Mała norka wiele znaczy dla gospodarki

Mały drapieżnik, futrzasty ssak ważący zaledwie ok. dwa kilogramy, może mieć duże znaczenie dla gospodarki - przekonują hodowcy norek, lisów i jenotów. I rzeczywiście, jeśli chodzi o produkcję skór futerkowych, a zwłaszcza z norek, Polska jest światową potęgą. Cała branża daje zatrudnienie dla około 50 tys. osób.

Przyjrzyjmy się najpierw faktom. Te najważniejsze są takie, że Polska jest po Danii drugim największym producentem skór zwierząt futerkowych w Europie. Jest też trzecim największym ich producentem na świecie, bo wszystkich dystansują jeszcze Chiny. W sumie w Polsce produkuje się rocznie 8,64 mln skór, podczas gdy w Danii - 17,1 mln, a w Chinach ok. 32 mln - podaje giełda Kopenhagen Fur, instytucja, na której handluje się skórami zwierząt z całego świata.

Europejskim liderem jesteśmy natomiast jeśli chodzi o skóry szynszyli - to 80 tys. sztuk rocznie. Będąca na drugim miejscu Dania produkuje ich o połowę mniej. Także potentatem - drugim w Europie za Danią - jesteśmy w skórach z norek. W Polsce produkuje się ich rocznie 8,5 mln. Fachowcy policzyli, że jest to aż 17 proc. produkcji światowej. Oprócz skór z norek i szynszyli polscy hodowcy sprzedają co roku 50 tys. skór lisich i 10 tys. skór z jenotów.

Reklama

Hodowla ma dopiero 100 lat

W Europie hodowla zwierząt futerkowych zaczęła się nie tak dawno, bo dopiero nieco ponad 100 lat temu. Wcześniej futra szyto ze skór upolowanych dzikich zwierząt. W ten sposób norki europejskie i wiele gatunków lisów wyginęło i osobniki do hodowli sprowadzano zza oceanu. W naturalnym środowisku na naszym kontynencie można spotkać jedynie jenota, który przybył zresztą z Azji.

Za historyczny początek hodowli futerkowców w Europie uważane jest sprowadzenie lisów srebrzystych z Kanady do Norwegii w 1914 roku. Nieco później, w latach 20. zeszłego wieku, powstawały już farmy norek (także amerykańskich), nutrii i jenotów, również w Polsce.

Najciekawsza jest historia szynszyli. Te najcenniejsze gryzonie na świecie - z powodu uwielbianego przez kobiety gęstego, delikatnego, lekkiego i sprężystego futra - pochodzą z Ameryki Południowej i tam również na początku zeszłego stulecia zostały niemal wytępione. W 1923 roku pewien amerykański inżynier pracujący w kopaniach miedzi w Chile przywiózł 12 sztuk do USA, gdzie założył pierwszą na świecie hodowlę tych ssaków. Wszystkie szynszyle na świecie są prawdopodobnie potomkami tych właśnie zawiezionych do USA przez Mathiasa Chapmana. Hodowla tego gatunku na fermach zaczęła się w Polsce dopiero w 1958 roku.

Branża warta miliardy euro

Pod względem wartości produkcji skór zwierząt futerkowych Polska jest w Europie na czwartym miejscu - za Danią, Finlandią (największy producent cennych skór z lisów srebrnych) i Holandią. Jak obliczyła firma doradcza PwC, w 2012 roku w Europie wyprodukowano skóry futerkowców o wartości 2,5 mld euro. Łączna produkcja skór w Europie wynosiła 41,6 mln szt., co stanowi ok. 60 proc. całej podaży na świecie. Wartość skór pochodzących z Polski wynosi od 400 do 600 mln euro każdego roku, w zależności tego, jak kształtują się ich ceny na światowych rynkach.

Polscy hodowcy zaczęli działać na większą skalę dopiero w latach 90. zeszłego wieku, a więc wtedy gdy zaczęła się transformacja. I Polska szybko zaczęła dołączać do europejskich i światowych liderów. Naukowcy z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie obliczyli niedawno, że jeszcze w 2006 roku wyprodukowano 2 mln skór norczych, gdy w 2016 roku było to już 8,5 mln. Wzrost produkcji w Polsce idzie za światowym trendem i rosnącym popytem, zwłaszcza w Chinach, bo jeszcze w połowie lat 90. na świecie produkowano ok. 25 mln skór z norek, a w 2014 roku - już ponad 80 mln sztuk.

W 2016 roku w kraju działały 1144 fermy hodujące zwierzęta futerkowe, czyli norki, lisy, jenoty, a w tej liczbie było ok. 400 ferm szynszyli. Najwięcej ferm, bo 1518 jest w znacznie mniejszej Danii. Większość polskich producentów skór to niewielkie firmy rodzinne, choć jest też kilka sporych przedsiębiorstw. Mniejsze firmy (stado liczy do 5 tys. samic) zatrudniają kilku pracowników na stałe i kilku dodatkowo w sezonie. Przeciętna duża firma hoduje 85 tys. zwierząt. Największe mają nawet 50 stałych pracowników, a w sezonie zatrudniają jeszcze drugie tyle.

Jaka jest polska przeciętna firma?

Utrzymuje ok. 10 tys. samic norek, co oznacza, że rocznie sprzedaje ok. 50 tys. skór. Przy aktualnych cenach jej przychody wynoszą ok. 1,75 mln euro. Do jej kosztów zalicza się pasze, szczepionki i lekarstwa dla zwierząt, energię, remonty i inwestycje oraz wydatki na bieżące prowadzenia działalności i płace dla pracowników.

Ważne jest, że zdecydowana większość ponoszonych przez taką firmę kosztów zasila lokalną gospodarkę i to w najbliższej odległości ok. 5-10 km. Szacunki PwC pokazują, że 1 zł wydatków firmy hodowlanej wpływa pośrednio na zwiększenie wartości sprzedaży w gospodarce o 2,3 zł. Przeciętna firma zatrudnia 5 pracowników stałych i kolejnych 10 w sezonie. Niekiedy jest jedynym pracodawcą prywatnym w gminie.

Jaki wpływ ekonomiczny mają fermy zwierząt futerkowych na całą gospodarkę? Wartość dodana wygenerowana dzięki tej branży w polskiej gospodarce wyniosła w roku 2013 łącznie niemal 1,3 mld zł. To kwota dość wysoka, a jeśli nawet w skali całego polskiego PKB nie wygląda imponująco, to już bardzo poważna jeśli wziąć pod uwagę samo rolnictwo. Stanowi ona ok. 2,5 proc. całej wartości generowanej w polskim rolnictwie. Poprawia jego słabą produktywność.

Analiza PwC pokazuje także, że w roku 2013 hodowcy z ferm zwierząt futerkowych zasilili finanse publiczne kwotą ok. 291 mln zł w postaci podatków oraz składek społecznych, a dochody ludności wygenerowane w 2013 roku w całej gospodarce dzięki działalności ferm zwierząt futerkowych wynosiły ok. 590 mln zł. Takich kwot nie można bagatelizować.

Znaczenie hodowli zwierząt futerkowych dla gospodarki na tym jednak się nie kończy. Bowiem badania pokazują, że branża zatrudnia bezpośrednio ok. 10 tys. osób, a daje prace w sumie 50 tysiącom ludzi, biorąc pod uwagę łańcuchy kontrahentów. Czy to dużo? Znowu gdy popatrzyć na skalę całej gospodarki i spadające teraz bezrobocie, wydawać się może, że niewiele. Jednak warto spojrzeć na to bardziej z lokalnej perspektywy.

Ratunek po PGR-ach

Fermy zwierząt futerkowych zlokalizowane są gównie na wsiach województw zachodniopomorskiego, lubuskiego i wielkopolskiego. Zwłaszcza dwa pierwsze dwa miały popegeerowską strukturę wsi i w związku z tym cierpiały i cierpią do tej pory na wysokie strukturalne bezrobocie. O ile teraz braki na rynku pracy dotyczą pracowników wykwalifikowanych, fermy dają pracę głównie tym o niskich kwalifikacjach i to tam, gdzie nadal popyt na pracę jest niewielki, a bezrobocie wciąż duże.

Zxc

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: norka | norki | znaczenie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »