Reklama

Minister finansów chce oszczędzić na naszej kolei?

Jak dowiedział się "Rynek Kolejowy", w projekcie budżetu państwa na 2013 rok założono zmniejszenie dotacji podmiotowej dla PKP Polskich Linii Kolejowych. Mowa o kwocie wynoszącej nawet pół miliarda złotych (wobec 1,3 mld w budżecie na ten rok). Taka decyzja może oznaczać, że zarządca narodowej sieci infrastruktury kolejowej w Polsce będzie zmuszony do znacznego podniesienia stawek dostępu do torów, aby zrekompensować sobie mniejsze wpływy z budżetu.

Wprowadzenie kilka lat temu do budżetu państwa pozycji "dotacja podmiotowa dla PKP PLK SA na dofinansowanie kosztów remontu i utrzymania infrastruktury kolejowej" miało być narzędziem państwa w kształtowaniu polityki transportowej, poprzez obniżanie stawek dostępu do infrastruktury kolejowej. Rzeczywiście kilka lat stawki spadały wraz ze wzrostem poziomu dotacji. W budżecie państwa na rok 2012 na dotację podmiotową dla PKP Polskich Linii Kolejowych przeznaczono 1 mld 296 mln zł. Z informacji "Rynku Kolejowego wynika, że w opracowywanym właśnie w Ministerstwie Finansów projekcie budżetu na rok następny zakłada się drastyczne zmniejszenie tej kwoty.

Reklama

Informację tę udało nam się nieoficjalnie potwierdzić w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Dowiedzieliśmy, że w ramach prac nad budżetem na rok 2013 resort transportu otrzymał od ministra finansów limity wydatków w poszczególnych pozycjach budżetu. Kwota przeznaczona na finansowanie infrastruktury drogowej i transportu kolejowego wynosi minimum 18 proc. z wpływów z akcyzy od paliw płynnych. Po uwzględnieniu wydatków sztywnych, wynikających z przyjętych już programów rządowych, czyli programu budowy dróg i wieloletniego programu inwestycji kolejowych, kwota, która pozostanie na sfinansowanie remontów i utrzymania infrastruktury kolejowej (niewielka część musi być przeznaczona na sfinansowanie inwestycji dworcowych, to jest ostatnio corocznie około 100 mln zł) jest dużo mniejsza niż potrzeby i oczekiwania PKP PLK. Mówimy o różnicy rzędu 500 mln zł.

Stawki w górę

Kwota ta nie jest ostateczna. Prace nad projektem budżetu wciąż trwają, ale resort transportu już odpowiedział na tę propozycję ministra finansów symulacją prezentującą jej negatywne skutki dla całego rynku kolejowego. Wynika z niej, że jeżeli mniej środków z budżetu zostanie przeznaczonych na finansowanie remontów i utrzymanie, to w efekcie wzrośnie stawka za dostęp do infrastruktury kolejowej.

Zdaniem Tadeusza Syryjczyka, byłego ministra transportu, obecnie senior eksperta w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, taka decyzja oznacza wręcz pożegnanie się z prokolejową polityką transportową rządu. - W PKP PLK występuje luka dochodowa, na którą składają się koszty zarządcy infrastruktury pomniejszone o wpłaty przewoźników z tytułu dostępu do infrastruktury kolejowej oraz o wspomnianą dotację podmiotową. Ta luka powinna wynosić około zera, bo praca z niewielkim zyskiem bez robienia długów to jest pewne optimum dla monopolisty. A zatem pytanie brzmi, czy rząd jest w stanie porozumieć się z zarządem PKP PLK i związkami, tak aby ubytek dotacji był równy oszczędnościom kosztowym. Idealna formuła byłaby taka, że oszczędności są dzielone pomiędzy rząd, przewoźników (mniejsze stawki dostępu) oraz same PKP PLK oraz aby jednak była jakaś premia za restrukturyzację. Scenariusz ten przewiduje również opracowanie racjonalnego kalendarza, który pozwala realistycznie ciąć koszty, jeżeli bez obniżania, to przynajmniej bez podnoszenia stawek. Jednak jednorazowa redukcja bez wprowadzania oszczędności w PKP PLK, albo nimi niezrównoważona, to, jak wynika z równania, po prostu podwyższenie stawek dostępu, zwłaszcza że nie ma co liczyć na wzrost przewozów wywołany wzrostem produkcji - jest raczej odwrotnie. Czyli to pożegnanie z prokolejową polityką transportową - stwierdził Tadeusz Syryjczyk.

Wyższe stawki to mniejsze przewozy

Stawki dostępu do infrastruktury w Polsce i tak należą do najwyższych w Europie. Przewoźnicy kolejowi od lat bezskutecznie walczą o ich obniżenie lub chociaż ustabilizowanie. Mimo to nie dalej jak kilka dni temu Urząd Transportu Kolejowego zatwierdził kolejną podwyżkę cennika PKP PLK, która wprowadza niemal 5-procentową podwyżkę opłat za korzystanie z torów. Brak dotacji wiązałby się z kolejną. Jakie to może mieć skutki? - Kolejne podwyższenie stawek oznacza zmniejszenie popytu w ruchu towarowym i skali możliwych do utrzymania przewozów pasażerskich. No, chyba że pojawią się istotne dotacje dla operatorów pasażerskich i oni udźwigną wyższe koszty na rzecz PKP PLK niż do tej pory. Ale na to chyba nie ma co liczyć. W rezultacie przewozy muszą się zmniejszyć, zwłaszcza tam gdzie konkurencja drogowa jest intensywna. A więc spadną wpływy za dostęp, trzeba będzie po raz kolejny podwyższyć stawki itd. I tu koło się zamyka - uważa senior ekspert w ZDG TOR.

Jego zdaniem, w sytuacji, gdy zmniejszenie przewozów jest nieuniknione, ważne jest to, czy rząd przyjmie odpowiedzialność za konieczne cięcia i dopilnuje, czy będą one racjonalne. - To znaczy, czy zlikwidowane zostaną najmniej potrzebne społecznie połączenia pasażerskie i najmniej efektywne ekonomicznie (w rachunku ciągnionym) towarowe, tudzież zbędne linie. Cięcie po równo istotnie pogorszy sytuację, bo nie poprawi efektywności, a więc będzie implikować kolejne cięcia. Pies łatwiej znosi jednorazowe ucięcie całego "ogona" w odpowiednim miejscu niż po 1 cm co godzinę - powiedział w rozmowie z "Rynkiem Kolejowym" Tadeusz Syryjczyk.

Długofalowy strzał w stopę

Podniesienie opłat za dostęp do torów może mieć jeszcze jeden, bardzo negatywny skutek. Oznacza ono bowiem zmniejszenie obrotów lub zysku PKP Cargo, a to przekłada się bezpośrednio na wartość czyli zmniejszenie wartości firmy, która znajduje się w środku procesu prywatyzacji. Rząd podejmując krótkofalową decyzję o zmniejszeniu wydatków na utrzymanie infrastruktury kolejowej może w dłuższym terminie stracić uzyskując niższą cenę za udziały w PKP Cargo. - Ale poza wszystkim takie ruchy cenowe w ogóle czynią rynek mało przewidywalnym i obniżają wartość firm przewozowych bez względu na rachunki szczegółowe - dodaje były minister transportu.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: Stawek | w polsce | minister finansów | ministrowie finansów | minister

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »