Reklama

NIK: Ponad 115 tysięcy mandatów przedawniło się

Niedobory kadrowe w GITD były w latach 2015-2017 główną przyczyną przedawnienia się wykroczeń na odcinkach dróg objętych odcinkowym pomiarem prędkości - wynika z opublikowanego w piątek raportu NIK. Spośród 204 tys. popełnionych w tym czasie wykroczeń dopuszczono do przedawnienia się 115 tys. spraw.

Reklama

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę w Ministerstwie Infrastruktury, Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego oraz w siedmiu delegaturach terenowych GITD. Kontrola objęła lata 2015 - 2018 oraz wcześniejsze działania związane z realizacją projektu budowy systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym.

NIK w swoim raporcie dotyczącym funkcjonowania odcinkowych pomiarów prędkości (opp) w ramach systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym zwraca uwagę, że spośród 204 tys. zarejestrowanych i zweryfikowanych wykroczeń popełnionych w latach 2015-2017 na odcinkach dróg objętych odcinkowym pomiarem prędkości, w Generalnym Inspektoracie Transportu Drogowego dopuszczono do przedawnienia aż 115 tys. spraw (57 proc.) o wartości kar ok 26,3 mln zł. Jak zwraca uwagę Izba głównym powodem były niedobory kadrowe w GITD.

Z kolei w przypadku całego systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym przedawniło się aż 1,6 mln wykroczeń, o wartości kar wynoszącej ok. 371 mln zł. W tym wypadku przyczyną były zarówno wadliwe regulacje prawne "w zakresie możliwości ustalania i karania sprawców wykroczeń, a przede wszystkim niewystarczająca obsada kadrowa Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego" - napisano w informacji NIK.

Jak informuje Izba liczba pracowników obsługująca system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym na koniec 2018 roku wynosiła 243 osoby i o blisko jedną czwartą odbiegała od założeń przyjętych w projekcie "przy jednocześnie wysokiej rotacji kadry, sięgającej w 2018 roku aż 90 proc."

"W związku z tymi problemami, Główny Inspektorat Transportu Drogowego znacząco ograniczał również rejestrację wykroczeń, poprzez programowanie urządzeń nawet o 30 km/h powyżej prędkości dozwolonej na danym odcinku drogi, czyli znacznie powyżej wartości określonej w Prawie o ruchu drogowym" - informuje NIK i zwraca uwagę, że kodeks dopuszcza ustawienie urządzeń o 10 km/h powyżej dozwolonej prędkości.

Takie działania zdaniem NIK szacunkowo ośmiokrotnie zmniejszyły liczbę procedowanych spraw oraz uniemożliwiły nałożenie kar za przekroczenie prędkości, wynoszących w latach 2015-2018 co najmniej 2,8 mld zł, w tym 410 mln zł na odcinkowych pomiarach prędkości.

NIK zwraca również uwagę, że dostosowanie zatrudnienia do liczby założonej w Studium wykonalności Projektu wiązałoby się z kosztem ok. 5,5 mln zł rocznie, odpowiadającym jedynie 0,7 proc. kar nienałożonych przeciętnie w roku na sprawców wykroczeń drogowych (788,7 mln zł).

Izba w raporcie zaznacza, że projekt pod nazwą "Budowa systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym" miał być odpowiedzią na niezadowalający poziom bezpieczeństwa na polskich drogach i liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Jednak zdaniem NIK na etapie planowania tej inwestycji "ani Ministerstwo Infrastruktury, ani Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie dokonały kompleksowej analizy potrzeb w zakresie liczby urządzeń rejestrujących i ich lokalizacji".

"W konsekwencji liczba i rodzaje urządzeń nabywanych w ramach projektu zostały dopasowane do puli środków zaplanowanych w nim na ten cel. Zakupione urządzenia rejestrujące do odcinkowych pomiarów prędkości sprawowały nadzór jedynie nad 77 km dróg krajowych, co stanowiło niespełna 1 proc. ogółu długości tych dróg w Polsce. W konsekwencji średnia długość odcinkowych pomiarów prędkości wynosiła zaledwie 2,7 km zamiast planowanych 10 km" - czytamy w informacji opublikowanej na stronie NIK.

Według informacji przytoczonych przez NIK co najmniej 71 proc. kierujących pojazdami poruszało się na 27 z 29 odcinkach z dozwoloną prędkością, a średnio, co pięćsetny kierowca przekraczał na nich dopuszczalną prędkość o ponad 20 km/h.

"Funkcjonowanie odcinkowych pomiarów prędkości, w przeliczeniu na oszacowane koszty jednego wypadku oraz koszty ofiar śmiertelnych, przyniosło szacunkowy efekt korzyści społecznych w wysokości 120 mln zł, który ponad 12-krotnie przewyższył koszty zakupu i utrzymania tych urządzeń. Jednak w związku z tym, że nadzorem urządzeń do odcinkowych pomiarów prędkości objęto niespełna 1 proc. dróg krajowych zwiększenie bezpieczeństwa w obrębie większości z tych odcinków nie przeniosło się na ogólne dane dotyczące bezpieczeństwa na drogach krajowych" - podkreśla NIK.

Jak wskazuje NIK wypadki drogowe są jedną z najczęstszych przyczyn śmierci Polaków. W latach 2010-2018 średnio co dwie i pół godziny na polskich drogach ginął człowiek, co oznacza, że Polska jest krajem o jednym z najwyższych wskaźników ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na milion mieszkańców. W 2018 roku Polska zajmowała 25. miejsce - większa liczba ofiar śmiertelnych była jedynie w Chorwacji, na Łotwie, w Bułgarii i Rumunii.

Dowiedz się więcej na temat: viaTOLL | NIK | mandaty | pomiar prędkości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »