Ludzie wolą sprawdzić wodę palcem

Pomimo umiarkowanych wzrostów przez większą część dnia, środowa sesja na nowojorskiej giełdzie ostatecznie zakończyła się na minusach.

W ciągu dnia impuls do zakupów dawały lepsze od oczekiwań wyniki banków, w tym Morgan Stanley. Wzrósł lekko optymizm co do perspektyw sektora IT, rynek wspierały też drożejące surowce. Praktycznie przez cały dzień główne amerykańskie indeksy zyskiwały 0,5-0,6 proc., ale pod koniec notowań siła popytu osłabła i do gry włączyły się niedźwiedzie.

W niecałe pół godziny indeksy potraciły po kilkadziesiąt punktów. Na zamknięciu Dow Jones Industrial spadł o 0,92 proc. do 9.949,36 pkt. Nasdaq Comp. stracił 0,59 proc. do 2.150,73 pkt. Indeks S&P 500 spadł o 0,89 proc. i wyniósł na koniec dnia 1.081,40 pkt. Jednak w ciągu dnia pretekstem do wzrostów były wyniki Morgan Stanley.

Reklama

"Wyniki Morgan Stanley poprawiły nastroje wśród inwestorów i dały rynkom pewien impuls do wzrostów" - powiedział Keith Bowman, analityk z Hargreaves Lansdown. Zysk netto banku Morgan Stanley wyniósł w III kwartale 38 centów na akcję wobec konsensusu na poziomie 30 centów na akcję. W poprzednich trzech kwartałach spółka odnotowywała straty, więc inwestorzy zareagowali entuzjastycznie, kurs banku rósł o ponad 6 proc. Lepsze wyniki od oczekiwań przedstawiły też inne banki - US Bancorp i Wells Fargo.

Warto jednak zauważyć, że wszystkie te banki miały też wyższe straty na kredytach, co przypomniało inwestorom, że choć branża finansowa wychodzi z kryzysu, to kłopoty nie opuszczają jeszcze szerszej gospodarki. W ubiegłym tygodniu o wyższych stratach na kredytach poinformowały też inne banki - Bank of America, JPMorgan i Citigroup.

Zdaniem Jima Portera, szefa New Century Capital Management, ostatnie raporty kwartalne banków są zachęcające, ale nie imponują. Dopiero trwalsza poprawa wyników mogłaby, w jego opinii, skłonić inwestorów do większych zakupów. "Nikt nie chce teraz wchodzić na rynek i składać dużych zleceń. Ludzie wolą najpierw sprawdzić wodę palcem i jeśli nie parzy, wchodzą głębiej" - powiedział Porter. Zdaniem niektórych ekspertów wyceny spółek są obecnie zbyt optymistyczne, zwłaszcza przy założeniu, że rządy i banki centralne uznają, że zrobiono już co było trzeba i wycofają się z programów stymulujących światową gospodarkę.

Będzie przecena?

Większość analityków uważa jednak, że rynku akcji nie dotknie w najbliższej przyszłości żadna większa przecena, tym bardziej, że po każdej korekcie byki natychmiast wracają do gry. "Wydaje się, że wśród inwestorów ciągle panuje przekonanie, że rynek będzie kontynuować wzrosty, choć prawdopodobnie wolniej niż latem" - powiedział Anthony Grech, strateg rynkowy z IG Index. Kursom spółek energetycznych i materiałowych pomagały w środę ceny surowców, które rosły wskutek słabnącego dolara. Kurs dolara wobec euro jest na poziomach najniższych od sierpnia ubiegłego roku.

Ceny ropy na NYMEX rosły o 1,53 USD do 80,65 USD za baryłkę. Surowce są wyceniane w dolarach, więc ich atrakcyjność wzrasta przy słabnącym kursie amerykańskiej waluty. Dobry sentyment towarzyszył akcjom spółek technologicznych. We wtorek po sesji firmy Yahoo i SanDisk przedstawiły wyniki powyżej rynkowego konsensusu.

Spółki nakreśliły też pozytywny obraz na kolejne miesiące. SanDisk poinformował o silnym popycie na rynku telefonów komórkowych, podczas gdy Yahoo podało, że rynek reklamy pokazuje oznaki ożywienia. Akcje SanDisk zyskiwały w środę prawie 10 proc., kilka procent drożały też akcje Yahoo. Na rekordowych poziomach, najwyższych od końca 2007 roku, notowane były akcje Apple. Kurs spółki, która w poniedziałek pokazała wzrost wyników, rósł o kilka procent do ponad 205 USD. Traciły z kolei spółki lotnicze w reakcji na słabe wyniki AMR, Continental Airlines i United Airlines. Taniały też akcje producenta samolotów pasażerskich, firmy Boeing. Spółka odnotowała w III kwartale tego roku stratę w wysokości 2,22 USD na akcję.

Fed podał w środę w Beżowej Księdze, że we wszystkich dwunastu regionach USA zaobserwowano stabilizację bądź oznaki skromnego rozwoju, a główną przyczyną jest poprawiająca się sytuacja ma rynku domów i w przemyśle wytwórczym. Fed podkreślił jednak, iż gospodarka wciąż musi poradzić sobie ze swoimi słabościami występującymi w sektorze bankowym, a także na rynku pracy.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: morgan | bank | ludzi | palec | Yahoo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »