Reklama

Od miesiąca lawa płynie po La Palma

Na La Palma - jednej z Wysp Kanaryjskich, gdzie przed miesiącem wybuchł wulkan - zostanie przeprowadzona akcja ratowania psów otoczonych przez lawę. Zwierzęta będą transportowane przez drony. Odkąd eksplodował La Cumbre Vieja, lawa zalała prawie 800 ha i zarejestrowano 3 tysiące wstrząsów.

Cztery psy zlokalizowano w Todoque - miejscowości, którą teraz niemal w całości przykrywa lawa. Zwierzęta sfotografował dron, a o pomoc w ich ocaleniu zwróciła się publicznie Leales.org - organizacja pozarządowa. Okazało się jednak, że do psów nie można dotrzeć ani drogą lądową ani dolecieć helikopterem. Ich uratowania podjęła się za darmo firma z Pontevedry, na zachodzie Hiszpanii. 

Trzyosobowy zespół pilotów dronów wylądował już na Teneryfie i płynie do La Palma aby w ciągu najbliższych godzin przeprowadzić akcję "Save the Podencos" (podenco to rasa pochodzących z Ibizy psów myśliwskich - przyp.red.) Zgodnie z jej założeniami, zwierzęta zostaną unieruchomione w sieci i przetransportowane w bezpieczne miejsce dronem towarowym, któremu będzie towarzyszył mniejszy, pomocniczy. Zanim eksperci dotarli na archipelag, przeprowadzili testy, podczas których transportowali bezzałogowymi statkami powietrznymi 20-kilogramowe ładunki. Zastrzegli jednak, że nie mogą zagwarantować powodzenia akcji.

Reklama

Akcja odbędzie się za darmo, w ramach pomocy dla mieszkańców La Palma. Aby wesprzeć poszkodowane rodziny w Hiszpanii zebrano już ponad 5 milionów euro. Oprócz osób prywatnych pieniądze dla rodzin, które ucierpiały, przekazali m.in. aktorzy, laureaci Festiwalu Filmowego w Sitges i artyści flamenco z Andaluzji. 

Jak obliczyli naukowcy, odkąd wybuchł La Cumbre Vieja (Stary Szczyt), lawa zalała 790 hektarów wyspy, ponad 1 procent jej powierzchni. Wulkan zniszczył 200 hektarów upraw, z których ponad połowa to plantacje bananów - głównego źródła dochodu mieszkańców La Palma. Zalane zostały też winnice i uprawy awokado. Copernicus - Europejski satelitarny system monitorowania sytuacji kryzysowych obliczył, że lawa zniszczyła 1826 budynków, co najmniej połowa z nich to domy mieszkalne. Dobytek straciło ponad 1300 osób. Wyspa powiększyła się o 36 hektarów - taką powierzchnię ma zastygająca lawa, która wylewa się z La Palma do oceanu.  

Mimo kryzysowej sytuacji nikt nie został ranny. Ponad 7 tysięcy osób ewakuowano i dzisiaj zapowiedziano kolejne ewakuacje. Nad bezpieczeństwem mieszkańców wyspy czuwa ponad tysiąc osób - funkcjonariuszy policji, żołnierzy, strażaków  a także członków Obrony Cywilnej i Czerwonego Krzyża. Od XV wieku, kiedy rozpoczęto prowadzenie kronik, na La Palma ośmiokrotnie doszło do wybuchu wulkanu. Poprzednią eksplozję zarejestrowano w 1971 roku na południowym krańcu wyspy. Wtedy trwała ona 60 dni. Naukowcy informują, że tym razem będzie można mówić o wyciszaniu się wulkanu, kiedy dziennie będzie wyrzucał do atmosfery najwyżej sto ton gazów dziennie.  Teraz wyrzuca w ciągu doby 15 tysięcy ton. 

Ewa Wysocka 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »