Reklama

Minister finansów: Trudno dziś o inwestycje prywatne

- Czy wyniki gospodarki będą lepsze niż zakładamy? Myślę, że tak - stwierdził Tadeusz Kościński, minister finansów, w rozmowie z Pawłem Czuryło podczas III Forum Wizja Rozwoju w Gdyni. Jego zdaniem, recesja może być niższa, niż przewidywane w nowelizacji budżetu 4,6 proc.

- Nowelizacja budżetu pokazuje, że będzie deficyt, ale słowo deficyt jest absolutnie nieadekwatne do tego, co tak naprawdę się dzieje - mówił w studiu Interii podczas III Forum Wizje Rozwoju w Gdyni Tadeusz Kościński. Jak dodał, w związku z lockdownem, wpływy z VAT, PIT, CIT były mniejsze, co przełożyło się na poziom przychodów budżetu państwa. Kościński podkreślał, że rząd przeznaczył dużo pieniędzy na ratowanie miejsc pracy i firm oraz na inwestycje. - Niestety w Polsce, i nie tylko w Polsce, bo ogólnie w Europie, kapitał prywatny jest bardzo płochliwy, jak zwierzę głęboko w norze i będzie bardzo ciężko zachęcić go, żeby stamtąd wyszedł. My jako państwo musimy inwestować publiczne pieniądze, żeby rozkręcić inwestycje, żeby tworzyć miejsca pracy. Wtedy gospodarka zacznie rosnąć i wtedy te prywatne inwestycje też ruszą - wskazał Kościński.

Reklama

Zgodnie z prognozami deficyt budżetu państwa w 2020 roku może wynieść ponad 109 mld zł. Jak wskazywał Tadeusz Kościński, to "absolutne maksimum". - Inaczej minister finansów będzie miał urlop niekoniecznie tam, gdzie chce - komentował. Jak dodawał, dużą część tego deficytu stanowić będą pieniądze na inwestycje. Minister finansów liczy, że recesja będzie niższa, niż jest to prognozowane. - Czy będzie gospodarka lepiej prosperowała niż zakładamy? Myślę, że tak - mówił Kościński. Powodem do optymizmu mogą być dane płynące z gospodarki, na przykład te dotyczące sprzedaży detalicznej. Prognozy dotyczące spadku PKB w Polsce są jednymi z najlepszych w Europie i mówią o recesji na poziomie ok. 4,6 proc., w porównaniu do ok. 8,5 proc. i więcej w innych krajach UE.

W rozmowie z Interią Tadeusz Kościński wskazał na dwa czynniki, które mogą stanąć na przeszkodzie szybkiemu wychodzeniu z recesji. Pierwszy z nich to inwestycje prywatne i kwestia zachęcenia prywatnych inwestorów do ryzykowania swoich pieniędzy. Drugie zagrożenie dla gospodarki ma charakter zewnętrzny i dotyczy eksportu. - Za 80 proc. handlu zagranicznego w Polsce odpowiadają kraje unijne. Jesteśmy bardzo uzależnieni od tego, co  się dzieje w tych gospodarkach - mówił Kościński. I wskazywał, że szansę stanowi poszukiwanie nowych rynków do wymiany handlowej poza Unią Europejską. 

Minister finansów odpowiadał również na pytanie dotyczące ewentualnego kolejnego wsparcia dla firm w przypadku drugiej fali pandemii. - Cały czas współpracujemy z rynkiem, prowadzimy bardzo mocny dialog z biznesem, rozmawiamy, słuchamy. Czy będzie drugi lockdown? Nie wierzę w to. Naprawdę coś tragicznego musiałoby się stać - mówił Tadeusz Kościński. - Czy są pieniądze? Zawsze będą pieniądze, żeby ratować "życie" i to bez dyskusji, i to obojętnie jakie będą wskaźniki deficytu, to nikogo nie obchodzi, pieniądze się znajdą. Pieniądze znajdą się także, żeby ratować firmy. Czy tak samo duże jak poprzednio, tego nie wiem, bo będziemy w innym miejscu i zobaczymy, co rynek będzie nam wtedy mówił - podsumował Kościński.

d.p.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »