NSZZ "Solidarność" przeprowadził akcję zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele

We wtorek, w wielu miastach w kraju NSZZ "Solidarność" przeprowadził skoordynowaną akcję zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. By projekt trafił pod obrady parlamentu, trzeba zebrać 100 tys. podpisów. Akcja potrwa do końca miesiąca.

- Prawie 700 podpisów pod projektem ustawy o zakazie handlu w niedzielę zebrano w Gdańsku i w Gdyni. Według inicjatorów przeciwko zakupom w tym dniu opowiadały się głównie kobiety, zwłaszcza matki, natomiast mężczyźni w wieku produkcyjnym i młode kobiety byli przeciwko ograniczeniom.

Przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność Alfred Bujara podał PAP, że w Polsce w handlu zatrudnionych jest ok. miliona osób, z tego ok. 350 tys. w placówkach wielkopowierzchniowych i dyskontowych. Podał, że w każdą niedzielę pracuje ok. 250-280 tys. osób, głównie kobiet.

Reklama

Jak podaje GUS, na koniec 2014 r. szacowana liczba sklepów w Polsce wyniosła prawie 355 tysięcy. Wielkość powierzchni sprzedażowej to ok. 34 964 tys. m kw.

Według GUS, w 2014 r. w woj. Pomorskim było 20,5 tys. sklepów o łącznej powierzchni ponad 2 milionów m kw. W województwie było 38 hipermarketów, 402 supermarkety, dwa domy towarowe i 9 domów handlowych.

W Regionie Gdańskim podpisy zbierano od godz. 11 do godz. 13 w Gdańsku na Długim Targu przy fontannie Neptuna oraz przy Galerii Bałtyckiej we Wrzeszczu, a w Gdyni na bulwarze nadmorskim. Odpowiedzialna w Regionie Gdańskim za akcję zbierania podpisów, Iwona Osenkowska podała PAP, że podczas dwugodzinnej akcji w Gdańsku i w Gdyni zebrano prawie 700 podpisów. Według niej akcja przebiegała w przyjaznej atmosferze i nie zanotowano nieprzyjemnych incydentów.

Zbierający podpisy przy Fontannie Neptuna na Długim Targu w Gdańsku Tadeusz Grubich z gdańskiej Solidarności wskazał, że inicjatywę popiera dużo ludzi. - Popierają werbalnie albo podpisują się pod projektem ustawy, biorą ulotki informacyjne" - dodał. "Najbardziej chyba rozumieją i popierają inicjatywę rodziny, matki z małymi dziećmi, które wolą spędzać czas z najbliższymi, a nie siedzieć na kasie w hipermarkecie - tłumaczył. Zauważył, że przeciwko zakazowi opowiadają się głównie mężczyźni, zwłaszcza ci którzy pracują w niedziele.

Pani Dorota z Gdyni, która w centrum Gdańska złożyła swój podpis pod inicjatywą ograniczającą handel w niedziele, powiedziała PAP, że kiedyś pracowała w hipermarkecie i bardzo jej brakowało wolnych niedziel. - Ciężko jest, jak się musi pracować w weekendy - tłumaczyła. Nie sądzi, aby ograniczenie handlu w niedziele spowodowało redukcję zatrudnienia. - Ludzie kiedyś te zakupy muszą zrobić, te pieniądze będą wydane i można np. zwiększyć liczbę osób pracujących w handlu w piątek czy w sobotę - dodała.

Pani Agnieszka z Gołdapi, która także popiera inicjatywę związku, zauważyła, że ona osobiście ma dużo wolnego czasu i jest w stanie zrobić zakupy w tygodniu, ale większość ludzi pracujących niestety jest zmuszona robić zakupy w niedzielę.

Z kolei pan Daniel z Białegostoku jest przeciwny ograniczaniu handlu w niedzielę. - Niektórzy w tygodniu nie są w stanie zrobić zakupów, a poza tym są ludzie, którzy lubią spędzać niedziele np. robiąc zakupy - argumentował. Uważa, że jeżeli zatrudnionym w handlu nie odpowiadają pracujące niedziele, to mogą przecież zmienić miejsce pracy.

- Dla mnie niedziela jest często jedynym dniem, kiedy mogę zrobić większe zakupy - tłumaczyła pani Ania z Gdańska. Pan Marek z Gdańska mówił, że denerwuje go pomysł ograniczenia handlu w niedzielę. - Jeżeli ja cały tydzień, od poniedziałku do soboty pracuję, to kiedy mam pójść z rodziną na zakupy - pytał. Uważa, że jak ktoś nie chce, to niech nie idzie w tym dniu do sklepu. - Nie zrozumie osób pracujących ktoś, kto nie pracuje - dodał. Ocenił, że "zwolennicy ograniczenia handlu w niedzielę często w ogóle nie pracują".

- Co najmniej 200 kolejnych podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele przyniosła wtorkowa zbiórka na rynku w Katowicach. To jedno z szeregu miast, w których swoją akcję nagłaśniał tego dnia związek zawodowy Solidarność.

- Mieliśmy mikrofon, przechodnie słyszeli nas, podchodzili sami, podpisywali. Wśród nich było wielu pracowników, którzy - odpowiadając na nasze pytania - deklarowali, że chcą mieć wolne niedziele - powiedział PAP przewodniczący krajowego sekretariatu banków, handlu i ubezpieczeń Solidarności Alfred Bujara.

Akcja zbierania podpisów pod projektem ustawy ograniczającej handel w niedziele rozpoczęła się w czerwcu. Aby projektem zajął się Sejm, do końca sierpnia trzeba zebrać 100 tys. podpisów. - Nie mam wątpliwości, że to się uda. Zależy mi, żeby tych podpisów było jak najwięcej, bo to siła przetargowa w parlamencie - zaznaczył Bujara.

Podkreślił, że wtorkowa skoordynowana uliczna zbiórka w wielu miastach Polski służyła przypomnieniu opinii publicznej o inicjatywie i dotarciu do jak największej liczby obywateli, również pracowników handlu. Solidarność miała tego dnia zbierać podpisy m.in. w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Katowicach, Olsztynie, Opolu, Bydgoszczy, Rzeszowie, Nowym Targu oraz Ełku.

W większości miast zbieranie podpisów rozpoczęło się przed południem. Akcje w poszczególnych regionach koordynowały struktury terenowe Solidarności. Zbiórkę prowadzono w ścisłych centrach oraz w miejscach najczęściej uczęszczanych przez mieszkańców.

Katowice i otaczająca to miasto konurbacja to jeden z największych, choć rozproszonych regionalnych rynków handlu w Polsce. Według danych międzynarodowej firmy doradczej Colliers International w ub. roku w całej konurbacji (2,2 mln mieszkańców) powierzchnia najmu w ponad 40 centrach handlowych wynosiła ok. 1,1 mln m kw., kolejne ponad 50 tys. m kw. znajdowało się w budowie.

Nasycenie powierzchnią handlową według raportu Colliers wynosiło w konurbacji katowickiej ponad 500 m kw. na tysiąc mieszkańców, a siła nabywcza mieszkańców Katowic wynosiła 33 649 zł per capita (131 proc. średniej krajowej).

Obok Solidarności i innych związków w zbiórkę ws. ograniczenia handlu w niedziele angażują się też organizacje społeczne i katolickie, stowarzyszenia oraz organizacje zrzeszające pracodawców z branży handlowej w tym m.in. Polska Grupa Supermarketów, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług czy Kongregacja Przemysłowo-Handlowa.

W projekcie ustawy ograniczającej handel w niedziele znalazły się liczne wyjątki. Czynne w tym dniu będą mogły być m.in. stacje benzynowe, piekarnie, sklepy usytuowane na dworcach kolejowych i lotniskach czy kioski z prasą. Handlować będą mogły również małe, osiedlowe sklepy pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Autorzy projektu ustawy zakładają, że to właśnie drobni sklepikarze obok pracowników handlu najbardziej skorzystają na nowych przepisach.

Projekt przewiduje też ustanowienie siedmiu tzw. niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże. Jak wynika z wyliczeń autorów projektu, ograniczenie handlu w niedziele nie spowoduje zmniejszenia obrotów i tym samym redukcji zatrudnienia; co więcej, w początkowym okresie zwiększy obroty sklepów - ludzie będą robili zakupy na zapas.

Według Bujary wpływy budżetowe z tytułu opodatkowania sprzedaży produktów spożywczych i napojów bezalkoholowych miałyby dzięki zmianie prawa wzrosnąć o ponad 1,4 mld zł. Wpływy z podatków z gastronomii oraz usług rozrywkowych i rekreacyjnych, gdzie mieliby się przenieść obecnie robiący w niedzielę zakupy, związkowcy oszacowali na kolejne 400 mln zł.

- Ponad 100 osób złożyło we wtorek we Wrocławiu podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele.

Jak powiedział PAP Janusz Wolniak z dolnośląskiej Solidarności, akcja zbierania podpisów prowadzona jest już od dwóch miesięcy. - Dziś podpisy były zbierane w miastach, gdzie siedziby mają regionalne struktury związku - mówił.

Wolniak poinformował, że w ciągu czterech godzin pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele podpisało się we Wrocławiu ponad 100 osób. - Brałem udział w wielu akcjach związkowych i mogę ocenić, że w przypadku tej inicjatywy spotkałem się z dużym poparciem społecznym. Przeprowadziliśmy badania w sklepach wielkopowierzchniowych i tylko 5 proc. pracowników chce tam pracować w niedziele - powiedział PAP związkowiec.

Wcześniej podpisy po projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele były zbierane m.in. w zakładach pracy i na ternie parafii. Aby projektem zajął się Sejm, do końca sierpnia trzeba zebrać 100 tys. podpisów. - W ciągu dwóch miesięcy na Dolnym Śląsku udało się zebrać kilka tysięcy podpisów - powiedział Wolniak.

Mieszkańcy Wrocławia, z którymi rozmawiała PAP, w większości przypadków popierają inicjatywę ograniczenia handlu w niedzielę. Cześć z nich podkreśla jednak, że wprowadzanie nowych rozwiązań nie powinno wiązać się z bezwzględnym zakazem handlu. "Jeśli ktoś chce, to powinien mieć możliwość pracowania" - powiedziała PAP jedna z kobiet.

W akcję zbierania podpisów pod projektem ustawy ograniczającej handel w niedziele, obok "S" i innych związków zawodowych, zaangażowały się również organizacje społeczne i katolickie, stowarzyszenia oraz organizacje zrzeszające pracodawców z branży handlowej, w tym m.in. Polska Grupa Supermarketów, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług czy Kongregacja Przemysłowo-Handlowa.

W projekcie ustawy ograniczającej handel w niedziele znalazły się liczne wyjątki. Czynne w tym dniu będą mogły być m.in. stacje benzynowe, piekarnie, sklepy usytuowane na dworcach kolejowych i lotniskach czy kioski z prasą. Handlować będą mogły być również małe, osiedlowe sklepy pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Autorzy projektu ustawy zakładają, że to właśnie drobni sklepikarze, obok pracowników handlu, najbardziej skorzystają na nowych przepisach.

Projekt przewiduje też ustanowienie siedmiu tzw. niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże.

Jak wynika z wyliczeń autorów projektu, ograniczenie handlu w niedziele nie tylko nie spowoduje zmniejszenia obrotów i tym samym konieczności redukcji zatrudnienia, ale w początkowym okresie nawet zwiększy obroty sklepów.

We Wrocławiu jest ponad 20 dużych centrów handlowych i ponad 100 super i hipermarketów.

Niektórzy handlowcy popierają związkowców

Powszechny zakaz handlu w niedziele - taki postulat forsuje Polska Grupa Supermarketów (PGS), sieć skupiająca polskie sklepy Top Market, Delica, Minuta8, przyłączając się do Komitetu Inicjatywy Obywatelskiej oraz NSZZ Solidarność. PGS stanowczo protestuje jednak przeciwko pozwoleniom dla stacji benzynowych. - Zakaz ten musi jednak obowiązywać wszystkie sklepy, tak aby uniknąć procederu handlu np. na stacjach benzynowych - podkreśla Michał Sadecki, prezes PGS. PGS zwraca uwagę, że zagraniczne sieci często otwierają swoje sklepy na stacjach benzynowych, omijając w ten sposób zakaz pracy w dni wolne od pracy. Szczególnie istotne jest rozwiązanie kwestii części stacji benzynowych, usytuowanych w centrach miast. - Zagraniczne sieci zmusiły nas do pracy w niedzielę i polski przedsiębiorca musi dostosować się jeśli chce się utrzymać na rynku. Tymczasem uważamy, że 6 dni w tygodniu wystarcza na dokonanie zakupów a wszyscy pracownicy branży handlu powinni mieć wolną od pracy niedzielę - podkreśla Michał Sadecki, prezes PGS. Wyjątkiem - w opinii PGS - mogą być placówki w obiektach użyteczności publicznej, np. szpitale i stacje benzynowe usytuowane przy autostradach. Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele i święta pozwoli - zdaniem PGS - na znaczne ograniczenie kosztów pracowniczych, polepszenie warunków pracy i poświęcenie czasu rodzinie przez przedsiębiorców prowadzących działalność handlową w formie jednoosobowej działalności.
PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »