Reklama

Mity i stereotypy, które utrudniają zyskowne oszczędzanie

Fundusze inwestycyjne powstały po to by inwestowanie stało się prostsze, tańsze i mniej czasochłonne. Jest to narzędzie do pomnażania oszczędności dostępne praktycznie dla każdego. Niestety w ostatnich latach wokół inwestowania w fundusze narosło wiele nieporozumień. Oto kilka największych mitów, które utrudniają skuteczne korzystanie z tej usługi.

"Wszystkie fundusze związane są akcjami"

Jest to bardzo rozpowszechniony stereotyp. Przypomnijmy, że oprócz funduszy inwestujących w akcje możemy lokować oszczędności między innymi w fundusze gotówkowe i obligacyjne. Ich wyniki nie są zależne bezpośrednio od zmienności cen akcji a co się z tym wiąże nie ulegają równie silnym wahaniom wartości. W ostatnich latach fundusze obligacyjne przynoszą swoim klientom wyjątkowo wysokie zyski.

"Powinno się inwestować tylko w złotówkę"

Podstawową zasadą lokowania oszczędności jest dywersyfikacja. Ta zasada dotyczy również waluty i regionu świata, w którym zainwestowaliśmy nasze środki. Bogata oferta dostępnych w Polsce funduszy inwestycyjnych pozwala rozlokować nawet niewielkie środki na całym świecie. Dzięki temu wartość naszych oszczędności nie zależy tylko od siły rodzimej gospodarki.

Reklama

Czy fundusze są drogie?

Każdy kto w swoim życiu podejmował decyzję związaną z inwestowaniem wie, że wiąże się to z określonymi kosztami. Szacuje się, że w przypadku nieruchomości koszty opłat, podatków, prowizji itp. stanowią ok. 10% inwestycji. Kupując złoto czy waluty ponosimy koszt "spreadu" czyli różnicy między ceną kupna a sprzedaży, która w niektórych przypadkach osiąga nawet kilkanaście procent wartości transakcji. Fundusz inwestując operuje dużymi kwotami zebranymi ze stosunkowo niewielkich wpłat klientów. Dzięki temu ma większą siłę przebicia w negocjacjach opłat i prowizji a pozostałe koszty rozkładają się na dużą liczbę inwestorów. Z tych powodów fundusze uważane są za jedne z najtańszych form oszczędzania.

Długoterminowe inwestowanie

Inwestycja w większość funduszy, podobnie jak w nieruchomości, dzieła sztuki czy we własne przedsiębiorstwo obliczona jest na kilka lub nawet kilkadziesiąt lat. Tym czasem wiele osób słysząc o długoterminowym okresie inwestycji interpretuje to jako kilka, kilkanaście miesięcy. Niestety to nieporozumienie może mieć bolesne konsekwencje i to nie tylko w okresie bessy giełdowej.

"Na funduszach łatwo stracić"

Cechą charakterystyczną funduszu inwestycyjnego jest to, że jego wycena ulega wahaniom. Oznacza to, że w pewnych okresach wartość jednostek funduszy jest wysoka a w niektórych niska. To, w którym z tych momentów klient dokona odkupienia jednostek zależy tylko od niego. Niestety decyzja wycofania środków "na spadkach" oznacza nieodwracalną realizację straty. Najczęstszą przyczyną tak radykalnej decyzji klienta są emocje. To właśnie one są najgorszym doradcą w finansach osobistych.

"Trzeba mieć dużo pieniędzy żeby inwestować"

W oferowanych w Polsce funduszach inwestycyjnych minimalna wpłata wynosi od 50 do 100 PLN. Dla zarządzającego funduszem nie ma znaczenia czy wpłacamy kilkaset czy milion złotych ponieważ lokuje on środki funduszu zbiorczo a to oznacza, że każda wpłacona złotówka pracuje tak samo efektywnie. Ostateczny wynik inwestycji może różnić się jedynie o wysokość opłaty jakie pobiera dany fundusz w zależności od wielkości wpłaty.

"Żeby inwestować trzeba mieć wiedzę"

Fundusze inwestycyjne powstały właśnie z myślą o osobach, które chcą inwestować a nie mają wiedzy ekonomicznej ani doświadczenia w poruszaniu się po rynkach finansowych. Fundusz inwestycyjny zatrudnia wysoko kwalifikowanych zarządzających, których zadaniem jest wypracowywanie zysków w ramach określonej strategii inwestycyjnej. Jeśli nie czujemy się ekspertami od instrumentów finansowych warto zaufać fachowcom. Potrafią oni znacznie lepiej niż my oddzielać inwestowanie od emocji. Dodatkowo ich praca podlega różnego rodzaju kontrolom między innymi Komisji Nadzoru Finansowego.

"Na giełdzie większość ma racje"

Często w naszych decyzjach inwestycyjnych kierujemy się opiniami znajomych, rozmaitych ekspertów wypowiadających się na łamach prasy czy w telewizji. Wychodzimy z założenia, że powszechne oczekiwanie co do koniunktury na giełdzie przełoży się na jej rzeczywisty wynik. Niestety w ten sposób poddajemy się zazwyczaj tak zwanemu "owczemu pędowi", który znacznie ogranicza możliwości czerpania profitów z naszych inwestycji. W praktyce na trendy rynkowe największy wpływ mają duzi inwestorzy, których decyzji inwestycyjnych nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dlatego tak ważne jest kierowanie się podstawowymi zasadami inwestycyjnymi (dywersyfikacja, zachowanie odpowiedniego okresu inwestycyjnego oraz konsekwencji w inwestowaniu).

"Najlepiej wiem kiedy zainwestować a kiedy wypłacić"

To bardzo mylące a często też kosztowne poczucie. Kiedy próbujemy odgadnąć "idealny" moment na "wejście" lub "wyjście" z inwestycji w rzeczywistości uważamy, że jesteśmy w stanie przechytrzyć najbardziej doświadczonych inwestorów. Zakładamy, że mamy więcej wiedzy, informacji i umiejętności niż większość uczestników rynku. Jeśli jednak uznamy, że nie mamy tych cech i nie chcemy liczyć na łut szczęścia (inwestowanie oszczędności życia to nie gra w ruletkę) powinniśmy ściśle trzymać się wymienionych powyżej, reguł lokowania kapitału.

Michał Paszkowski

PKO TFI

Artykuł przedstawia osobiste poglądy autora a nie instytucji, z którą jest związany.

Więcej informacji o produktach oraz ryzyku związanym z inwestowaniem w fundusze na stronie www.pkotfi.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »