Sochaczew, Mińsk Mazowiecki, Kielce, Kamień Śląski oraz Niedźwiada sondują możliwości otwarcia portów lotniczych - ujawnia Gazecie Prawnej Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC). - Przedstawiciele tych miast pytali o procedurę związaną z założeniem lotnisk. Do tej pory jednak żadne z nich nie złożyło oficjalnego wniosku - mówi Katarzyna Krasnodębska, rzecznik prasowy ULC.
Budowa lotnisk ma wpłynąć na aktywizację regionów i stworzenie tysięcy nowych miejsc pracy. Niedługo jednak to się zmieni. Złożenie wniosków zapowiadają przedstawiciele Mińska Mazowieckiego i Sochaczewa. Pozostałym trzem miastom zajmie to jeszcze kilkanaście miesięcy. Konkurent Modlina Samorząd Mińska Mazowieckiego, który już dawno do organizacji lotniska zawiązał spółkę, chce, by pierwsze samoloty tanich linii wylądowały tu w przyszłym roku. Zatem wszelkie formalności muszą zakończyć się w tym lub na początku przyszłego roku.
Dwa lata temu Ministerstwo Transportu wyznaczyło Modlin. Tu miały zostać przeniesione z Okęcia operacje lotnicze tanich linii. Modlin nie może jednak wystartować, a przyczyną są m.in. duże nakłady inwestycyjne, jakie spółka zarządzająca portem musi ponieść na pasy startowe i wykup terenów. Mińsk nie ma z tym problemu. - Chcemy zliberalizować rynek. Co z tego, że Modlin będzie dla tanich linii, jak i tak udziały w spółce będą własnością Polskich Portów Lotniczych, do których należy Okęcie - mówi Dąbrowski. Maleńki samorząd wypowiada więc wojnę monopolowi PPL i nie boi się porażki. - Lądujące samoloty będą płacić tylko tyle, by pokryć koszty działania portu - mówi Dąbrowski. Jaki jest cel inicjatywy? Aktywizacja regionu i wykreowanie tysięcy miejsc pracy wokół lotniska. Zdaniem Michała Marca, dyrektora Portu Lotniczego Łódź - Lublinek, a jednocześnie wiceprezesa Stowarzyszenia Rozwoju Lotnisk Regionalnych, ten argument najczęściej podawany jest przez samorządy w uzasadnieniu inicjatywy budowy lotniska. - To argument niepodważalny, ale trzeba przeanalizować wszystkie za i przeciw - przestrzega Marzec. Najważniejsze są pieniądze. Na lotnisko, na którym w ciągu roku odprawić można około pół miliona pasażerów, potrzebne jest na początek 75-100 mln zł. Kogo wybierze Ryanair W Mińsku zapewniają, że pieniądze na ich lotnisko wyłożą inwestorzy prywatni. - Ogłosimy przetarg na nasze udziały i je odsprzedamy - mówi Dąbrowski. Za pozyskane środki spółka zbuduje m.in. terminal pasażerski. Zainteresowany wejściem do spółki jest Ryanair. Tomasz Kułakowski z Ryanair mówi, że irlandzki przewoźnik faktycznie poszukuje w Polsce lokalizacji pod swoją bazę. - Mam nadzieję, że wkrótce porozumiemy się z jednym z portów - mówi Kułakowski. Z uzgodnieniem szczegółów mogą być jednak problemy. - Chcemy stworzyć warunki do lądowania dla kilku przewoźników - mówi Dąbrowski. Czy propozycję zaakceptuje ekspansywna linia, która niedawno rzuciła nawet rękawicę polskiemu gigantowi - PLL LOT? Z CZEGO ŻYJE PORT LOTNICZY - z opłat lotniskowych: za lądowanie, start i postój samolotu oraz za każdego pasażera odlatującego - z opłat np. za dodatkową ochronę samolotu w czasie parkowania czy specjalne oświetlenie miejsca postojowego itp. - z wynajmu powierzchni reklamowych i komercyjnych w terminalu oraz wpływów z działalności parkingowej i gastronomicznej - porty o strategicznym znaczeniu zarabiają też na opłatach tranzytowych. Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jeżeli Irlandczycy faktycznie chcą zlokalizować swoją bazę w Polsce, to na Mińsku ich możliwości się nie wyczerpują. Z wnioskiem do ULC niedługo przyjadą też przedstawiciele Sochaczewa, którzy są bliscy porozumienia z Agencją Mienia Wojskowego w sprawie przekazania spółce samorządowej terenów lotniska powojskowego. Krzysztof Brymura, zastępca burmistrza Sochaczewa, ujawnia, że wybrana już została firma doradcza, która sporządzi studium wykonalności inwestycji. - Wniosek do ULC możemy złożyć w tym roku, a pierwsze samoloty wylądują pod koniec 2008 roku - zapowiada Brymura. Spółka będzie musiała najpierw zainwestować w unowocześnienie lotniska. Źródło finansowania podobne jak w Mińsku - inwestorzy prywatni. Kielce duże i małe O sfinansowaniu budowy lotniska ze środków prywatnych myślą też przedstawiciele Kielc. Tam, podobnie jak w Niedźwiadach, lotnisko będzie budowane od zera. (Sochaczew, Mińsk Mazowiecki i Kamień Śląski, które chcą zaadaptować lotniska powojskowe.) Na granicy dwóch podkieleckich miejscowości Morawica i Chmielnik, w tym roku rozpoczną się wykupy gruntów. Przygotowanie analiz i studiów potrwa znacznie dłużej, zatem ewentualny wniosek o zgodę na założenie lotniska trafi do ULC najwcześniej za dwa lata. Sprawa lotniska w Kielcach wzbudza wiele emocji. Andrzej Orlicz ze Stowarzyszenia Lotnisko Kielce uważa, że tak gigantyczna inwestycja jest niepotrzebna. - Dostosowanie do potrzeb komunikacji pasażerskiej lotniska aeroklubowego w Masłowie może kosztować 30 mln zł, a sugerowana od roku przez prezydenta Kielc koncepcja budowy nowego międzynarodowego portu lotniczego 490 mln zł - zwraca uwagę Orlicz. - Pół miliarda to my wydamy na lotnisko za kilkadziesiąt lat, a na razie myślimy o inwestycji na poziomie kilkudziesięciu milionów - mówi Piotr Pastuszka z kieleckiego magistratu. Zapewnienia, że w ciągu dwóch lat z Masłowa do Balic, Pyrzowic czy Okęcia odlecą małe 30-40-miejscowe samoloty, uważa za mrzonki. Nie ma ich w sieci Nie wiadomo, czy lotnisko powstanie też w miejscu wyznaczonym przez magistrat. Z projekcji finansowych poczynionych już wstępnie w urzędzie wynika, że gmina nie ma co liczyć na znaczące środki z budżetu państwa ani też z UE. Z tego drugiego źródła na dobrą sprawę, pomijając programy regionalne, finansowanie infrastruktury lotniczej odbywać się może jedynie ze środków Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. W ramach tego programu finansowane mogą być jednak inwestycje na lotniskach położonych w sieci TEN-T. A sieć TEN-T to istniejące obecnie lotniska regionalne. W Kielcach - podobnie jak w innych miastach dążących do uruchomienia lotniska - liczą więc na własny budżet i środki prywatne.
Cezary Pytlos









