Reklama

Nobel z ekonomii: Nie bójmy się płacy minimalnej

Laureat Nobla z ekonomii David Card przeanalizował wpływ płac minimalnych, imigracji i edukacji na rynek pracy. Card zbadał, w jaki sposób zwiększone płace minimalne wpływają na zatrudnienie. Z kolei Joshua Angrist i Guido Imbens pokazali, jakie wnioski na temat przyczyny i skutku można wyciągnąć z naturalnych eksperymentów. Opracowane przez nich ramy zostały powszechnie przyjęte przez badaczy, którzy pracują z danymi obserwacyjnymi.

Wszyscy nagrodzeni w tym roku nagrodą noblowską działają w Stanach Zjednoczonych. Card, urodzony w Kanadzie zwiaznay jest z Uniwersytetem Berkeley. Angrist, urodzony w USA związał się z M.I.T, a Imbens, urodzony w Holandii z Uniwersystem Stanford.

 - Wszyscy nagrodzeni są ponownie ze Stanów Zjednoczonych. Niestety. Nie ma wśród nich kobiety. Niestety. Były tylko dwie kobiety w historii ekonomicznego Nobla - zauważa w rozmowie z Interią Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Reklama

Komentując tegoroczną nagrodę Nobla z ekonomii przyznała jednak, odnosząc się do prac Davida Carda, że "są to badania prowadzane w latach 90. Nie są najnowsze, ale niezwykle ważne - przeczą one bowiem narracji, że jeśli się podnosi płacę minimalną, to zmniejsza się zatrudnienie".

- Są to bardzo ważne wnioski w odniesieniu do płacy minimalnej i jej wpływu na rynek pracy czy szerzej gospodarkę. Card udowodnił coś zupełnie innego, niż często się słyszy zwłaszcza ze strony pracodawców. Podnoszenie płacy minimalnej nie ma negatywnego wpływu na zatrudnienie czy gospodarkę. Wzrost płacy minimalnej sprzyja gospodarce w ogóle. Badania Carda przeczą także powszechnemu myśleniu, że napływ imigrantów odbija się negatywnie na płacach pracowników miejscowych. Związek między wysokością płac krajowych a napływem imigrantów jest znikomy. Co oznacza, że nie należy się tego obawiać - mówi Interii prof. Mączyńska.

Prezes PTE zastrzega jednak, że Card nie opowiadał się za napływem imigrantów, chociaż - dodaje - często tak był interpretowany. -Jest on za tym, by tak kształtować płace minimalne, aby pozwoliły one na aktywizację pracowników. To jest ten problem, który mamy w Polsce. Cieszymy się z niskiego bezrobocia, i słusznie, ale wciąż mamy relatywnie niski wskaźnik aktywności zawodowej osób w wieku produkcyjnym. Wskaźnik zatrudnienia, tj. relacja osób pracujących do wszystkich osób w wieku produkcyjnym powinien być wyższy - mówi prof. Mączyńska. 

I dodaje: Card udowodnił, że płaca minimalna sprzyja aktywizacji pracowników w wieku produkcyjnym i jednocześnie może być narzędziem przeciwdziałania narastaniu nierówności. - To jest duży problem, dzisiaj szczególnie, chociaż narasta od ponad czterech dekad. Nierówności dochodowe są coraz mniej akceptowalne społecznie. Płaca minimalna, jak wynika z badań Carda, może być swego rodzaju odgromnikiem niezadowolenia społecznego. Nie jest bowiem ważne. tylko jakie są dochody w ogóle, ale też - jak są one dzielone w gospodarce - zauważa prof. Mączyńska. Podkreśla także, że płaca minimalna chroni interesy najgorzej sytuowanych na rynku pracy, zwłaszcza dzisiaj, gdy rola związków zawodowych na świecie spektakularnie spadła. - Płaca minimalna jest traktowana jako narzędzie sprzyjające należytemu wykorzystaniu pracy ludzkiej, właściwemu wykorzystaniu potencjału pracownika - tłumaczy prezes PTE.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »