Nadchodzi epidemia niebieskiego języka

Istnieje podejrzenie wystąpienia w Polsce pierwszego przypadku choroby tzw. niebieskiego języka u bydła. Choroba ta nie jest groźna dla ludzi - poinformował w czwartek zastępca Głównego Lekarza Weterynarii, Janusz Związek.

Jak powiedziała rzeczniczka wojewody zachodniopomorskiego Agnieszka Muchla, u trzech sztuk bydła w gospodarstwie rolnym w powiecie świdwińskim (Zachodniopomorskie) stwierdzono przeciwciała występujące w przypadku zarażenia tą chorobą. Zwierzęta zostały sprowadzone z Holandii i Belgii, gdzie występuje ta choroba. Posiadały świadectwa zdrowia wystawione przez belgijskie służby weterynaryjne; do Polski trafiły 7 sierpnia tego roku. Stado, które zostało sprowadzone do Polski, liczyło 47 sztuk bydła. Gospodarstwo, w który przebywały krowy, zostało objęte prewencyjnym nadzorem przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Świdwinie; zostało też zablokowane, co oznacza, że jest zakaz wwozu i wywozu wszelkich zwierząt do i z gospodarstwa. Główny Lekarz Weterynarii wydał ponadto polecenie zbadania wszystkich sztuk bydła znajdujących się w tym gospodarstwie. Zachodniopomorski Inspektorat Weterynarii w Szczecinie poinformował, że w innych badanych do tej pory stadach nie stwierdzono obecności przeciwciał świadczących o wystąpieniu tej choroby.

Reklama

Choroba niebieskiego języka w Europie występowała do tej pory sporadycznie jedynie na terenie Hiszpanii, Włoch, Francji, Niemiec, Belgii i Holandii. Przenoszona jest przez owady ssąco- kłujące, np. przez podobne do komarów kuczmany, występujące w cieplejszym klimacie w Azji lub Afryce, dotychczas nie migrujące do krajów w naszej strefie klimatycznej. Prawdopodobnie pojawienie się kuczmanów na terenie Europy jest spowodowane upalnym latem. Pierwsze przypadki choroby niebieskiego języka zanotowano w tym roku na przełomie maja i czerwca. Agnieszka Muchla podkreśliła, że wirus choroby przenoszony jest tylko przez kuczmany i zarażenie się nią jednego zwierzęcia od drugiego nie jest możliwe.

Na chorobę niebieskiego języka zapadają przeżuwacze, głównie owce, kozy i bydło. Objawia się ona sinym obrzękiem języka, zapaleniem błon śluzowych nosa i jamy gębowej, zmianami na skórze, wysoką gorączką, kulawizną i zapaleniem wymion. Janusz Związek poinformował, że wyniki badań, które potwierdzą lub wykluczą obecność u bydła wirusa, mają być znane w ciągu najbliższych dwóch dni. Dodał, że w przypadku potwierdzenia choroby zarażone sztuki zostaną uśmiercone. Związek zapewnił, że choroba ta ma jedynie znaczenie gospodarcze - ze względu na zmniejszenie produkcji.

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »