Reklama

Niemcy prą do zmniejszenia emisji

Niemiecki rząd popiera zniesienie bezpłatnych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla dla linii lotniczych, co miałoby pomóc w osiągnięciu celów związanych ze zmianami klimatu - wynika z informacji Reutersa. Wcześniej poparły też plan objęcia systemem handlu emisjami sektora transportowego i budownictwa.

Reklama

Przewoźnicy lotniczy Unii Europejskiej odpowiadają za ok. 4 proc. emisji gazów cieplarnianych powodowanych przez człowieka, przy czym emisje te stale rosną. W latach 2013-18 zwiększyły się o około jedną czwartą.

Reklama

Niemcy poparły też plan Komisji dotyczący objęcia systemem handlu emisjami sektora transportowego i budownictwa. Miałby zostać stworzony dodatkowy system dla tych obszarów, wprowadzany stopniowo. Celem jest stworzenie "dodatkowej zachęty" dla firm z tych branż do ograniczania emisji. Przy czym ma tu pojawić się system rekompensat socjalnych, które chroniłyby społeczności o niskich dochodach przed dodatkowymi kosztami. Włączenie transportu i budownictwa do systemu było omawiane od końca 2019 roku. 

Obecnie systemem ETS objętych jest 40 proc. emisji w UE. Pozostałe 60 proc. generują sektory, które nie podlegają tym rozliczeniom, jak rolnictwo, zagospodarowanie odpadów, czy właśnie transport i budownictwo.

Niemcy nałożyły już u siebie opłatę na dostawców paliw do ogrzewania i transportu na poziomie 25 euro za tonę. Ma ona do 2025 roku wzrosnąć do 55 euro do 2025 r., a w 2026 r. obowiązywać będzie przedział cenowy od minimum 55 euro do 65 euro.

Plan zreformowania ogólnounijnego systemu budzi też jednak obawy. Pojawiają się opinie, że zmiany mogą przełożyć się na wyższe rachunki dla przeciętnego Europejczyka i mogą pogłębić nierówności miedzy krajami. Frans Timmermans, szef UE ds. klimatu, mówił wprost, że jest przeciwny włączaniu transportu drogowego do ETS, bo oznaczałoby to wzrost cen paliw, który byłby zdecydowanie bardziej odczuwalny przez biedne społeczności.

Tymczasem ceny uprawnień do emisji gwałtownie rosną. W ostatnich dniach przekroczyły nawet poziom 50 euro za tonę. Za zwyżką stoją obawy o to, że spadać będzie dostępność uprawnień do emisji w najbliższych latach w związku z ambitnymi celami unijnymi w tym zakresie.

Początkowo na rynku była nadwyżka, jeszcze w 2014 roku ceny uprawnień wynosiły 6 euro za tonę, w 2018 roku przekroczyły poziom 10 euro za tonę, a w ostatnim czasie kosztowały już nawet ponad 50 euro za tonę.

Komisja Europejska przedstawi propozycje działań, które mają prowadzić do szybszej redukcji emisji gazów cieplarnianych, 14 lipca. Cały pakiet obejmie reformę unijnego rynku uprawnień do emisji CO2 oraz tzw. graniczny podatek węglowy na importowane towary. Rozwiązania te będą wymagały zgody rządów i Parlamentu Europejskiego.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: CO2 | emisja CO2 | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »