​Minister rolnictwa obrzucony jajkami za decyzje ws. ukraińskiego zboża? "Rolnikom się przelało"

Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk został obrzucony jajkami przez protestujących w trakcie dyskusji na Europejskim Forum Rolniczym w Jasionce. Wicepremier tłumaczył się później, że został obarczony winą za decyzje Komisji Europejskiej. Innego zdania jest przewodniczący AgroUnii, Michał Kołodziejczak, który w rozmowie z BusinessInsider.pl wskazał, że rolnikom "przelało się" na skutek decyzji polskiego rządu w sprawie ukraińskiego zboża.

W trakcie Europejskiego Forum Rolniczego, które odbyło się na podrzeszowskim lotnisku w Jasionce, grupa protestujących rolników ubrana w żółte kamizelki z napisem "oszukana wieś" obrzuciła wicepremiera Henryka Kowalczyka jajkami. Manifestanci krzyczeli w kierunku ministra rolnictwa, że ten "nie ma prawa głosu". Pomimo prób załagodzenia sytuacji przez moderatora dyskusji, do akcji musiała wkroczyć policja, po interwencji której strajkujący zostali usunięci z sali.  

"Ponoszę winę za KE"

Dzień po incydencie, w czwartek wicepremier Kowalczyk udzielił wywiadu w programie "Sygnały dnia" w radiowej "Jedynce". W trakcie rozmowy z dziennikarzem powiedział on, że "ponosi winę za decyzje Komisji Europejskiej". Ta, jak tłumaczył minister, "zdecydowała o otwarciu granic Ukrainy, choć Polska brała w tym udział, a teraz skutki tej decyzji są przerzucane na mnie". Jednocześnie szef resortu rolnictwa wskazał, że z podobnym problemem muszą się mierzyć rolnicy w Rumunii, Bułgarii czy Słowacji.  

Reklama

Dodatkowo wicepremier zapowiedział organizację okrągłego stołu ws. handlu zbożem. Wśród zaproszonych mają znaleźć się firmy zajmujące się kupnem i sprzedażą zboża, AgroUnia oraz "wszelkie instytucje, które w tym uczestniczą". 

"Rolnikom się przelało"

W rozmowie z serwisem Business Insider Polska, przewodniczący AgroUnii Michał Kołodziejczak wskazał, że minister Kowalczyk "kłamał bardzo długo", a teraz "prawda wyszła na jaw".

"Każdy, kto tak się zachowuje, będzie traktowany w podobny sposób. Nazbierało mu się. Chodzi o zboże z Ukrainy, zawyżanie cen nawozów, o lawirowanie na temat sprzedaży zboża" - powiedział lider AgroUnii, cytowany na łamach BusinessInsider.pl. Dodatkowo polityk wskazał, że wcześniej minister Kowalczyk zaapelował do rolników o wstrzymanie się ze sprzedażą zboża. W tym celu wielu z nich postawiło dodatkowe silosy, które teraz są zapełnione.

Głównym zarzutem skierowany przez polityka w kierunku ministra rolnictwa jest zarządzanie sytuacją, w której od 30 maja 2022 r. kraje członkowskie, w tym Polska, zniosły cło na przywóz zboża z Ukrainy.  

"Zniesienie cła spowodowało, że polski rynek został zasypany. Ukraińcy w obawie przed wojną sprzedawali często swoje zboże taniej. Wielu cwaniaków w Polsce kupiło to zboże i zapchało swoje magazyny, nie chcąc kupować polskiego. Minister zapewniał, że nie ma co się bać, bo będzie kryzys żywnościowy i zboże będzie drogie. Rok temu pszenica kosztowała 1500 zł za tonę, a dziś w niektórych miejscach w kraju, cena jest na poziomie 800-900 zł" - tłumaczy Michał Kołodziejczak. 

Oprac. AB

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: polskie rolnictwo | zboże z Ukrainy | Henryk Kowalczyk
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »