Wiceminister wyjaśnił, że Polska jest zainteresowana, by przy przeprowadzeniu unijnej reformy rynku wina, Polska nie została pominięta i także mogła otrzymywać wsparcie finansowe. Przyznał, że produkcja tego napoju w naszym kraju w stosunku do ilości wytwarzanych w UE jest niewielka, ale nie wykluczył, że w kolejnych latach będzie się ona rozwijać. Jak powiedział, w Polsce wytwarza się obecnie 100 mln litrów win owocowych.
Zdaniem Ardanowskiego, podstawową sprawą dla polskiego winiarstwa jest ustalenie definicji, tak by winem mogło się nazywać także wino z owoców - jabłek, wiśni czy porzeczek.
Jak wyjaśnił, w nowym rozporządzeniu, które KE przygotowuje, taka definicja wina wypadła i nazwa wina ma dotyczyć tylko napojów produkowanych z winogron. Podkreślił, że Polska na to nie godzi się.
Wiceminister zauważył, że stanowisko Polski zostało poparte przez wiele państw, z wyjątkiem krajów południowych, które chcą wyeliminować każdą konkurencję na rynku win.
Dodał, że Polska, jako argument nie tylko podnosi sprawę ekonomicznych aspektów uprawy winorośli, co przekłada się na różnicowanie rolniczych dochodów, ale także powołuje się na równe traktowanie wszystkich państw.
Przypomniał, że kilka miesięcy temu miała miejsce dyskusja nt. definicji wódki. KE uznała, że napój ten można produkować praktycznie ze wszystkiego, podczas gdy 96 proc. produkcji wódki opiera się na zbożu, ziemniakach i melasie buraczanej.
W jego opinii, jest duża szansa, że na posiedzeniu unijnej Rady Ministrów w grudniu tego roku KE podejmie korzystną dla Polski decyzję w sprawie definicji wina, a także koperty finansowej dla tej branży.
Największymi producentem wina w UE są Francja (średnio 55 mln hektolitrów wina rocznie), Włochy (51 mln hl), Hiszpania (42 mln hl), Niemcy (33 mln hl), Portugalia (7,2 mln hl), Węgry (4,5 mln hl) i Słowenia (1 mln hl).









