W kwietniu wzrost sprzedaży detalicznej wyniósł 4,3 proc. rok do roku, choć jeszcze w lutym i w marcu było to odpowiednio 6,7 i 6 proc. Wówczas odczyty były najwyższe od maja 2022 roku, kiedy to poziom inflacji był wysoki, więc konsumenci zaczęli ograniczać swoje wydatki.
W ujęciu miesięcznym sprzedaż detaliczna spadła o 0,1 proc. Z kolei wartość wskaźnika w cenach stałych wyniosła 5 proc. wobec 4,1 proc. w kwietniu. W tym przypadku odczyt okazał się lepszy od oczekiwań (4,9 proc.).
"Rosnące dochody wspierają sprzedaż"
Największy wzrost sprzedaży notowany w cenach stałych w porównaniu z rokiem ubiegłym odnotowano w przypadku grupy "pojazdy samochodowe, motocykle, części" (o 23,8 proc.). Polacy kupowali też więcej produktów z kategorii "farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny" (o 10,2 proc.), "paliwa stałe, ciekłe, gazowe" (o 9,0 proc.).
Dane GUS wyraźnie pokazują, że konsumenci są skłonni wydawać więcej niż w minionym roku. Wówczas tylko w październiku odnotowano dodatnią dynamikę sprzedaży detalicznej (2,8 proc. w ujęciu rocznym). Ujemne wartości zaobserwowano przez pozostałą część roku.
Jak zauważyli ekonomiści mBanku wzrost sprzedaży detalicznej pozostaje w konsensusie.
Marcin Klucznik z Polskiego Instytutu Ekonomicznego przyznaje, że sytuacja konsumenta powoli ulega poprawie.
Analitycy PKO BP spodziewali się odbicia. "Rekordowo szybko rosnące realne dochody wspierają sprzedaż, aczkolwiek konsumenci pozostają ostrożni i poza wydawaniem (na towary i usługi), odbudowują również oszczędności." - wskazali.
Wartość sprzedaży detalicznej ma bezpośrednie przełożenie na PKB. W tym roku ten czynnik ma szansę napędzić tempo wzrostu gospodarczego, zwłaszcza po słabym roku 2023. Zodnie z prognozami Banku Światowego, PKB Polski powinien urosnąć w tym roku w tempie 2,8 proc.










