Reklama

Monopole mogą zagrozić ożywieniu gospodarki po pandemii

Podczas trwającego kryzysu - co widzimy na własne oczy - najdotkliwiej dostają w skórę mikro-, małe i średnie firmy. To one będą upadać, a dzięki temu wzrośnie siła rynkowa ich wielkich konkurentów. Ci będą budować swoje monopole. To nie wróży ludziom niczego dobrego. Trzeba to zatrzymać - apeluje do rządów Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

"Wśród (szkód gospodarczych) - mniej zauważalnych, ale poważnych - jest rosnąca siła rynkowa firm dominujących, które stają się jeszcze silniejsze, podczas gdy mniejsi rywale odpadają" - napisali na stronach MFW jego szefowa Kristalina Georgieva oraz współautorzy badań Federico Díez, Romain Duval i Daniel Schwarz.

 Pojawiają się blokady

Reklama

Jakie mogą być tego skutki zwiększenia się siły rynkowej i tak już silnych firm? Opublikowane właśnie badania MFW pokazały, że jeśli kilka firm np. w pewnym sektorze gospodarki światowej, czy nawet krajowej ma nadmierną siłę rynkową, to taka sytuacja może hamować wzrost gospodarki, a także innowacje i inwestycje.

"Taka sytuacja mogłaby zagrozić wychodzeniu z kryzysu COVID-19 i zablokowałaby rozwój wielu powstających firm w czasie, gdy ich dynamizm jest rozpaczliwie potrzebny (...) Stworzenie bardziej wyrównanych szans jest teraz ważniejsze niż kiedykolwiek. Rządy będą musiały to osiągnąć w wielu różnych sektorach - od browarnictwa, przez ochronę zdrowia, po technologie cyfrowe" - napisali przedstawiciele MFW.

Jak zmierzyć czy siła rynkowa firm jest zbyt duża? Patrzymy jaka jest koncentracja. Co to takiego? Na przykład sprawdza się ile firm działa w danej branży w kraju, w regionie lub na całym świecie i jaki mają udział w rynku. Wskaźnikiem koncentracji jest np. udział w rynku czterech największych potentatów. Im jest on większy, tym większa jest koncentracja. Analitycy MFW przeprowadzili takie badania wykorzystując dane z prawie jednego miliona firm z 27 rozwiniętych i wschodzących gospodarek rynkowych od początku XXI wieku.

Okazało się, że pandemia zagrała na korzyść wielkich firm i koncentracji w ich rękach udziałów rynkowych. Badania MFW pokazują, że w ciągu 2020 roku wzrosła ona o tyle, co przez pierwsze 15 lat na początku naszego stulecia. Trend do koncentracji i budowania monopoli trwał zresztą od wczesnych lat 80. zeszłego wieku, ale w czasie pandemicznego kryzysu dostał wyjątkowego przyspieszenia.

Umacnianiu siły rynkowej służyły fuzje i przejęcia, zwłaszcza dokonywane przez dominujących graczy. Fuzje i przejęcia mogą przynieść oszczędności, poprawić jakość produktów dzięki transferowi technologii. Ale mogą również osłabić innowacyjność, a dają wielką szansę dominującym firmom na ustalanie wyższych cen.

Co to znaczy dla nas, konsumentów?

 Zapłacimy więcej i za leki, i za piwo. Bo koncentracja oznacza rosnące marże cenowe. Według badań MFW, od 1980 roku globalne marże cenowe wzrosły średnio o ponad 30 proc. w firmach notowanych na giełdzie w gospodarkach rozwiniętych. W ciągu ostatnich 20 lat wzrost marż w sektorze cyfrowym był dwa razy szybszy niż wzrost w całej gospodarce. To właśnie wielkie firmy technologiczne będą największymi wygranymi pandemii. Ale ich siła rynkowa będzie jeszcze większa.

Tymczasem z powodu pandemii słabnie dynamika biznesowa. Powstaje mniej przedsiębiorstw, a istniejące mniej się rozwijają. Ale nie tylko z powodu pandemii. Lokalnemu producentowi jest o wiele trudniej rozpocząć eksport swoich towarów, gdy na innych rynkach dominują potentaci. Rozkręcenie biznesu w detalu nie jest możliwe, kiedy ceny zbija potężny rywal mogący sobie pozwolić na to, by przez pewien czas sprzedawać poniżej kosztów.

Co to znaczy dla gospodarki?

Skoro dzięki zwiększeniu udziału w rynku można mieć wyższe marże, to po co inwestować? Wraz ze wzrostem siły rynkowej firma może zwiększyć swoje zyski, dyktując wyższą cenę i zmniejszając produkcję. To z kolei skłania ją do zmniejszenia zapotrzebowania na kapitał, a tym samym inwestycji. Koncentracja przyczynia się do ograniczenia inwestycji, a więc osłabienia wzrostu gospodarki.

Analitycy MFW oszacowali, że gdyby marże pozostały na poziomie z 2000 roku, dzisiejsze zasoby dóbr kapitałowych byłyby średnio o około 3 proc. wyższe, a PKB o ok. 1 proc. wyższy. Zmniejszenie inwestycji, rosnąca siła rynkowa osłabiły zagregowany popyt, a tym samym wzmocniły destrukcyjny wpływ kryzysu finansowego z 2008 roku dla światowej gospodarki.

A przy okazji wzrost siły rynkowej potentatów powoduje spadek płac. Badacze z MFW wyliczyli, że spowodowało to co najmniej 10 proc. całkowitego spadku udziału dochodu narodowego płaconego pracownikom w gospodarkach rozwiniętych. Przyczyniło się do większej nierówności zarobków między pracownikami, ponieważ rosnące dochody kapitałowe zwykle przynoszą korzyści osobom o wysokich dochodach. Siła niektórych monopolistów pozwala po prostu płacić pracownikom mniej, niż uzasadnia to ich wydajność. W ten sposób mają więc swego rodzaju władzę nad rynkiem pracy.

Zamiast silnego odbici gospodarek po pandemii możemy mieć powolny wzrost gospodarczy i rosnące dalej nierówności dochodów - ostrzega MFW. Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk jest to, że fuzje i przejęcia dokonywane przez dominujące firmy powodują spadek dynamiki biznesu w całej branży. Branżowi konkurenci w takich przypadkach tną wydatki, w tym na badania i rozwój.

Co mogą z tym zrobić rządy?

Powinny działać już teraz, by zapobiec dalszemu, gwałtownemu wzrostowi siły rynkowej, który mógłby powstrzymać ożywienie. W różnych krajach priorytety mogą się różnić, ale generalnie MFW daje kilka rad. 

Urzędy antymonopolowe powinny zachować większą czujność podczas kontroli fuzji i przejęć. Kryteria oceny takich transakcji powinny brać po uwagę skutki dla małych graczy na danym rynku. Powinny bardziej zdecydowanie egzekwować zakazy nadużywania pozycji dominującej i w większym stopniu wykorzystywać badania rynkowe żeby wykrywać szkodliwe trendy na rynku choć jeszcze nie dochodzi do naruszenia prawa.

Powinny też zbadać, czy nie ma zmów przedsiębiorstw na przykład dotyczących rynku pracy. W niektórych krajach i w niektórych branżach takie pakty przedsiębiorców utrudniają pracownikom zmianę pracy lub znalezienie lepiej płatnej.

Rządy szczególnie słabo radzą sobie z nadążaniem za gospodarką cyfrową. Tymczasem właśnie w niej wielkie zbiory danych i wykorzystanie sztucznej inteligencji zwielokrotnia przewagę dominujących firm. A w tej dziedzinie właśnie trzeba ułatwić nowym firmom konkurowanie z wielkimi graczami. Na ochronę konkurencji trzeba też zwiększać nakłady pozwalając na wzmacnianie instytucji publicznych w specjalistyczną wiedzę branżową, zwłaszcza w dziedzinach nowych technologii.

Jacek Ramotowski

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Nie czekaj, rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »