Reklama

Nowe rosyjskie gazociągi służą m.in. antagonizowaniu państw UE - OSW

Plany budowy nowych gazociągów z jednej strony służą umacnianiu wpływów Moskwy w wybranych państwach UE, z drugiej - antagonizowaniu państw Wspólnoty. Dzięki nowym połączeniom Rosji udałoby się ograniczyć, a w perspektywie wyeliminować, tranzyt gazu przez Ukrainę - napisano w raporcie OSW.

W raporcie poświęconym aktualnym problemom rosyjskiego sektora gazowego ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia Szymon Kardaś zauważył, że budowa nowych gazociągów jest tradycyjnie traktowana przez Rosję jako jeden ze środków służących utrzymaniu, a w dłuższej perspektywie czasowej nawet umocnieniu rosyjskiej pozycji na europejskim rynku.

Reklama

Chodzi m. in o gazociąg Nord Stream 2, który ma powstać na dnie Bałtyku, równolegle do uruchomionego w 2011 roku gazociągu Nord Stream. Ma to być dwunitkowa magistrala gazowa o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec. Ma być gotowy pod koniec 2019 roku. Projektowi sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina. Polska uważa, że inwestycja ma charakter polityczny, a jej realizacja zaburzy możliwość budowania sprawnej unii energetycznej i powoduje zwiększenie uzależnienia od rosyjskiego surowca.

Oficjalnym uzasadnieniem rosyjskich planów budowy nowych połączeń jest prognozowany wzrost zapotrzebowania na gaz w Europie. Według danych Gazpromu, w 2020 roku popyt ten wzrośnie o ok. 80 mld m sześc, a w 2030 łącznie o ok. 200 mld m sześc. w stosunku do 2014 roku.

Jednak - jak wskazuje Kardaś - z analizy zakontraktowanych dostaw gazu, istniejących mocy przesyłowych oraz zakres ich wykorzystania, wynika, że w 2014 roku rosyjski eksport do państw europejskich - łącznie z Turcją - wyniósł ok. 150 mld m sześc błękitnego paliwa. Tymczasem łączne moce przesyłowe to ponad 300 mld m sześc. rocznie. Planowana rozbudowa infrastruktury przesyłowej wskazuje - zdaniem eksperta - na brak racjonalności ekonomicznej rosyjskiej polityki.

"Stąd kluczowe na obecnym etapie wydają się motywacje o charakterze politycznym; ograniczenie, a docelowo rezygnacja z Ukrainy jako kraju tranzytowego; wzmacnianie wpływów politycznych w wybranych państwach UE i rozbijanie solidarności między państwami członkowskimi wspólnoty. Długofalowo jednak, dzięki rozbudowie infrastruktury, Rosja może osiągnąć istotne korzyści prawne (zwiększanie mocy przesyłowych może się okazać skutecznym środkiem częściowego rozwiązania problemów prawnych występujących w relacjach rosyjsko-unijnych) oraz ekonomiczne - może umożliwić wpływanie na poziom cen gazu na europejskich rynkach spotowych" - napisał ekspert.

W jego opinii realizacja przez Moskwę wspólnych projektów rurociągowych z wybranymi państwami UE jest obecnie wykorzystywana głównie jako narzędzie służące osiąganiu celów politycznych - zarówno wobec Ukrainy, jak i w relacjach z Unią Europejską.

"Porozumienie w sprawie budowy 3. i 4. nitki gazociągu Nord Stream czy plany dotyczące Turkish Streamu są kolejnym potwierdzeniem tego, że Rosja konsekwentnie dąży do realizacji strategicznego celu politycznego, jakim jest wybudowanie infrastruktury umożliwiającej rezygnację z tranzytu gazu przez terytorium Ukrainy" - podkreslił.

Turecki Potok, to gazociąg z Rosji przez Morze Czarne do europejskiej części Turcji i dalej do granicy z Grecją. W przyszłości ma być doprowadzony na południe Włoch przez Grecję i Morze Jońskie.

Długość czarnomorskiej części magistrali wynosi ok. 910 km, a lądowej w Turcji - 180 km. Gazociąg ma kosztować 11,4 mld euro. Pierwsza nitka będzie przeznaczona na potrzeby rynku tureckiego, a druga ma służyć tranzytowi gazu do Europy Południowej. Każdą z dwóch nitek będzie można rocznie przesyłać 15,75 mld m sześć. gazu. Początek prac nad budową pierwszej nitki, dostarczającej gaz wyłącznie na potrzeby Turcji, jest zapowiedziane na pierwsze półrocze 2017 roku.

Jak wyliczył Kardaś, przy założeniu utrzymania tranzytu przez Ukrainę na poziomie z 2016 roku (ok. 82,2 mld m sześc. ), nowe nitki Nord Streamu (wykorzystywane nawet w połowie swoich możliwości ze względu na ograniczenia wynikające z tzw. trzeciego pakietu energetycznego) pozwoliłyby na zmniejszenia tranzytu przez Ukrainę do poziomu ok. 50 mld m sześc. gazu rocznie. Z kolei wybudowanie jednej nitki Turkish Streamu pozwoliłoby Gazpromowi na wyłączenie szlaku ukraińskiego przy realizacji dostaw na rynek turecki (obecnie tym szlakiem jest przesyłane około 14,5-15 mld m sześć. gazu rocznie); ułożenie dwóch nitek pozwoliłoby - łącznie z Nord Stream 2 i zwiększeniem wykorzystania Nord Stream 1 - na prawie całkowite wyłączenie ukraińskiego szlaku tranzytowego dla przesyłu rosyjskiego gazu do odbiorców w UE.

"Negatywne skutki dla Ukrainy będzie miała nawet częściowa realizacja zarysowanych wyżej planów. Oznaczać będzie bowiem nie tylko zmniejszenie dochodów z tranzytu, ale przede wszystkim nieopłacalność utrzymywania przez Kijów ukraińskiej sieci rurociągowej (według szacunków dolną granicą rentowności jest przesyłanie rocznie co najmniej 35-37 mld m sześc. gazu)" - napisał Kardaś.

"Nowe nitki Nord Streamu oraz budowa choćby jednej nitki Turkish Streamu wzmocniłyby pozycję negocjacyjną Moskwy w rozmowach z Kijowem na temat nowego, koniecznego krótkoterminowo kontraktu tranzytowego oraz w innych kwestiach o znaczeniu nie tylko ekonomicznym, ale i politycznym" - dodał.

Ekspert OSW uważa, że rozbudowa Nord Streamu oraz budowa Turkish Streamu stanowi też ważne narzędzie polityczne w stosunkach Rosji z Unią Europejską . "Z jednej strony jest środkiem umacniania wpływów politycznych w wybranych państwach UE (w przypadku projektu Nord Stream głównie w odniesieniu do Niemiec, a także Francji, Holandii); w przypadku Turkish Streamu - krajów Południa Europy (Włochy, Grecja). Z drugiej strony, stanowi ważny instrument antagonizowania państw członkowskich UE. Podpisanie umowy o utworzeniu konsorcjum w sprawie Nord Stream 2 wywołało ostre reakcje polityczne w krajach Europy Środkowej, które wystąpiły z otwartą krytyką samego projektu, oraz państw UE, których firmy zaangażowały się w jego realizację" - podkreślił.

KE wydała decyzję w tej sprawie 28 października 2016 roku, jednak jej treść została zaskarżona przez jedną z niemieckich spółek córek polskiego koncernu PGNiG, co rodzi wątpliwości w kontekście czasu jej wejścia w życie. Dzięki decyzji Komisji Europejskiej Gazprom będzie mógł wykorzystywać bez ograniczeń 50 proc. przepustowości gazociągu OPAL oraz rezerwować dodatkowo poprzez aukcje jeszcze 40 proc.

Pozwoli to na zwiększenie poziomu wykorzystania gazociągu Nord Stream 1 z obecnych prawie 39 mld m sześc. przepustowości do blisko 50 mld m sześc. przepustowości.

Gotowość wybranych krajów do angażowania się w rosyjskie projekty ułatwia Moskwie prowadzenie polityki opartej na rozbijaniu jedności krajów unijnych. Jej bezpośrednim - korzystnym dla Rosji - skutkiem jest niemożność prowadzenia przez Brukselę w pełni spójnej polityki wobec Moskwy. Przykładem były choćby trudności w osiągnięciu porozumienia w UE w sprawie wprowadzenia realnie dotkliwych sankcji wobec Rosji w związku z rosyjską agresją przeciwko Ukrainie.

Jak podkreślił, rosyjska polityka rurociągowa może się okazać skuteczna w kontekście przeciwdziałania niektórym konsekwencjom implementacji trzeciego pakietu energetycznego. Przyjęty w 2009 r. unijny dokument, tzw. III pakiet energetyczny zakłada, że systemem przesyłowym gazu w państwach członkowskich UE zarządzać mają niezależni operatorzy, którzy powinni zadbać o konkurencyjny dostęp do rurociągów.

"Zwiększając wykorzystanie dotychczasowych nitek Nord Streamu, względnie rozbudowując go, Gazprom mógłby uniknąć problemów związanych z koniecznością rezerwowania mocy przesyłowych w państwach tranzytowych (szczególnie w przypadku gazu transportowanego przez Ukrainę)" - zaznaczył Kardaś.

Budowa nowej infrastruktury może też pomóc osiągnąć Moskwie większą elastyczność w kontekście ewentualnego przekierowywania dostaw gazu do Europy, a docelowo pozyskać instrument wpływu na kształtowanie cen na europejskim rynku gazowym. Jak przekonuje Kardaś, wielość dostępnych opcji dostaw gazu do Europy pozwoli - w zależności od potrzeb - zwiększać lub zmniejszać podaż na rynkach spotowych, wpływając tym samym na ceny surowca.

Ekspert zauważa też, że rosyjski plan zwiększania mocy przesyłowych Nord Streamu można też interpretować jako odpowiedź na intensyfikację dążeń państw UE - szczególnie w regionie Morza Bałtyckiego - do rozbudowy terminali LNG.

"Tańszy rosyjski gaz dostarczany nową infrastrukturą może stanowić poważną konkurencję dla droższego gazu skroplonego dostarczanego z Bliskiego Wschodu czy potencjalnie ze Stanów Zjednoczonych, co może podważyć rentowność funkcjonowania nowej infrastruktury LNG na Bałtyku - w szczególności polskiego terminalu LNG w Świnoujściu" - podkreśla ekspert.

Pobierz za darmo program PIT 2016

Dowiedz się więcej na temat: tranzyt gazu | rosyjska | nowym | tranzyt gazu przez Ukrainę | państw

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »