpin mediów na całym świecie i zaprzeczeniem niemieckiego planowania i rzetelności w realizacji dużych inwestycji. W wywiadzie dla tabloidu "Bild" Scheuer powiedział, że to lotnisko-widmo wyrządziło Niemcom olbrzymią szkodę wizerunkową.

Trzeba wymienić część wyposażenia

Zanim wreszcie dojdzie, jeśli w ogóle kiedyś dojdzie, do otwarcia lotniska, trzeba wymienić wiele elementów wyposażenia technicznego terminali. W ubiegłym tygodniu poinformowano, że na wymianę czeka 750 ekranów, na których wyświetlane są informacje dla podróżnych.

Zainstalowano je w 2012 roku i ich okres użytkowania właśnie się skończył, bo tyle dziś żyją różne urządzenia elektroniczne, nawet jeśli się z nich nie korzysta na co dzień. Nowe monitory będą kosztować aż 0,5 mln euro, ale to nic w porównaniu z innym wydatkami związanymi z nowym lotniskiem dla stolicy Niemiec. Trzeba będzie także wymienić część lotniskowych mebli i innych urządzeń technicznych, ponieważ po sześciu latach stały się przestarzałe.

Otwarcie w 2020 roku? Jak dobrze pójdzie...

W tej chwili mówi się, że port BER zostanie otwarty w październiku 2020 roku, ale pojawiły się już spekulacje, że być może nastąpi to dopiero w roku 2021. Warto w tym miejscu przypomnieć, że według pierwotnych planów to wielkie lotnisko powinno było odprawić pierwszych pasażerów 3 czerwca 2012 roku.

Andrzej Pawlak / DW, dpa, afp, rtr, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »