Reklama

NIK. Na rynku mogły być dostępne suplementy diety szkodliwe dla zdrowia

Połowa Polaków zażywa suplementy diety codziennie, a aż 86 proc. uważa, że ich stosowanie jest korzystane dla zdrowia. Wyniki najnowszej kontroli NIK pokazują jednak, że nawet przez kilka lat, nieświadomi zagrożenia nabywcy, mogli kupować niebezpieczne dla zdrowia suplementy diety. Najwyższa Izba Kontroli ocenia, że funkcjonujący system nadzoru nad wprowadzaniem do obrotu suplementów diety i ich obrotem nie zapewniał bezpieczeństwa zdrowotnego tych produktów.

W latach 2017-2020 w Głównym Inspektoracie Sanitarnym złożono blisko 63 tys. powiadomień o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia do obrotu nowego suplementu diety. GIS poddał analizie zaledwie 11 proc. z nich. Powód? GIS nie dostosował warunków organizacyjnych do wielkości rynku suplementów diety - wskazuje Najwyższa Izba Kontroli.

W ocenie kontrolerów liczba pracowników wykonujących zadania związane z przyjmowaniem i rozpatrywaniem powiadomień oraz prowadzeniem postępowań wyjaśniających, była niewystarczająca do skutecznego wykonywania obowiązków w powyższym zakresie. W 2020 roku na jednego pracownika przypadało miesięcznie blisko 300 zgłoszonych suplementów diety.

Reklama

Nawet w przypadku wdrożenia pełnej informatyzacji systemu powiadamiania, co jest planowane na koniec 2023 r., niezbędne będzie według Głównego Inspektora Sanitarnego zatrudnienie w GIS co najmniej czterech kolejnych osób, które będą się zajmowały weryfikacją powiadomień - wskazuje NIK.

Z 11 proc. analizowanych w latach 2017-2020 powiadomień o wprowadzeniu suplementu diety na rynek, proces weryfikacji zakończono w przypadku nieco ponad połowy (3 571). Status suplementu diety otrzymało 1247 produktów. 211 nie przeszło pozytywnie procesu weryfikacji, a ponad 2 tys. przedsiębiorców zrezygnowało z wprowadzenia produktu na rynek - wynika z danych kontroli NIK. Przy tej okazji pojawia się pytanie odnośnie do bezpieczeństwa niemal 56 tys. pozostałych produktów, które nie zostały poddane weryfikacji.

Produkty do odstrzału

Kontrola NIK pokazała, że system nadzoru nad wprowadzaniem suplementów diety na rynek nie zapewnił konsumentom właściwej ochrony. Weryfikacja niektórych powiadomień ciągnęła się latami. Najdłuższe analizy trwały od dwóch do niemal 14 lat i do dnia zakończenia kontroli NIK w maju 2021 r. wyniki badań wciąż nie były znane. Problem w tym, że poddane weryfikacji produkty, często budzące wątpliwości GIS, mogły być przez ten czas dostępne na rynku. Sprzedaż można bowiem rozpocząć z chwilą złożenia w Głównym Inspektoracie Sanitarnym powiadomienia o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia na rynek nowego suplementu diety. Z kolei od trzech miesięcy do ponad trzech lat trwało wyjaśnianie, czy zgłoszony produkt jest bezpieczny.

W latach 2017-2020 organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej kontrolowały co roku niemal 80 proc. wytwórni suplementów diety i ok. 40 proc. hurtowni oferujących te produkty. W sumie wydano 437 decyzji nakazujących wycofanie ze sprzedaży suplementu diety, zakazujących sprzedaży bądź czasowo wstrzymujących sprzedaż. Część z tych decyzji dotyczyła różnych produktów tych samych producentów, których w tej sytuacji obejmowano wzmożonym nadzorem sanitarnym.

Kontrolerzy NIK przyjrzeli się sprawom 7 produktów, w przypadku których zakończono postępowanie wyjaśniające. Okazało się, że 4 z nich nie mogą być sprzedawane, jako suplementy diety, przy czym informacja na temat jednego z nich trafiła do producenta po ponad trzech latach od złożenia powiadomienia o wprowadzeniu produktu na rynek.

Niebezpieczne specyfiki w Internecie

Duża skala nieprawidłowości dotyczyła także sprzedaży internetowej. Kontrolerzy NIK zidentyfikowali w sieci 20 suplementów diety zawierających składniki, których stosowanie w żywności jest niedozwolone i które według GIS mogą zagrażać bezpieczeństwu konsumentów. Zdaniem Głównego Inspektora Sanitarnego przedsiębiorcy, którzy oferowali te produkty, w większości przypadków nie dopełnili obowiązku ich zgłoszenia, wprowadzili je na rynek nielegalnie.

W 2017 r. sam GIS, w ramach zaleceń Komisji Europejskiej, brał udział w kontrolach urzędowych niektórych środków spożywczych sprzedawanych w sieci. Inspektorzy sanitarni mieli zastrzeżenia do 50 ofert. W składzie 36 produktów stwierdzili nieautoryzowane składniki, których stosowanie w suplementach diety jest niedozwolone, a 14 ofert zawierało informacje przypisujące sprzedawanym produktom właściwości zapobiegania albo leczenia schorzeń kości i stawów lub odwołujących się do takich właściwości.

8 suplementów zawierających nieautoryzowane nowe składniki zgłoszono unijnego systemu informowania o produktach niebezpiecznych. W sumie w latach 2017-2020 wszystkie kraje członkowskie UE przekazały tam 712 powiadomień dotyczących suplementów diety, z tego Polska - 36.

W ocenie NIK, sektor sprzedaży internetowej suplementów diety wymaga szczególnego zainteresowania Głównego Inspektora Sanitarnego, na co Izba wskazywała już w wynikach kontroli z 2016 r.

Resort zdrowia na cenzurowanym

W ostatnich latach rynek suplementów diety w Polsce gwałtownie urósł. W latach 2013-2015 zgłoszono w GIS w sumie od 9 do 12 tys. nowych suplementów diety (3-4 tys. rocznie). W latach 2017-2020 było to już 62 808 produktów, a w 2020 roku o 70 proc. więcej niż rok wcześniej. Jedną z najistotniejszych przyczyn wzrostu popytu była reklama, zwłaszcza telewizyjna.

W tym kontekście zastrzeżenia NIK budzi podejście do problemu resortu zdrowia. Kolejni ministrowie przyjmowali, że ryzyko związane z rynkiem suplementów diety jest niewielkie, dlatego nie identyfikowali potencjalnych zagrożeń, a tym samym nie mogli im zapobiegać, ani ich eliminować - ocenia Izba. Ministerstwo zrezygnowało również z pomysłu wprowadzenia opłaty od reklam suplementów diety. Bez efektu pozostały przy tym działania powołanego w 2016 roku Zespołu do spraw uregulowania reklamy leków, suplementów diety i innych środków spożywczych oraz wyrobów medycznych.

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli rynek suplementów diety jest niewystarczająco uregulowany. W związku z tym NIK wskazuje m.in. na potrzebę ustalenia w drodze rozporządzenia wykazu składników niedozwolonych do stosowania w suplementach diety. Kolejny wniosek pokontrolny dotyczy określania w ustawie czasu trwania weryfikacji powiadomień o pierwszym wprowadzeniu do obrotu suplementów diety, z jednoczesnym zakazem sprzedaży suplementu do czasu zweryfikowania powiadomienia i zatwierdzenia zgłoszenia. NIK zaleca również ponowne przenalizowanie kwestii wprowadzenia opłaty od reklam suplementów diety oraz podjęcie działań o charakterze edukacyjno-informacyjnym w zakresie racjonalnego stosowania suplementów diety.

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »