Reklama

Nie lękajcie się! Ja, kryzys, będę z wami!

Prof. dr hab. Adam Noga uważa, że kryzys należy postrzegać w duchu przesłania naszego Wielkiego Rodaka: Nie lękajcie się! Nie jest tak źle żyć z tym kryzysem!

Greckie słowo krisis kryje wiele znaczeń: wybór, spór, znalezienie rozwiązania, preferencja, decyzja, nie ma więc konotacji negatywnych, a już z pewnością nie tragicznych. Kryzys zawsze jest szansą - dla każdego, bo wszyscy musimy podejmować decyzje i oczekujemy zmian. Trzeba przyzwyczaić się, że w epoce postmodernizmu, niepewności, względności i hiperkonkurencyjności, już tak będzie na świecie. Proszę nie liczyć, powiada profesor, że za dwa, trzy lata kryzys zniknie. Warto oswoić się z nim na dobre.

Jankesi dosypali koksu

Reklama

Kryzys zaczął się tak naprawdę w 2000 r., wtedy Jankesi go tylko przysypali, mówiąc brutalniej, dosypali sobie koksu. Gospodarka świata była na dopingu przez całą dekadę lat dwutysięcznych, za pełnym przyzwoleniem prezydentów i szefów banków centralnych na czele z Alanem Greenspanem. Za pęknięcie bańki spekulacyjnej powieszono bankierów, wcześniej pozwalając im na zaciąganie lewarów.

Banki musiały dawać kredyty subprime, gdyby nie chciały zarabiać, przegrałyby w konkurencji. Bankierzy wiedzieli, że wyścig gna ich do katastrofy, ale nie było innego wyjścia - każdy mówił, że się uda.

W nowej epoce nie będzie już ekonomii na twardych podstawach. Niegdyś pisałem książkę z arcybiskupem, powiedział mi: "Adamie, nie buduj na krachu! Kościół był zbudowany na ewangelii: TU ES PETRUS, Ty Jesteś Piotrem - skałą!" Na szczęście informatycy będą budowali banki w chmurach... obliczeniowych. Ani na krachu, ani na skale, tylko w chmurach!

Mikro to nie makro

Ciekawy przypadek, jesteśmy w fazie kryzysu, a w tym roku bankierzy zarobią najwięcej w historii. Eksperci mówią, że to dzięki impairmentowi, czyli różnicy pomiędzy rezerwami zawiązanymi i rozwiązanymi. Niektórzy powiadają, że nasze banki uniknęły dużych wpadek, dlatego że ich nie udomowiono. Zagraniczni właściciele uznali, że trzeba bardziej miarkować się z kredytami.

Przewagą banków spółdzielczych jest to, że nie mają głównych ekonomistów. To oni, do spółki z mediami ciągle coś mieszają, budując czarne scenariusze. Niegdyś mówiono, że najwięcej zamieszania robią prasa i cykliści, dzisiaj dochodzi winda giełdowa. Po świecie krąży 170 tys. mld, czyli 170 bln dolarów. To jest cyrk na kiju. Jeżeli PKB świata sięga 70 tys. mld dolarów, wychodzi, że mamy 2,5 razy więcej pieniędzy. Ostatnio słyszałem eksperta, który wystrzelił liczbą 800 bln dolarów, na szczęście później dopowiedział: to jest 10-krotność PKB, i zrozumiałem, że nie wie, o czym mówi.

Jednego dnia masakra, złe dane, giełda leci o 7 proc., za dwa dni wszystko cudnie rozkwita. W poniedziałek niemiecki DAX idzie w górę o 5-6 proc., we wtorek tyle samo spada. W ciągu 24 godzin najsilniejsza gospodarka świata zmienia się nie do poznania. Zarządzający funduszami w tydzień mogą wykonać plan, te 8-10 proc. zarobku dla klienta. I potem leżeć na plaży cały rok. To jest fantastyczna okazja dla całej masy gówniarzy na świecie.

Świat nieco zwariował

W ciągu dnia medialni analitycy bawią się, jeden o dziesiątej pisze, że sytuacja na rynku jest katastrofalna, drugi o trzynastej, że rewelacyjna. Świat zwariował, ale... może nie warto wracać do poprzedniego. Jak to było w kawale? Przychodzi matka z synem do lekarza i mówi: "Panie doktorze, sytuacja jest tragiczna, syn dwadzieścia godzin na dobę tylko przed komputerem, co robić? No - odpowiada lekarz - poważna choroba. Będziemy leczyć. Jak? No trzeba tak: alkohol, papierosy, dziewczynki, dyskoteka i sauna do rana, dzięki temu syn się wyleczy...".

W kryzysie najwięcej zyskuje... Leszek Balcerowicz. Europa reformuje się wyjątkowo niemrawo, wszyscy patrzą na profesora z szacunkiem. Był jedynym, który potrafił przeprowadzić reformy, jak przy...szył, to nikt już nie musiał się przewracać.

Dzisiaj powiada się, że Polska uniknęła kryzysu, bo nasi głupi bankierzy nie opanowali derywatów. To trochę jak z tym aktorem Janem Himilsbachem. Przyjechali do niego producenci filmowi z Ameryki i mówią: "Jasiu, ty się ucz angielskiego, zrobisz u nas rewelacyjną karierę. Naucz się angielskiego, będziesz w naszych flamach grywał". Na co Himilsbach: "Tak, tak, nauczę się języka, a wy mnie potem nie zaprosicie, i zostanę jak fiut że znajomością angielskiego".

Sporo naszych bankowców nauczyło się tych derywatów, na szczęście nie zastosowało ich w praktyce, dzięki temu sektor stoi dobrze.

Umiesz liczyć? Licz na 4 W...

Ukazała się nowa opowieść największego w świecie celebryty ekonomicznego, Nouriela Roubini. Dech w piersiach zapiera, co on wypisuje: w latach 1921-23, w czasach Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych wybudowano 75 tys. mostów, 275 tys. mil dróg i autostrad, 430 lotnisk. Przebudowano całą Amerykę. Tyle, że w gospodarce było wówczas państwo, dzisiaj ono co najwyżej podsypuje giełdzie dolarów.

Umiesz liczyć? Licz na 4 W: wzajemność, wiarygodność, wspólną wiedzę, wspólne wartości. To jest wielki kapitał.

Modny stał się termin: firma jednoosobowa. Z danych GUS wynika, że jest takich firm 1,7 mln. To niesamowite, aż tyle mamy przedsiębiorstw, które nie różnią się od gospodarstw domowych. Z drugiej strony wiadomo, że duże firmy nie potrzebują kredytów, siedzą na poduszce 100 mld złotych free cash flow.

Biznes, czyli gra zespołowa

Klienci banków lokalnych wzmocnili się nadzwyczajnie przez fundusze unijne i dopłaty do rolnictwa. Teoria perspektywy, a przyznano za nią Nobla, wskazuje, że biedny klient będzie już dalej tylko bogatszy. To jest psychologicznie dość banalna teoria, ale o niesamowitych konsekwencjach. Okazuje się, że ludzie, którzy coś tracą, odczuwają to niezwykle boleśnie. Jeżeli obiecasz pracownikowi podwyżkę o 10 proc., i mu nie dasz, szlag go trafi, ale nie tak bardzo, jak byś mu o tyle obniżył pensję.

Konsumenci, którym ostatnio lepiej się powodziło, będą już trzymać się zdobytego poziomu, zaciągać kredyty i budować swoją potęgę. Bardzo zmieniła się ich świadomość. Banki spółdzielcze odczują to w najbliższych latach. A ludzie mają do nich zaufanie, proszę zobaczyć... jak niskie są tam płace. Nie to co w SKOK-ach, gdzie prezes wziął 3 mln pensji...

Profesor Kawalec, który wymyślił hasło udomowienia banków w Polsce, powiada, że centrale zagranicznych spółek matek zabraniają córkom udzielania kredytów. To naiwne podejście. Czy znacie bankierów, którzy chętnie rozdają pieniądze? Banków spółdzielczych nie trzeba udomawiać. Liczy się gra zespołowa, zalecam: kooperować, budować kapitał relacyjny między sobą i firmami. To wyzwoli sukces strategiczny, który wciąż trzymacie w zanadrzu.

Tekst jest przysposobionym redakcyjnie fragmentem wykładu, który wygłosił w nieco żartobliwej tonacji prof. dr hab. Adam Noga z Akademii Leona Koźmińskiego na konferencji Asseco Poland S.A. dla kadry zarządzającej w bankach spółdzielczych.

Dowiedz się więcej na temat: kryzys gospodarczy | WAMI | "Ja | była | prof | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »