Reklama

Niemcy chcą od 2013 roku karać!

Niemiecka kanclerz Angela Merkel zamierza walczyć na najbliższym szczycie UE w Brukseli o decyzję w sprawie zmian w traktatach unijnych, które ustanawiałyby mechanizm postępowania w sytuacji kryzysu - poinformowały we wtorek źródła w Urzędzie Kanclerskim.

Postulaty Niemiec, popierane przez Francję, budzą wątpliwości wielu państw członkowskich UE, co pokazały poniedziałkowe obrady ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich w Luksemburgu.

Berlin chce, by do 2013 r. - kiedy wygaśnie obecny, ustanowiony ad hoc mechanizm dla ratowania pogrążonych w kryzysie zadłużenia krajów strefy euro - ustanowiono nowy stały mechanizm stabilizacyjny, zakotwiczony w traktacie. Zdaniem niemieckiego rządu mechanizm ten powinien pozwolić na pociągnięcie do odpowiedzialności finansowej także prywatnych wierzycieli.

Reklama

Drugim postulatem Niemiec jest zaostrzenie sankcji za naruszanie dyscypliny budżetowej. W ostateczności państwu, notorycznie łamiącemu zasady Paktu Stabilności i Wzrostu, groziłoby zawieszenie prawa głosu w Radzie UE.

Jak zapewnili we wtorek przedstawiciele kanclerz Merkel, rządowi w Berlinie nie chodzi o "totalną rewizję traktatów", lecz ograniczone, bardzo precyzyjne zmiany, zawarte "w dwóch zdaniach". Zmian tych można dokonać przy okazji koniecznych nowelizacji traktatów, jakie będzie musiała podjąć Unia w najbliższych latach, np. przy okazji przystąpienia do UE Chorwacji.

Podkreślili też, że niemiecki rząd w pełni popiera zaproponowane przez tzw. grupę task force pod przewodnictwem Hermana Van Rompuya nowe ramy wzmocnienia dyscypliny budżetowej i zarządzania gospodarczego w UE. "Ale uważamy, że należy zrobić jeszcze więcej" - powiedział przedstawiciel niemieckiej kanclerz.

"Dla nas jest to jeden pakiet. Albo zgadzamy się w obu sprawach (reformy zasad dyscypliny budżetowej i zmiany w traktatach - PAP) albo w żadnej" - dodał.

Merkel prowadzi w tych dniach intensywne rozmowy z przywódcami państw UE, którzy - według źródeł rządowych - wykazują wiele zrozumienia dla postulatu "zakotwiczenia w traktatach mechanizmu stabilizacyjnego".

Niemcy odrzucają też argumenty krajów, które po trudnościach z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego, obawiają się otwierania nowej debaty na temat reformy traktatowej. Jak podkreślają źródła zbliżone do rządu w Berlinie, zmiany traktatów będą konieczne w przyszłość, choćby przy okazji dalszego rozszerzenia UE. Reforma zasad dyscypliny budżetowej w strefie euro będzie tematem szczytu UE w Brukseli w czwartek i piątek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »