Mniejsze i większe grzechy taksówkarzy, czyli sposoby, jak oszukać pasażera

Zbyt duża liczba taksówek i zbyt mała liczba chętnych do podróżowania nimi przyczynia się do tego, że taksówkarze sięgają po nielegalne i nieetyczne formy zarobku. Dzięki nim próbują wyciągnąć od naiwnych klientów jak najwięcej. A z informacji, jakie można znaleźć w internecie aż 78 proc. społeczeństwa ma nieprzyjemne doświadczenia związane z podróżą taxi.

O zjawisku nieuczciwych kierowców mówi się dużo, jednak i tak spora część podróżujących taksówkami nie zwraca uwagi na kwotę do zapłaty - czy jest ona adekwatna do ilości przejechanych kilometrów, czy też została znacznie zawyżona. A taksówkarze mają swoje sprawdzone metody, jak nabić klienta w butelkę.

Nielegalny przycisk

Dość popularną metodą stosowaną przez kierowców taksówek jest przerabianie taksometrów, które przy pomocy ukrytego guzika zawyżają liczbę przejechanych kilometrów. Kliknięcie na magiczny guzik nabija na urządzeniu dodatkowo pokonany odcinek drogi, a dzięki temu kwota do zapłacenia rośnie. Takie urządzenie kosztuje od 400 do 800 zł, ale jego koszt może się podobno zwrócić już po pierwszym miesiącu od zainstalowania. Pasażer podczas podróży musi zachować czujność i często spoglądać na rosnącą na taksometrze sumę. Jeżeli kierowca stosuję tę nielegalną metodę, w oczy klienta rzuci się nieregularny wzrost kwoty.

Reklama

- Jeżeli pojawią się wątpliwości co do kwoty należnej do zapłaty, pasażer powinien żądać wydania paragonu - radzi Sławomir Jóźwiak, właściciel warszawskiej korporacji taksówkarskiej Night Drivers. - Znajdziemy na nim informację o przebytej odległości co do 100 metrów oraz czas przejazdu. Jeżeli taksówkarz nie będzie chciał tego zrobić, należy od razu zadzwonić na policję i oczywiście nie płacić za kurs - dodaje.

Ukryte koszty

Kolejnym problemem bywa fakt niepoinformowania pasażera o kosztach dodatkowych. W upalny, letni dzień przyjemniej podróżuje się samochodem z klimatyzacją. Zapewne wielu klientów zdziwi fakt, że klimatyzacja w taksówce jest dodatkowo płatna. Często kwota ta wynosi ok. 10 zł, a informację o tym uzyskujemy dopiero na koniec kursu, gdy przychodzi czas zapłaty.

Zdarzają się również sytuacje, że podczas podróży np. w dwie osoby jedna z nich wysiada wcześniej. I w tym przypadku taksówkarze znaleźli sposób, jak zarobić. Osobie pozostającej w aucie i podróżującej dalej doliczają ponownie stawkę za trzaśnięcie drzwiami, wynoszącą od 6 do 8 zł, pomimo iż taka kwota została już uwzględniona na samym początku rozpoczęcia kursu.

Obwoźnicy

Następną okazją do wyciągnięcia od pasażera kilku złotych więcej jest brak znajomości topografii miasta. Jeżeli nie znamy miejsca, w którym jesteśmy, ciężko będzie nam stwierdzić, czy kierowca wiezie nas do miejsca docelowego najkrótszą drogą, czy naokoło. Typ kierowcy obwożącego pasażera po najdalszych trasach nazywany jest potocznie obwoźnikiem. Często wybiera on takie trasy, które dodatkowo przekraczają granice drugiej strefy. Z danych, które można znaleźć w sieci wynika, że aż 37 proc. osób spotkało się z taką sytuacją. Dobrze jest wcześniej zorientować się samemu, jaka jest optymalna trasa dotarcia do celu lub zaopatrzyć się w mapę.

Taksówkę najlepiej jest zamawiać poprzez centralę, a nie łapiąc jakąkolwiek z ulicy. Wtedy mamy dowód, że faktycznie jechaliśmy z konkretnym kierowcą. Ponadto pasażer powinien zwrócić uwagę na prawidłowe oznakowanie samochodu, licencję kierowcy oraz na taryfikator wskazujący cenę za każdy kilometr kursu. Ważne jest również zachowanie czujności w trakcie przejazdu oraz proszenie o wydanie paragonu, który może być podstawą do ewentualnej reklamacji.

Dowiedz się więcej na temat: taksówkarze | taxi
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »