Reklama

Morska energetyka wiatrowa ma potencjał

Zmiany na rynku energetycznym zachodzą bardzo szybko. Morska energetyka wiatrowa ma bardzo duży potencjał- powiedział podczas piątkowego seminarium "Perspektywy rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce", minister gospodarki Waldemar Pawlak

Dziś mamy wyzwanie związane z bardzo dynamicznym procesem zmian. Jeżeli w Niemczech podjęto decyzję o zamykaniu energetyki nuklearnej, to powstaje (...)pytanie, co zastąpi tak duży potencjał wytwarzania (...). Na pewno energetyka wiatrowa na morzu (...) może być ważnym, alternatywnym rozwiązaniem - powiedział.

Reklama

Pawlak dodał, że kwestie związane z tym rodzajem energetyki są istotne również w perspektywie dyskusji w Polsce. "Jeszcze pół roku, rok temu przed Fukushimą ( chodzi o awarię w japońskiej elektrowni atomowej w wyniku marcowego trzęsienia ziemi - PAP) była dość powszechna akceptacja dla programu energetyki nuklearnej, to w tej chwili jest dużo wątpliwości" - stwierdził.

W 30 maja partie niemieckiej koalicji rządzącej ustaliły, że do 2022 r. Niemcy zrezygnują z korzystania z energii atomowej. Większość z 17 elektrowni atomowych w Niemczech zostanie wyłączona do 2021 r. Trzy siłownie będą jednak w razie potrzeby produkować prąd do 2022 r. Mają one pełnić rolę bufora bezpieczeństwa w sytuacji, gdyby proces przechodzenia na odnawialne źródła energii nie postępował w zakładanym tempie i krajowi groziłyby deficyty energii elektrycznej.

Jak podkreślił Pawlak, z analiz społecznych wynika, że nawet, gdy obywatele chcą elektrowni nuklearnej, to nikt nie chce jej u siebie.

"Nawet jeżeli ludzie akceptują energetykę nuklearną, to mówią: dobrze, ale na drugim końcu Polski, nie blisko mojego miejsca zamieszkania" - powiedział Pawlak.

Dodał, że w takiej sytuacji energetyka odnawialna, w tym wiatrowa ma wielkie szanse na rozwój.

"Konieczne jest jednak podejście, które pozwalałoby budować wytwarzanie energii, która będzie miała dużą gwarancję stabilności" - stwierdził. Jako przykład podał powiązanie energii odnawialnej z energetyką szczytowo-pompową.

W elektrowni szczytowo-pompowej zamienia się energię elektryczną na energię potencjalną grawitacji poprzez wpompowanie wody ze zbiornika dolnego do górnego w okresie nadwyżki produkcji nad zapotrzebowaniem na energię elektryczną (np. w nocy), a następnie, w godzinach szczytu, następuje odwrócenie procesu.

"Nie wiem, czy w Żarnowcu (jedno z potencjalnych miejsc lokalizacji dla przyszłej polskiej elektrowni jądrowej - PAP) powstanie elektrownia nuklearna, ale do tego czasu wykorzystanie tej infrastruktury, która tam obecnie jest, może być tu ciekawym elementem budowania stabilnego wytwarzania energii" - powiedział Pawlak.

Jak wynika z raportu o energetyce wiatrowej w Polsce, który powstał pod koniec 2010 r. przy współpracy Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, budowa instalacji wiatrowych w naszym kraju kosztuje 5-7 mln zł za 1 MW zainstalowanej mocy. Z dokumentu wynika, że największy koszt to sama turbina wiatrowa - ok. 80 proc. inwestycji.

Pozostałe wydatki to m.in.: budowa dróg dojazdowych i fundamentów pod konstrukcję (w sumie 7 proc. kosztów). Inwestor musi również w wydatkach uwzględnić koszty przyłączenia do sieci (ok. 6 proc. całości), koszt projektu (ok. 4 proc.); w przypadku farm wiatrowych dochodzi jeszcze wewnętrzna sieć energetyczna (1 proc.) oraz m.in. ubezpieczenie (1 proc.).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »